Francuzi wiozą 5 tys. miejsc pracy

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2008-04-29 06:52

Do trzech razy sztuka. Polska dwa razy przegrała inwestycje PSA Peugeot Citroen, którym dowodzi Christian Streiff. Teraz o fabrykę aut za 2 mld zł walczy z czterema rywalami.

Producent Peugeota i Citroena mówi o produkcji silników, a po cichu negocjuje megainwestycję.

Francuski koncern PSA Peugeot Citroen zapowiedział niedawno podczas konferencji prasowej, że wyda 600 mln EUR (2,064 mld zł) na dwie fabryki produkujące małe ekologiczne silniki. Wygląda na to, że nie mówił całej prawdy. W grę wchodzi cała wytwórnia samochodów

— W ubiegłym tygodniu przedstawiciele PSA Peugeot Citroen byli w Polsce. Szukają lokalizacji pod inwestycję za 600 mln EUR, w wyniku której powstanie 5 tys. nowych miejsc pracy. Interesuje ich działka o powierzchni 400 ha — ujawnia osoba, która uczestniczyła w negocjacjach.

Kwota jest olbrzymia, wyższa niż pięć motoryzacyjnych inwestycji razem wziętych wspieranych obecnie przez polski rząd. MAN, Volvo, Toyota, Johnson Controls i Bridgestone chcą łącznie zainwestować 1,8 mld zł i stworzyć 3,4 tys. nowych miejsc pracy. Rząd wspiera je sumą 78 mln zł. Więcej zainwestował w Polsce tylko General Motors — 650 mln EUR — tyle że od 1996 r.


Będą i poddostawcy
Dlatego należy przyjąć, że Francuzi myślą także o poddostawcach. Z informacji „PB” wynika, że oglądali działki w Środzie Śląskiej i Ujeździe. W pierwszym miejscu jest 300 ha, w drugim strefą ekonomiczną objęte jest 100 ha, ale tereny inwestycyjne mają obszar 220 ha. Teraz strona polska czeka na szczegółowe pytania PSA Peugeot (m.in. o drogę, bocznicę kolejową, itp.). Projektem zajmują się Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Ministerstwo Gospodarki, specjalne strefy ekonomiczne (wałbrzyska i katowicka) oraz Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, choć ich przedstawiciele odmawiają komentarza. Część rozmówców „PB” przyznaje, że negocjacje są na tak wstępnym etapie, że parametry inwestycji mogą się jeszcze zmienić. Niektórzy eksperci studzą entuzjazm.

— Dziś parametry inwestycyjne idą w dół. Podstawowym miernikiem efektywności jest liczba pracowników, więc 5 tys. osób można włożyć między bajki. Także wartość inwestycji jest przeszacowana. Przecież LG Philips LCD wydał nieco ponad 300 mln EUR. Dlatego i kwota, i liczba pracowników wydaje się niewiarygodna ekonomicznie — ocenia Sebastian Mikosz, menedżer Deloitte.


Kandydatów sporo
Według informatorów „PB”, lista kandydatów do tej inwestycji jest długa.

— Francuzi powiedzieli nam, że rozważają cztery inne kraje, więc Polska ma 20 proc. szans. Stawka jest wysoka, bo każdy milion euro zainwestowany przez koncern motoryzacyjny daje cztery kolejne miliony euro inwestycji u poddostawców, tak samo z miejscami pracy — przyznaje kolejny informator „PB”.

Gdy 24 kwietnia Christian Streiff, prezes PSA Peugeot Citroen, mówił o inwestycji w fabryki silników, jako potencjalne lokalizacje w Europie Wschodniej wymieniał Polskę, Rumunię, Ukrainę i Turcję. Można przyjąć, że to te kraje rozważane są przy budowie montowni aut. Nie wiadomo, jaki jest ostatni rywal w walce o tę inwestycję.


Wszystko (prawie) lepiej
Chociaż Polska już dwa razy przegrała w walce o projekt francuskiego koncernu w 2001 r. z czeskim Kolinem i w 2003 r. ze słowacką Trnavą — teraz eksperci dają jej większe szanse.

— Nie konkurujemy kosztami, zresztą wcale nie powinniśmy. Konkurujemy za to lepszą infrastrukturą i poddostawcami. Na Dolnym Śląsku sporo było ostatnio inwestycji motoryzacyjnych, więc sieć poddostawców się zagęściła, i dobrze. Logistyka też na pewno jest coraz lepsza. Ważna jest też produktywność polskich pracowników, chwalona przez firmy, które już tu zainwestowały i chcą reinwestować. Atutem Polski jest również perspektywa wejścia do strefy euro — wymienia Sebastian Mikosz.

Warto też pamiętać o niedawnych strajkach w rumuńskich fabrykach Renault czy problemach ze znalezieniem pracowników na Słowacji (w zakładach Hyundai/KIA pracują Polacy).

— Na Dolnym Śląsku bez problemu znajdą się pracownicy do jeszcze kilku wielkich inwestycji — zapewnia Ryszard Wawryniewicz, wicestarosta świdnicki.