Fota powinna dać większe dyskonto

Kamil Zatoński
opublikowano: 2006-11-14 00:00

Już jutro rozpoczynają się zapisy na akcje Foty, jednego z największych w Polsce dystrybutorów części zamiennych. W transzy inwestorów indywidualnych dostępne będzie 586 tys. z łącznej puli 2916 tys. walorów nowej emisji. Cenę maksymalną ustalono na 35 zł, co oznacza, że oferta może być warta nawet około 100 mln zł.

Połowa środków z emisji zostanie wykorzystana na konsolidację rozdrobnionego rynku, co ma poszerzyć zasięg działania spółki zarówno pod względem produktowym, jak i geograficznym. Od ubiegłego roku firma jest obecna poprzez podmioty zależne także na Ukrainie, Węgrzech i w Czechach. Większość sprzedaży (92 proc. w I półroczu) realizuje jednak w kraju. Projekt budowy 100 oddziałów jest na ukończeniu. Fota ma ich 94, z tego 32 zarządzane są przez podmioty zewnętrzne. Gdyńska spółka zrzesza także pod marką Leader Service największą w Polsce sieć ponad 600 niezależnych warsztatów, które oprócz wykorzystywania logo otrzymują korzystne warunki zakupu części oraz wsparcie marketingowe i techniczne. Od trzech lat firma wprowadza także własne produkty pod marką Kager. To tańsze części samochodowe o jakości porównywalnej z oryginalnymi, produkowane często przez renomowane firmy (takie jak Bosch). Na koniec sierpnia udział własnej marki w sprzedaży ogółem przekraczał 20 proc., a docelowo ma stanowić około 50 proc.

Polski rynek dystrybucji części samochodowych, wart według MotoFocus 3,7 mld zł w 2005 r., rośnie od kilku lat w tempie 5-10 proc. rocznie. Fota swój udział szacuje na 8 proc., ale oczekiwany przez firmę dynamiczny wzrost przychodów (o 32 proc. w 2006 r. i kolejne 49 proc. w 2007 r.) znacząco powinien umocnić jej pozycję. O tak szybki organiczny wzrost byłoby trudno, stąd naturalna decyzja o przejęciach mniejszych konkurentów. Do końca roku sfinalizowane ma być przejęcie małopolskiego Behamotu, firmy znajdującej się w trudnej sytuacji finansowej (spadające przychody, pogłębiająca się strata, przeterminowana część zobowiązań), na kolejne akwizycje trzeba poczekać do 2007 r. Wraz z rozbudową firmy i zwiększającymi się przychodami wzrosną potrzeby kapitałowe. Stąd decyzja o przeznaczeniu pozostałych środków z emisji (około 40-50 mln zł) na finansowanie obrotu.

Profil i skala działalności Foty nie do końca są porównywalne do notowanych na giełdzie InterCarsu (IC) i JC Auto. Warto jednak zwrócić uwagę na okresowe problemy obu giełdowych spółek z utrzymaniem wzrostu zysków. Obie sporo wyłożyły na rozwój, ale inwestycje nie zwróciły się tak szybko, jak zakładano. IC powoli wychodzi z kłopotów, ale oczekiwana rentowność nie jest satysfakcjonująca (i niższa niż dla Foty). JC Auto nadal musi zmagać się z kosztami, a analitycy CDM Pekao zaledwie kilka dni temu wyraźnie zredukowali prognozy zysków spółki. To powinno skłaniać inwestorów do ostrożności także w przypadku Foty, choć za gdyńską firmą przemawia wyższa rentowność biznesu.

Po trzech kwartałach skonsolidowana sprzedaż spółki wyniosła 312 mln zł, a zysk netto 9 mln zł (dane nie były audytowane). To oznacza wykonanie całorocznej prognozy w — odpowiednio — 73 i 69 proc. Poprawa zysków nastąpiła więc w trzecim kwartale, bo po półroczu zysk netto na poziomie grupy wynosił 2,0 mln zł, a wynik jednostkowy — 3,9 mln zł. Jeśli spółka wypełni założenia, a cena emisyjna wyniesie 35 zł, na koniec roku wskaźnik cena do zysku (P/E) osiągnie 19,2. Na 2007 r. kształtuje się na poziomie 15,9, co oznacza niewielkie dyskonto wobec porównywalnych firm. Wydaje się ono zbyt niskie, uwzględniając niezbyt dobre doświadczenia konkurentów i (patrząc na Behamot) prawdopodobnie konieczność głębokiej restrukturyzacji przejmowanych podmiotów.