Systemy franchisingowe w obrocie nieruchomościami dopiero się rozwijają. Jednak za kilka lat mogą wywierać duży wpływ na funkcjonowanie tego rynku.
Najstarsze i najbardziej rozbudowane na świecie biura obrotu nieruchomościami działające w systemie franchisingowym to ERA, Coldwell Bankers, 21 Century i Prudential. Firmy te praktycznie zdominowały amerykański rynek nieruchomości. Skuteczność systemu sprawdza się także w Europie, gdzie jedna firma może opanować do 20 proc. rynku danego kraju. W Polsce działają obecnie 4 sieci franchisingowe. Jako pierwsza wykorzystała ten pomysł w 1993 r. Wrocławska Giełda Nieruchomości. Spośród zagranicznych sieci dotychczas żadna nie zdecydowała się na otwarcie swoich oddziałów w naszym kraju.
W Polsce powstało ponad 10 sieci, jednak większość wkrótce po starcie zawiesiła swoją działalność.
— Pomyślny rozwój systemu zależy przede wszystkim od strategii, jaką obierze kadra zarządzająca. Lokalne biura nie potrafią wyjść poza dotychczasowe obszary swojego działania. Do tego potrzeba dużej dyscypliny, determinacji i oczywiście sporych nakładów finansowych — mówi Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.
Znane, światowe firmy, doskonale prosperujące za granicą, mają obecnie niewielką szansę zaistnienia za naszym rynku. Ich licencje franchisingowe sięgają kilkunastu tys. USD, są zbyt drogie dla polskich pośredników.
— Działanie pod zachodnią marką byłoby okazją do rozwoju polskich biur obrotu nieruchomościami. Jednak firmy oferujące system franchisingowy musiałyby znacznie obniżyć ceny licencji, aby znaleźć nabywców w Polsce — twierdzi Ewa Kocińska z agencji nieruchomości A.D. Drągowski.
— Zachodnim firmom trudno będzie osiągnąć sukces na naszym rynku mieszkaniowym, ponieważ jest on bardzo hermetyczny. Taka sama sytuacja miała miejsce we Francji — obcym sieciom franchisingowym nie udało się wejść na tamten rynek — przypomina Leszek Michniak.
O wiele większe perspektywy stoją przed biurami zajmującymi się nieruchomościami komercyjnymi i produkcyjnymi. I to przede wszystkim do nich powinny być kierowane zagraniczne oferty. Zdaniem większości pośredników, jeżeli zachodnie biura pójdą na pewne kompromisy, prawdopodobnie uda im się zbudować sieci w Polsce.
System franchisingowy zapewnia pośrednikowi działanie pod marką znanej firmy, know-how oraz wspólny marketing.
Biura należące do sieci otrzymują przede wszystkim zintegrowany system komputerowej informacji o ofertach i klientach. Koszt jego wdrożenia sięga około 100 tys. USD (blisko 400 tys. zł). Ta kwota przekracza możliwości finansowe pojedynczego biura. W sieci franchisingowej wydatek ten jest rozkładany na kilkadziesiąt podmiotów. Dzięki takiemu rozwiązaniu, zasięg informacji, z której korzysta każde biuro, wykracza daleko poza jego działalność lokalną. Pośrednik ma w swojej bazie danych oferty ze wszystkich regionów kraju, w których funkcjonują oddziały należące do systemu.
— Biura otrzymują także pomoc prawną. Ich pośrednicy przechodzą szkolenie dwa razy w roku (łącznie 50 godz.) Kursy prowadzą profesjonalni agenci, najlepsi w branży. Zakres szkoleń obejmuje m.in. pośredniczenie w transakcjach nieruchomości mieszkaniowych, komercyjno-przemysłowych oraz zabytków — mówi Leszek Michniak.
Wspólna obsługa marketingowa obniża też koszty ponoszone przez pojedyncze biura na promocję i reklamę nawet o 30 proc.
— Biura mają możliwość korzystania z naszych stoisk na różnych targach, nawet tych, które odbywają się w Cannes, Barcelonie czy Monachium. Centrala finansuje w 70 proc. koszty wynajęcia powierzchni stoisk. Centrala podpisuje także umowy kredytowe i leasingowe z bankami i funduszami. Z tych umów mogą korzystać wszystkie biura działające w sieci — tłumaczy Leszek Michniak.
Aby biura mogły znaleźć się w systemie, muszą najpierw kupić licencję. Oprócz jednorazowego zakupu licencji pośrednicy są zobligowani także do rocznej opłaty, wynoszącej zwykle kilka procent od obrotów.
— Aby firma mogła zakupić licencję WGN, powinna co najmniej przez 3 miesiące prowadzić własną działalność. Musi udowodnić, że jest w stanie funkcjonować na rynku. Pośrednicy powinni mieć oczywiście licencje zawodowe. Jeżeli biuro znajdzie się już w naszym systemie, WGN pobiera 7 proc. rocznej opłaty od obrotów, przy czym nie może być to suma niższa niż 75 USD (około 300 zł) — mówi Leszek Michniak.
— Zgłasza się do nas wiele agencji gotowych skorzystać z systemu franchisingowego. My jednak przeprowadzamy staranną selekcję kandydatów. Biuro musi odznaczać się wysokim standardem usług i dobrą pozycją na lokalnym rynku — wyjaśnia Leszek Baranowski z agencji nieruchomości Bracia Strzelczyk.
[email protected] % (22) 334 20 64