Elektrim nie ucieknie od zobowiązań — grożą przedstawiciele Vivendi. Walczą o udziały w PTC warte dla nich blisko 2 mld EUR.
Francuski Vivendi nie zamierza odpuszczać w sporze o udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC). Taką deklarację złożył w zeszłym tygodniu na łamach dziennika „Le Figaro” rzecznik prasowy koncernu. „Grupa jest zdeterminowana, by wykorzystać prawa przysługujące jej jako akcjonariuszowi PTC, a postawienie Elektrimu w stan upadłości w żaden sposób nie zmienia tej determinacji, ani tych praw” — powiedział rzecznik.
Słowa Vivendi potwierdza Aleksander Kobecki, rzecznik Elektrimu Telekomunikacji (to przez tę spółkę Francuzi kontrolują udziały w PTC).
— Podejmiemy działania, których celem będzie ochrona wartości inwestycji w PTC. Upadłość Elektrimu to taktyczna zagrywka, której celem jest ucieczka od zobowiązań wynikających z postanowień międzynarodowych trybunałów arbitrażowych — twierdzi Aleksander Kobecki.
Vivendi ma o co walczyć. Wartość jego inwestycji w Elektrim Telekomunikację to około 1,8 mld EUR. Mimo że Vivendi jest pewne swoich praw i chce je za wszelką cenę odzyskać, to w swoim bilansie wartość tej inwestycji szacuje na… zero. Spółka musiała obniżyć tę wartość pod koniec 2006 r. ze względu na francuskie regulacje finansowe. Oznacza to, że „z dymem” poszło prawie 2 mld EUR.