Minister skarbu wyda francuskiej spółce Saint Louis Sucre akcje Śląskiej Spółki Cukrowej. Inwestor zapłaci za nie 269 mln zł — więcej niż zobowiązał się pierwotnie. Na środki z prywatyzacji bardzo liczy spółka Polski Cukier.
Sławomir Cytrycki, minister skarbu, zdecydował, że nie będzie się już odwoływał od decyzji sądu i wyda akcje Śląskiej Spółki Cukrowej (ŚSC) Saint Louis Sucre (SLS), francuskiej spółce, która obecnie należy do niemieckiego koncernu Südzucker. W opinii ministerialnych ekspertów brakuje argumentów na skuteczne podważenie wyroku sądu, który nakazał dokończenie transakcji prywatyzacji śląskich cukrowni, zawartej w listopadzie 2000 r.
Do kasy budżetu państwa SLS wpłaci w sumie ponad 269 mln zł, czyli więcej niż pierwotnie wynegocjowano. Inwestor dopłaci bowiem 18,5 mln zł tytułem zrzeczenia się przez Skarb Państwa uprawnień wynikających z posiadania w śląskiej spółce tzw. złotej akcji. Ćwierć miliarda złotych Francuzi przeznaczą na podwyższenie kapitału ŚSC. Trzeba to zrobić szybko, bo sytuacja finansowa grupy jest tragiczna. Długi spółki —przy kapitałach własnych na poziomie 69,3 mln zł — sięgają 464 mln zł. Jedna cukrownia znajduje się w stanie upadłości, a kolejna została zlikwidowana. Na dodatek resort skarbu nie ukrywa, że bankructwo grozi następnym pięciu cukrowniom. Na inwestycje modernizujące fabryki cukru przeznaczono 405 mln zł. Pracownikom obiecano podwyżki i 40-miesięczny okres gwarancji zatrudnienia.
MSP zapewnia, że pieniądze z wykupu przez Francuzów resztówek akcji 15 cukrowni, należących do śląskiej grupy, w przyszłości trafią do Krajowej Spółki Cukrowej Polski Cukier. Zarząd tej spółki liczy jednak także na wpływy ze sprzedaży głównego, 95-proc., pakietu śląskiego holdingu.
— Żeby jednak środki z prywatyzacji ŚSC mogły dokapitalizować nasz podmiot, potrzebna jest nowelizacja ustawy o regulacji rynku cukru — mówi Władysław Łukasik, prezes KSC.


