Polska reprezentacja piłkarska wywalczyła awans do EURO2016 we Francji. Polskie firmy też mają zaproszenie nad Sekwanę. Choć jeszcze niedawno nikt by nie pomyślał, że kraje Europy Zachodniej będą się starać o polski kapitał, to się zmieniło. Business France, rządowa agencja zajmująca się m.in. ściąganiem bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Francji, otworzyła w Warszawie departament.



Amerykanie pierwsi
— 26 listopada po raz pierwszy w historii zorganizujemy w hotelu Sofitel polsko- -francuskie forum inwestycyjne, na które zapraszamy osoby decyzyjne z polskich firm zainteresowanych rozwojem w Europie. Niekoniecznie muszą mieć sprecyzowane plany dotyczące inwestycji we Francji — mówi Stéphanie Benoit, dyrektor w Business France, która odpowiada za bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Europie Środkowej i Wschodniej. Jest już lista 120 potencjalnych gości, która wciąż rośnie.
— To nie pierwszy przypadek, gdy jedna z zachodnich potęg gospodarczych zabiega o polski kapitał. Organizowaliśmy podobne imprezy promocyjne z amerykańskim departamentem handlu i brytyjskim ministerstwem przemysłu i handlu. Nie sądziłem, że dożyję takich czasów — komentuje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.
Na polsko-francuskie forum przyjedzie też około 40 francuskich firm, które szukają partnerów nad Wisłą. Każda z nich weźmie udział w spotkaniach B2B z kilkoma polskimi spółkami.
Polski styl
Nad Sekwaną na koniec 2014 r. działało 40 polskich firm, które zatrudniały ponad 800 osób. Dziś jest ich już około 45.
— Polskie firmy często decydują się na przejęcia francuskich spółek, które mają już kontrakty, klientów i rynek, a jednocześnie borykają się z trudnościami finansowymi lub są na sprzedaż, bo ich twórca nie ma komu przekazać sterów. Dysponujemy wciąż aktualizowanymi danymi na temat takich okazyjnych ofert — twierdzi Remigiusz Pigłowski z Business France, który podkreśla, że agencja działa nieodpłatnie. W ubiegłym roku doszło we Francji do 61 przejęć znajdujących się w trudnej sytuacji fabryk. Z takiej okazji skorzystał też Wielton. To największa tegoroczna polska inwestycja zagraniczna we Francji. Wielton przejął 64,5 proc. udziałów Fruehauf, producenta naczep za 16 mln EUR. W ciągu 2 lat dokupi pozostałe udziały.
— To przejęcie umożliwia poszerzenie naszej obecności na rynku francuskim raz otwiera nowe możliwości rozwoju w Europie — mówi Mariusz Golec, prezes Wieltonu.
Jest też szansa na nową umowę Solarisa, który od 2003 r. sprzedał do Francji prawie pół tysiąca pojazdów. W wakacje spółka podpisała z francuskim przedsiębiorstwem transportu publicznego (RATP), które do 2025 r. chce mieć we flocie wyłącznie pojazdy bezemisyjne, kontrakt na dwumiesięczne testy autobusu elektrycznego.
Jak w domu
W 2014 r. były cztery znaczące polskie inwestycje we Francji, w tym firmy Integer. Dzięki tym projektom powstały lub zostały utrzymane 64 miejsca pracy. To 20 proc. wszystkich etatów utworzonych przez polskich inwestorów za granicą, więcej niż w Wielkiej Brytanii (13 proc.). 50 proc. polskich inwestycji trafiło do branży budowlanej, a nasze firmy stanowią we Francji 5 proc. wśród zagranicznych inwestorów w tym sektorze.
Plusy i minusy
Stéphanie Benoit twierdzi, że atuty Francji to duży rynek (65 mln konsumentów), infrastruktura transportowa, w tym rozwinięta sieć dróg (11,5 tys. km autostrad), koszty energii (od 0,06 EUR/kWh), zwolnienia podatkowe dla działalności badawczo-rozwojowej i innowacyjnych firm, a także dobra relacja wydajności do kosztów pracy. Nie wszyscy się z tym zgadzają.
— Francja to nie najlepszy rynek dla inwestorów. Powody są od lat te same: wysokie uzwiązkowienie, wysokie koszy pracy i bardzo sztywne prawo pracy, a także wysokie podatki — na ten problem zwraca uwagę zachowanie Gerarda Depardieu, jakkolwiek skandaliczne by nie było. Jednym słowem, to nie jest raj dla inwestorów — komentuje członek zarządu jednej z polskich firm działających nad Sekwaną.
Według Business France, polskie firmy zainwestowały do końca 2013 r. 152 mln EUR. Jednak z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że było to 1,1 mld EUR, a Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych mówi wręcz o 2,5 mld EUR. Różnice mogą wynikać z odmiennego traktowania polskiego kapitału, który przechodzi do Francji np. przez raje podatkowe.
