Zyski graczy, którzy w lipcu wierzyli w siłę szwajcarskiej waluty, idą w setki tysięcy złotych
Zainteresowanie frankiem wśród indywidualnych inwestorów z foreksu skokowo wzrosło.
Frank to wakacyjny temat numer jeden. Media opisują głównie coraz gorszą sytuację kredytobiorców. Ale medal ma dwie strony. Skoro ktoś na franku traci, to ktoś musi na nim zarabiać. Nie są to tylko grube ryby z wielkich banków inwestycyjnych. Wakacyjny rajd franka próbowali też wykorzystać inwestorzy indywidualni na rynku forex.
Kariera alpejskiej waluty
Indywidualny inwestor ma dostęp do rynku walutowego przez platformy foreksowe bankowych i niezależnych brokerów.
— Zainteresowanie frankiem rosło stopniowo. W przypadku pary EUR/CHF czytelny trend spadkowy mamy już od jesieni 2009 roku, a w przypadku pary USD/CHF od czerwca 2010 r. W ostatnich tygodniach to zainteresowanie dodatkowo wzrosło ze względu na przyspieszenie tempa, w którym frank zyskiwał — mówi Przemysław Kwiecień, ekonomista X-Trade Brokers DM.
— Jeszcze w lipcu obrót na parach EUR/CHF oraz USD/CHF nie przekraczał 5 proc., a w pierwszej połowie sierpnia przekroczył 10 proc. — mówi Andrzej Tomczyk, analityk Admiral Markets.
— W maju na naszej platformie pary frankowe były na czwartym miejscu pod względem obrotów. W czerwcu obroty wzrosły dwukrotnie, a w lipcu pięciokrotnie. Sama para CHF/PLN znalazła się już na drugim miejscu. W pierwszych 12 dniach sierpnia obroty parami frankowymi były takie jak w całym lipcu — mówi Marek Wołos z DM TMS Brokers.
Liderem pozostała oczywiście para EUR/USD, ale jej przewaga na platformie TMS wyraźnie stopniała.
3 minuty na rynku
Zyski lub straty inwestorów, którzy na początku lipca zajmowali pozycje na parach USD/CHF i EUR/CHF i zamknęli je we wtorek 9 sierpnia, mogą być niebotyczne. Przy zaangażowaniu około 8 tys. zł na parze EUR/CHF cierpliwy inwestor mógł zarobić nawet do 160 tys. zł. Pod warunkiem że znalazł się po właściwej stronie rynku.
— Oczywiście nie wszyscy trzymali te pozycje tak długo. Coraz większy zarobek kusił do realizacji zysków — dodaje Andrzej Tomczyk.
Depozyty zabezpieczające są różne na różnych platformach. Bywa, że do obrotu 200 tys. EUR wystarczy 4 tys. zł własnych środków. Jeśli inwestor znajdzie się po dobrej stronie rynku, przy takiej zmienności zarabia krocie. Jeśli znajdzie się po złej stronie rynku, szybko z niego wypada.
— Bywało, że depozyt 4 tys. zł wystarczył na 2-3 minuty — mówi Marek Wołos.
Przemysław Kwiecień dodaje, że graczom sprzyjał czytelny trend wzrostowy na rynku franka.
— Bardzo łatwo było zidentyfikować trend na rynku franka, a dzięki jego regularności relatywnie łatwo było wejść na rynek w odpowiednim momencie — mówi ekonomista X-Trade Brokers DM.
Kto więc ostatnio grał przeciw trendowi?
— Byli to głównie inwestorzy uważający, że złoty do franka jest skrajnie niedowartościowany. Próbowali uchwycić moment zmiany trendu — tłumaczy Marek Wołos.
Droga do równowagi
Sytuacja na rynku powo- li się normuje, choć kurs franka pozostaje blisko maksimów.
— Obecny kurs na pewno się nie utrzyma, ale zmienność pozostanie. Niestety, wiele zależy od polityków, a ich zachowania nigdy nie można przewidzieć. Jeśli nadejdzie kolejna fala strachu, kurs franka znów może testować rekordy. Jeśli sytuacja się uspokoi, frank będzie tracił. Ja uważam, że kurs równowagi dla notowań EUR/CHF to okolice 1,35, a to wciąż bardzo daleko od obecnych notowań — mówi Przemysław Kwiecień, ekonomista X-Trade Brokers DM.
— To, co się działo na rynku w ostatnich dniach, to korekta długoterminowego trendu. Kurs EUR/CHF może wzrosnąć do 1,20, a CHF/PLN może spaść do 3,40 zł. Fundamentalnie, w tak niepewnych czasach, popyt na franka nie będzie jednak słabł — twierdzi Marek Wołos.
Notowania franka osłabiają interwencje Narodowego Banku Szwajcarii. Zdaniem specjalisty DM TMS Brokers, gdyby nie one, kurs EUR/CHF wynosiłby w piątek 1,06 zamiast 1,10.
— Nie sądzę, by zainteresowanie frankowymi parami utrzymało się długo. Sytuacja na rynku się uspokaja, a Narodowy Bank Szwajcarii robi wszystko, by zatrzymać rajd — dodaje Andrzej Tomczyk.