Francja: Koniec burzliwej kampanii przed referendum

Polska Agencja Prasowa SA
28-05-2005, 14:40

42 mln egzemplarzy konstytucji UE rozesłanych do domów, niezliczone ulotki i plakaty na ulicach, różne opracowania w księgarniach, programy wyborcze w radiu i telewizji - to wszystko miało pomóc Francuzom w podjęciu decyzji przed niedzielnym referendum.

42 mln egzemplarzy konstytucji UE rozesłanych do domów, niezliczone ulotki i plakaty na ulicach, różne opracowania w księgarniach, programy wyborcze w radiu i telewizji - to wszystko miało pomóc Francuzom w podjęciu decyzji przed niedzielnym referendum.

Koszt wydrukowania konstytucji, po jednej kopii dla każdego wyborcy, sięgnął 35 mln euro. Finansowana przez rząd kampania informacyjna - która objęła także dostarczenie konstytucji (każdy egzemplarz ważył 280 gramów) do wyborców, programy w radiu i telewizji oraz subwencje dla partii i organizacji - kosztowała w sumie 125 mln euro. Władze tłumaczą, że to niewiele - zaledwie 3 euro na jedną uprawnioną do głosowania osobę.

Pozostaje pytanie, jakie ta zakończona w piątek o północy kampania przyniosła skutki. Indagowani o konstytucję Francuzi odpowiadają najczęściej: "Dostałem, nie przeczytałem. To takie skomplikowane". Niektórzy tłumaczą, że wydrukowany małą czcionką na cienkim papierze tekst jest zupełnie nieczytelny.

Sprawę wzięli w swoje ręce dziennikarze i wszelkiej maści popularyzatorzy integracji. Wszystkie gazety wiele tygodni przed referendum krok po kroku tłumaczyły, czym jest konstytucja i co wnosi nowego do unijnego prawa.

W księgarniach półki uginały się od przeróżnych "Małych przewodników po konstytucji UE" i "ABC traktatu". Niespodziewanie tego rodzaju broszury zajęły miejsca na szczytach list bestsellerów.

Komentatorzy uznali, że Francuzi są głodni wiedzy o konstytucji. Lewicowy "Liberation" pisał na tydzień przed głosowaniem, że "rozszyfrowywanie traktatu stało się narodowym sportem". "Wszyscy są Europejczykami i dyskutują o tekście" - zauważył komentatordziennika.

W sobotę konserwatywny dziennik "Le Figaro" podsumowuje kampanię, oceniając, że przyniosła ona "znakomitą wiadomość dla demokracji", bo pokazała, że Francuzi potrafią pasjonować się debatą publiczną i chcą podjąć decyzję z całą świadomością, czego ona dotyczy.

Zdaniem entuzjastów, z okazji referendum paryskie kawiarnie na kilka tygodni wróciły do tradycji intelektualnych debat nad filiżanką espresso. Inni są skłonni zgodzić się z tym pod warunkiem, że za dyskusję godną Sartre'a można uznać przerzucanie się populistycznymi argumentami, powtarzanymi za politykami jednej i drugiej strony.

Z tym, że "argumenty na +nie+ są silniejsze, a w dodatku w jasny sposób zaprezentowane" - zauważył w rozmowie z PAP ekspert francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI) Dominique Moisi. "Słabość obozu +tak+ wynika ze słabości tych, którzy go reprezentują. Ani prezydent Jacques Chirac, ani premier Jean-Pierre Raffarin, nie cieszą się szczególną popularnością" - ocenił francuski politolog.

Efekt jest taki, że we wszystkich sondażach przeważa "nie", większością nawet 56 proc. W prosty sposób wyjaśnił to kelner w jednej z paryskich kawiarni: "Skoro tylu polityków ma argumenty przeciwko konstytucji, to coś musi być na rzeczy".

Francuzi generalnie mają mętlik w głowach. "Ci politycy, których lubię, mówią +tak+, ale ja im nie wierzę. Ci, których nie lubię, są na +nie+" - mówi spotkana w paryskim parku 24-letnia Florence. Na dzień przed referendum nie wie jeszcze, jak zagłosuje.

"To wielki powrót polityki, powrót debaty wokół idei" - cieszy się Francois Xavier Villain, jeden z polityków rządzącej centroprawicy, który wbrew stanowisku partyjnych władz nawoływał do głosowania "nie". "Dyskusja dzieli rodziny, dzieli przyjaciół. To bardzo dobra rzecz!" - ocenił w rozmowie z dziennikarzem agencji AP.

Niektórzy zachowują sceptycyzm. "Rzeczywiście, przystępne opracowania są rozchwytywane - przyznaje dziennikarka katolicko-społecznej gazety "La Croix" Marie-Francoise Masson. - Lecz kupić książkę to jedno, a przeczytać ją i zrozumieć, to drugie".

Michał Kot

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Francja: Koniec burzliwej kampanii przed referendum