W czwartek wieczorem firma zajmująca się dowożeniem jedzenia do domu poinformowała klientów na Twitterze, że rachunki na kwoty wynoszące kilkaset euro, które otrzymali tego dnia, to żart primaaprilisowy.
- Potwierdzamy, że to był żart primaaprilisowy. Możecie cieszyć się wieczorem zamawiając pizzę jaką chcecie – poinformowało Deliveroo.
Francuzom jednak nie było do śmiechu. Jeden z klientów firmy napisał w mediach społecznościowych, że „prawie miał wylew” kiedy zobaczył rachunek na 466 EUR za dostawę 36 pizzy, których nigdy nie zamawiał. Wiele osób przyznało, że wpadło w panikę i próbowało skontaktować się z bankiem, aby zablokować płatność.
Klienci Deliveroo we Francji nie są jedynymi, których spółka rozczarowała w ostatnim czasie. W tym tygodniu jej debiut na giełdzie w Londynie wypadł fatalnie kiedy akcje taniały w pierwszym dniu notowania o ponad 30 proc. Wciąż są tańsze niż podczas sprzedaży w pierwotnej ofercie publicznej.
