Francuzi integrują z Polski rynek funeralny zwierząt

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2021-01-14 20:00

Francuska sieć krematoriów dla zwierząt konsoliduje region przez polską spółkę Esthima, która właśnie kupiła czeskiego konkurenta i zapowiada kolejne inwestycje.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jaką spółkę kupiła grupa Veternity poprzez polską Esthimę
  • Co planuje francuska grupa w Polsce
  • W których krajach szuka spółek do przejęcia

Biznes funeralny zwierząt towarzyszących w Polsce jest – nie tylko w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, ale i Europy Środkowej i Wschodniej – słabo rozwinięty. Mimo to grupa Veternity, która przez prawie 30 lat zmonopolizowała francuski rynek, a od 2015 r. rozwija się w Europie i na świecie, właśnie przez polski oddział zamierza zbudować sieć krematoriów w regionie. W grudniu Esthima, polska spółka grupy Veternity, kupiła 100 proc. akcji w czeskiej firmie Kerberos.

Praca u podstaw

- Po wejściu do Polski w 2016 r. i otwarciu krematorium w Rudzie Śląskiej w 2019 r., naturalnym krokiem było zainteresowanie krajami ościennymi. Czeski rynek jest dużo bardziej rozwinięty niż polski, kremacja jest szeroko stosowana, zarówno u ludzi, jak i zwierząt. Choć kraj liczy 10,5 mln mieszkańców, którzy mają 4 mln zwierząt towarzyszących, działa w nim siedem krematoriów dla zwierząt. Żadne nie zanotowało spadku przychodów po otwarciu kolejnego, co oznacza, że jest miejsce do rozwoju. To także dla nas szansa na wymianę doświadczeń. Polski rynek jest na początku drogi, trzeba zbudować wszystko – od infrastruktury po świadomość konsumencką – mówi Anna Winter, dyrektor zarządzająca firmy Esthima Polska.

Praskie zakupy
Praskie zakupy
Esthima Polska, której dyrektorem zarządzającym jest Anna Winter, zaczęła konsolidację rynku w ramach grupy Veternity od przejęcia czeskiego krematorium dla zwierząt, które działa od niej dłużej i na większą skalę.
Sylwia Olszewska

Zwierząt domowych jest w Polsce 14 mln, co daje 3. miejsce w Europie, ale działa tylko 15 cmentarzy dla zwierząt i sześć przeznaczonych dla nich krematoriów. To oznacza, że większość towarzyszy jest po śmierci traktowana jak zwierzęta gospodarskie i kończy w przeznaczonych również na odpady spalarniach lub jest nielegalnie zakopywana w lasach czy ogrodach. Na Słowacji liczącej 5,4 mln mieszkańców żyje 1,4 mln zwierząt towarzyszących i działa dla nich osiem krematoriów.

To te trzy rynki brała pod uwagę grupa Veternity, którą przy transakcji wspierała firma doradcza JP Weber.

- Rozpoczęliśmy współpracę w kwietniu 2020 r. Przeanalizowaliśmy rynek polski, czeski i słowacki. Na każdym znaleźliśmy po osiem potencjalnych podmiotów do przejęcia, z których wyselekcjonowaliśmy łącznie sześć. To niewiele, bo np. w branży IT byłoby ich co najmniej po 30. Mimo to udało nam się znaleźć perspektywiczny cel przejęcia, a zarazem spółkę rodzinną z wieloletnią historią, zlokalizowaną w Pradze, jednej z ważniejszych aglomeracji w regionie. Będziemy nadal wspierać firmę Esthima w budowie strefy wschodnioeuropejskiej w ramach grupy Veternity – opowiada Piotr Kucharczyk, dyrektor ds. M&A w JP Weber odpowiedzialny za transakcję.

To nie koniec
To nie koniec
Piotr Kucharczyk, dyrektor ds. M&A w JP Weber, który doradzał przy transakcji firmie Esthima Polska, nadal będzie ją wspierać w budowie wschodnioeuropejskiej części grupy Veternity.

Więcej Polski, więcej zagranicy

To nie koniec ambicji francuskiej grupy, które realizuje polski oddział.

- Planujemy rozwój całego regionu, rozglądamy się, rozmowy są w toku. Planujemy też budowę drugiego krematorium w centralnej Polsce: w województwie mazowieckim lub łódzkim, bo tu są duże skupiska ludzkie, a 50 proc. zwierząt towarzyszących żyje w Polsce w miastach. Inwestycja wyniesie co najmniej 1 mln EUR – tyle kosztuje niewielkie krematorium ze sprzętem o średniej wydajności. Dla porównania: nasza inwestycja w Rudzie Śląskiej kosztowała ponad 2 mln EUR – mówi Anna Winter.

W Polsce w pięć lat Esthima chce mieć siedem agencji. Od października 2020 r. ma pierwszą – w Warszawie.

- Warszawska jest testowa, już wiemy, jak powinny wyglądać kolejne, i gdzie je zlokalizować, ale na razie nie mogę tego ujawnić. Dążymy do tego, aby kolejną uruchomić do końca tego roku – zapowiada szefowa Esthimy Polska.

W Polsce spółka ma kilku konkurentów, z których każdy ma jedno krematorium. Działają w Gdańsku, Warszawie, Lublinie, Wrocławiu i Mikołowie, a wkrótce ruszy kolejny – w Szczecinie.

- Jako pierwsi zaczęliśmy działać na rynku B2B, a nie tylko B2C. Współpracujemy z prawie 400 placówkami weterynaryjnymi z około 10 tys. działających w Polsce, w większości z południa kraju, ale od niedawna także z centralnej Polski. Rośnie też grupa właścicieli zwierząt, którzy kontaktują się z nami bezpośrednio. To obecnie co najmniej sto osób miesięcznie. Wielu ludzi jest nieświadomych przysługujących im praw, staramy się ich otoczyć ekspertami z zakresu weterynarii, ale także psychologii – mówi Anna Winter.

Kremacja w zarządzanej przez nią firmie kosztuje od 205 zł (nie można odzyskać prochów) do 1450 zł (z ceremonią i urną dekoracyjną).

Grupa Veternity została założona we Francji w 1993 r. przez 200 lekarzy weterynarii. Dziś ma 15 krematoriów i 95 proc. francuskiego rynku, a od kilku lat, po zmianie przepisów, w ramach których konie nie są już traktowane jak zwierzęta gospodarskie, lecz towarzyszące, oferuje również kremację tych zwierząt. Veternity najpierw rozwijała się we Francji, w 2015 r. weszła do Niemiec, rok później – do Polski, następnie do Belgii, a ostatnio do Kanady i USA.