Fotowoltaika wyjdzie z kąta

Prawie 3,2 GW w fotowoltaice w 2020 r. to realny scenariusz — uważają eksperci z Instytutu Energetyki Odnawialnej

Polski rynek fotowoltaiczny bazuje na trzech modelach sprzedaży energii elektrycznej do sieci i odpowiadających im wariantach biznesowych. Systemy aukcyjny i prosumencki są państwowymi instrumentami wsparcia, które mają pomóc Polsce zrealizować zobowiązania związane z uzyskaniem 15 proc. udziału energii z OZE w zużyciu energii w 2020 r. Trzeci to system autoproducenta biznesowego, który z uwagi na rosnące ceny energii elektrycznej dla firm rozwija się na zasadach rynkowych.

Z danych uzyskanych przez Instytut Energetyki Odnawialnej (IEO) wynika, że w latach 2010-18 czterech największych operatorów sieci dystrybucyjnych w Polsce: Enea Operator, Energa Operator, PGE Dystrybucja i Tauron Dystrybucja, wydało około 2,1 tys. warunków przyłączeń do sieci instalacji fotowoltaicznych o łącznej mocy ponad 2 GW (nie wliczono tutaj wydanych warunków przyłączenia do sieci dla instalacji, które zostały już oddane do użytku).

W ostatnich 10 latach najwięcej — prawie 65 proc. — warunków przyłączenia wydano dla instalacji o mocy 0,5 do 1 MW. Najmniej warunków przyłączenia wydano dla dużych farm fotowoltaicznych o mocy przekraczającej 5 MW.

Pomogą aukcje

Do końca czerwca 2018 r. 55 instalacji fotowoltaicznych o łącznej mocy około 40 MW zaczęło wytwarzać energię. Łączna moc zainstalowana w systemach PV na koniec 2017 r., uwzględniająca zarówno instalacje PV realizowane w systemie świadectw pochodzenia, już zrealizowane w systemie aukcyjnym (do końca 2017 r.) farmy fotowoltaiczne i mikroinstalacje (instalacje prosumenckie) zbudowane w latach 2013-17, wynosi około 280 MW. Uwzględniając kolejne farmy fotowoltaiczne, zrealizowane w systemie aukcyjnym do końca czerwca 2018 r. — łączna moc zainstalowana w PV wynosi około 300 MW, co daje 3,4-procentowy udział fotowoltaiki w polskim OZE.

Coraz większy wpływ na przyśpieszenie tempa rozwoju całej branży mają aukcje OZE, które wprowadziła ustawa.

— Odbyły się dopiero dwie aukcje dla instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych. Pierwsza pod koniec grudnia 2016 r., druga w czerwcu 2017 r. W pierwszej aukcji dla nowych instalacji o mocy poniżej 1 MW wygrały 84 oferty, w drugiej aukcji 352 (ponad cztery razy więcej). W efekcie aukcji pilotażowych do 2020 r. powinno powstać około 360 MW nowych mocy — uważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Nie wszystkie zwycięskie projekty w systemie aukcyjnym zostaną zrealizowane w wymaganych ustawą terminach. Wcześniej było to 24 miesięcy, a obecnie tylko 18 miesięcy.

Nowe projekty

Na polskim rynku aktualnie jest 2,1 tys. projektów większych instalacji fotowoltaicznych z lat 2010-18. Mają warunki przyłączenia, zawarte umowy przyłączeniowe, a niektóre nawet już wydane pozwolenia budowlane. Taki stopień zaawansowania daje realne szanse na wzięcie udziału tych projektów jeszcze w tegorocznej aukcji OZE. Przygotowuje się do niej wiele firm dysponujących pakietami co najmniej kilku projektów, często należących do jednego właściciela.

— Łączna moc projektów przekracza 2 GW. Od 2015 r. przedsięwzięcia fotowoltaiczne rozwijane są z myślą o systemie aukcyjnym. Liderami we wdrażaniu tej technologii są województwa wielkopolskie i warmińsko-mazurskie, natomiast najwięcej warunków przyłączeń wydała PGE Dystrybucja — mówi Aneta Więcka z IEO.

Analizy IEO projektów i zdolności instalacyjnych w potwierdzają, że możliwe byłoby już w pierwszym kwartale 2020 r. uzyskanie mocy sięgającej 3,2 GW. Dzięki systemowi aukcyjnemu w latach 2018-19 fotowoltaika może wyjść z niszy i do końca 2020 r. stać się jedną z wiodących technologii OZE. Może to przybliżyć Polskę do realizacji w 2020 r. zobowiązań międzynarodowych w zakresie energii z OZE.

— Maksymalna wartość energii OZE (wprowadzana do sieci w kolejnych 15 latach), jaką państwo planuje kupić w tegorocznych aukcjach, sięga 69 mld zł. Inwestycje tylko w farmy fotowoltaiczne w 2019 r. mogą przekroczyć 3 mld zł — podkreśla Grzegorz Wiśniewski.

Zachęci drogi prąd

Od kilku miesięcy rosną ceny energii elektrycznej. Przyczyn jest kilka, m.in. zwyżkujące ceny węgla, podstawowego surowca dla polskich elektrowni. Duże wpływ ma także wysoki wzrost cen uprawnień do emisji CO 2 — ponad 20 euro za tonę, natomiast rok temu było to 5 euro.

Prąd z dostawą na przyszły rok już teraz kosztuje na Towarowej Giełdzie Energii ponad 250 zł za MWh. Według prognoz, w 2019 r. będzie jeszcze drożej. Analitycy ostrzegają, że wszystkie firmy, a szczególnie energochłonne, powinny liczyć z wysokimi cenami energii.

Michał Suska, prezes Energomiksu, firmy zajmującej się doradztwem energetycznym, w rozmowie z wnp.pl powiedział, że ceny ofertowe sprzedaży energii detalicznej na 2019 r. dla odbiorców biznesowych są na poziomie 320-350 zł/MWh, w zależności od wielkości dostaw.

Taka sytuacja może jednak zachęcić do inwestycji w OZE, w szczególności w fotowoltaikę i wiatraki.

Maciej Kościński z Fortum spodziewa się, że wzrośnie aktywność Polaków jako klientów energetycznych. Według danych GUS-u, w ostatnich 10 latach jedynie 3 proc. zdecydowało się na zmianę dostawcy prądu. Znacząca większość nie szuka oszczędności w rachunkach za energię i nie wie, jak je policzyć. To też może się zmieniać. Zyskać mogą różne modele abonamentowe z określoną miesięczną kwotą. Tym bardziej, że następna dekada też będzie oznaczała droższą energię i uwolnienie cen dla grupy G. A to prawie 25 proc. rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Fotowoltaika wyjdzie z kąta