Choć pierwsze skojarzenie Francuzów związane z Polakami to hydraulik czy inny wykwalifikowany pracownik fizyczny, są też tacy, którzy image Polski podnoszą o kilka poziomów wyżej — bliżej luksusu, bo Polak potrafi go sprzedać Francuzom, i nie tylko, co udowadniają kolejne firmy, założone przez rodaków w kraju Balzaca. Jedną z osób, która przełamuje stereotypy, jest Marcin Kokowski. Kilka lat temu z Marjanem Denkovem, francuskim artystą, założył Rue Monsieur Paris, firmę specjalizującą się w luksusowych meblach na zamówienie. Dzisiaj spływają one z całego świata.

— Klientów mamy nie tylko z Francji, ale także z USA czy Wielkiej Brytanii. Naszą estetykę szczególnie pokochali Brytyjczycy — twierdzi Marcin Kokowski, który w Rue Monsieur Paris odpowiada przede wszystkim za kwestie biznesowe. Pochodzący z Lublina trzydziestokilkulatek rynek dóbr z najwyższej półki poznał od podszewki, pracując dla międzynarodowego koncernu L’Oreal — w Paryżu i Londynie, gdzie odpowiadał za komunikację tak luksusowych marek, jak Stella McCartney czy Ermenegildo Zegna. To doświadczenie nauczyło go drogowskazów i pozwoliło uniknąć wpadek na specyficznym rynku dóbr luksusowych. Sukcesem we Francji może pochwalić się też Elżbieta Wysoczańska, założycielka marki sygnowanej swoim nazwiskiem, tylko że w wersji francuskiej — Visoanska Paris.
Pod tą marką sprzedawane są kosmetyki dla kobiet z cerą dojrzałą. Większość składników pochodzi z natury. Selekcja jest ostra: algi rodem z Antarktyki czy kwiat rosnący na płaskowyżach Tybetu to tylko niektóre źródła natury, pomagające walczyć ze zmarszczkami. Produkty Polki są dostępne w wyselekcjonowanych perfumeriach w Europie Zachodniej. W planach jest ekspansja m.in. na Wschód.
— Bardzo ciekawym rynkiem jest Rosja. Po pierwsze, mieszka tam duża grupa zamożnych osób. Po drugie, co jeszcze ważniejsze, Rosjanki bardzo dbają o wygląd — twierdzi Elżbieta Wysoczańska. Obecnie marka Visoanska jest dostępna w wybranych salonach urody i luksusowych perfumeriach. Duże sieciowe drogerie, nawet te z wyższej półki, zdaniem Elżbiety Wysoczańskiej, nie do końca sprawdzą się w sprzedaży tego typu produktu.
— Zainteresowane kremami były nawet duże firmy kosmetyczne. Jednak pierwszą ich propozycją było zmniejszenie składników kremu o połowę, bo przy takiej ilości produkcja — z ich perspektywy — jest nieopłacalna — mówi Elżbieta Wysoczańska. © Ⓟ
