Francuski sukces biznesu po... polsku

  • Alina Treptow
opublikowano: 07-12-2015, 22:00

Polacy zdobywają udziały na rynku dóbr luksusowych, również najbardziej wymagającym — francuskim

Choć pierwsze skojarzenie Francuzów związane z Polakami to hydraulik czy inny wykwalifikowany pracownik fizyczny, są też tacy, którzy image Polski podnoszą o kilka poziomów wyżej — bliżej luksusu, bo Polak potrafi go sprzedać Francuzom, i nie tylko, co udowadniają kolejne firmy, założone przez rodaków w kraju Balzaca. Jedną z osób, która przełamuje stereotypy, jest Marcin Kokowski. Kilka lat temu z Marjanem Denkovem, francuskim artystą, założył Rue Monsieur Paris, firmę specjalizującą się w luksusowych meblach na zamówienie. Dzisiaj spływają one z całego świata.

Marcin Kokowski (z prawej) założył Rue Monsieur Paris wraz z Marjanem Denkovem w 2012 r. Od początku marka była nastawiona na eksport. Dziś ma klientów z Francji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, USA, Rosji, Hiszpanii i Kataru. Prace nad jedną rzeczą trwają około trzech miesięcy. Można je podziwiać m.in. w słynnej galerii Lafayette, a o marce i produktach pisały takie tytuły, jak: „Harper’s Bazaar”, „Figaro” czy „Vogue”.
Zobacz więcej

POLSKO-FRANCUSKI DUET:

Marcin Kokowski (z prawej) założył Rue Monsieur Paris wraz z Marjanem Denkovem w 2012 r. Od początku marka była nastawiona na eksport. Dziś ma klientów z Francji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, USA, Rosji, Hiszpanii i Kataru. Prace nad jedną rzeczą trwają około trzech miesięcy. Można je podziwiać m.in. w słynnej galerii Lafayette, a o marce i produktach pisały takie tytuły, jak: „Harper’s Bazaar”, „Figaro” czy „Vogue”. ARC

— Klientów mamy nie tylko z Francji, ale także z USA czy Wielkiej Brytanii. Naszą estetykę szczególnie pokochali Brytyjczycy — twierdzi Marcin Kokowski, który w Rue Monsieur Paris odpowiada przede wszystkim za kwestie biznesowe. Pochodzący z Lublina trzydziestokilkulatek rynek dóbr z najwyższej półki poznał od podszewki, pracując dla międzynarodowego koncernu L’Oreal — w Paryżu i Londynie, gdzie odpowiadał za komunikację tak luksusowych marek, jak Stella McCartney czy Ermenegildo Zegna. To doświadczenie nauczyło go drogowskazów i pozwoliło uniknąć wpadek na specyficznym rynku dóbr luksusowych. Sukcesem we Francji może pochwalić się też Elżbieta Wysoczańska, założycielka marki sygnowanej swoim nazwiskiem, tylko że w wersji francuskiej — Visoanska Paris.

Pod tą marką sprzedawane są kosmetyki dla kobiet z cerą dojrzałą. Większość składników pochodzi z natury. Selekcja jest ostra: algi rodem z Antarktyki czy kwiat rosnący na płaskowyżach Tybetu to tylko niektóre źródła natury, pomagające walczyć ze zmarszczkami. Produkty Polki są dostępne w wyselekcjonowanych perfumeriach w Europie Zachodniej. W planach jest ekspansja m.in. na Wschód.

— Bardzo ciekawym rynkiem jest Rosja. Po pierwsze, mieszka tam duża grupa zamożnych osób. Po drugie, co jeszcze ważniejsze, Rosjanki bardzo dbają o wygląd — twierdzi Elżbieta Wysoczańska. Obecnie marka Visoanska jest dostępna w wybranych salonach urody i luksusowych perfumeriach. Duże sieciowe drogerie, nawet te z wyższej półki, zdaniem Elżbiety Wysoczańskiej, nie do końca sprawdzą się w sprzedaży tego typu produktu.

— Zainteresowane kremami były nawet duże firmy kosmetyczne. Jednak pierwszą ich propozycją było zmniejszenie składników kremu o połowę, bo przy takiej ilości produkcja — z ich perspektywy — jest nieopłacalna — mówi Elżbieta Wysoczańska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu