Frank dogania euro, a złoty wciąż traci

Kamil Zatoński
13-07-2011, 00:00

Czy wkrótce za franka trzeba będzie płacić więcej niż za euro? Zdania ekonomistów są podzielone.

Szwajcarska waluta ustanowiła kolejny rekord mocy względem euro i złotego

Czy wkrótce za franka trzeba będzie płacić więcej niż za euro? Zdania ekonomistów są podzielone.

Spełnia się czarny sen kredytobiorców zadłużonych we franku szwajcarskim. Wczoraj rano notowania tej waluty przebiły barierę 3,50 zł. Po południu notowania spadły o kilka groszy, ale należy przygotować się na to, że kurs będzie jeszcze wyższy.

— Kursem franka szwajcarskiego rządzą emocje. Będzie on nas raczej nieprzyjemnie zaskakiwać — uważa prof. Witold Orłowski.

Kolejna odsłona kryzysu w strefie euro prowadzi do tego, że wspólna waluta coraz mocniej traci do franka. Od początku roku notowania EUR/CHF obniżyły się o 6,5 proc., do rekordowo niskiego poziomu 1,16. Do poziomu 1,0 coraz bliżej. W ubiegłym roku frank "dogonił" już dolara. Wcześniej — bo w 2002 r. — amerykańska waluta na dobre stała się tańsza niż euro. Czy wkrótce za franka — w przeliczeniu na złote — trzeba będzie płacić więcej niż za euro? Zdania ekonomistów są podzielone.

— Nie jest to wcale trudne do wyobrażenia, w przypadku gdyby problem Włoch się pogłębił i zaczęlibyśmy mówić o niewypłacalności tego kraju. Tu już nie ma szans na jakikolwiek plan ratunkowy, bo w Unii Europejskiej nikogo po prostu na to nie stać — mówi Mateusz Szczurek, ekonomista ING Banku.

Zaznacza jednak, że dziś nie sposób przewidzieć rozwoju wypadków.

— Nie można wykluczyć, że któryś kraj wypadnie ze strefy euro. Najbliższa tego jest oczywiście Grecja. Gdyby doszło tam do np. gwałtownego odpływu depozytów z banków, to tak naprawdę koszty powrotu do drahmy byłyby niewielkie w porównaniu z kosztami utrzymywania obecnego stanu rzeczy. Dla rynków byłby to na pewno krótkoterminowy szok, ale w dłuższej perspektywie należałoby oczekiwać umocnienia euro — mówi ekonomista ING Banku.

— Nie wierzę, że euro na dobre stanie się tańsze od franka. Na koniec roku prognozujemy kurs EUR/CHF na poziomie nieco powyżej 1,20 — mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Według mediany prognoz analityków, ankietowanych przez agencję Bloomberg, na koniec trzeciego kwartału kurs EUR/CHF wzrośnie do 1,23, na koniec roku do 1,24, a za 12 miesięcy do 1,27. Prognozy te zweryfikuje czas (albo sami ekonomiści), tak jak negatywnie weryfikował przewidywania z poprzednich miesięcy: nikt na początku roku nie zakładał takiego odwrotu od wspólnej waluty w kierunku franka, tak jak żaden z analityków nie typował, że za franka trzeba będzie płacić aż 3,50 zł.

— Tak wysoki kurs szwajcarskiej waluty jest przejściowy, a zmienność i nerwowość może być dla nas złym doradcą — dlatego nie wolno podejmować nerwowych ruchów —uważa Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.

— To, co obecnie obserwujemy na rynku, to panika wywołana splotem kilku czynników. Najważniejszym z nich jest marazm decyzyjny europejskich polityków, którzy nie podejmują szybkich decyzji. Nie ma innego wyjścia niż restrukturyzacja zadłużenia Grecji polegająca na wykupie obligacji i zaoferowaniu nowych, z częściowym umorzeniem, czyli de facto poniesieniem strat przez inwestorów prywatnych — uważa Mateusz Szczurek.

O tym, że możliwe jest częściowe bankructwo Grecji (bez podania szczegółów, na czym miałoby polegać), mówił wczoraj Jan Kees de Jager, holenderski minister finansów. Z kolei jego odpowiednik z Luksemburga Luc Friedel zapewnił, że nikt nie opuści strefy euro i znajdą się środki, by ustabilizować obszar wspólnej waluty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Frank dogania euro, a złoty wciąż traci