Franklin obiecuje, lecz nie gwarantuje

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-08-24 22:00

Amerykański gigant zarządzania zaoferował Polakom trzy target funds, które w rok mają zarobić od 2 do 5 proc. ponad stawkę EURIBOR.

Choć nie powinno się ich traktować jako alternatywy dla lokaty, to jednak mają z nią wiele wspólnego — z góry określają minimalną stopę zwrotu, będącą często stawką bazową powiększoną o kilka punktów procentowych w skali roku. Cel ten osiągają na wiele sposobów, ale rzadko zdarza się, by sięgały po wyrafinowane strategie inwestycyjne, bo ich priorytetem, oprócz obiecanego wyniku, jest zachowanie niskiej zmienności, a więc też relatywnie mniejszego ryzyka. Możliwe jest to wyłącznie przy zachowaniu zdrowego rozsądku.

Nie obiecują też gruszek na wierzbie, bo gdy stopy procentowe są niskie, to i kokosów nie da się zbijać. Ale dla inwestorów ceniących bezpieczeństwo i przewidywalność trudno o lepszy układ. Mowa o target funds, które przebojem zaczynają wdzierać się na krajowy rynek. Trzy tego rodzaju produkty pojawiły się w ofercie Franklin Templeton. Ich zarządzający mają pośrednio i bezpośrednio inwestować w akcje, instrumenty o stałym dochodzie, a kiedy trzeba — trzymać gotówkę.

Mogą też polować na nieruchomości, projekty infrastrukturalne czy surowce, a ryzyko — np. walutowe — zabezpieczać instrumentami pochodnymi. Wszystko po to, aby osiągnąć zadeklarowany cel.

— Fundusze target return są dobrym rozwiązaniem dla inwestorów ceniących bezpieczeństwo. Należy jednak pamiętać, że TFI, stawiając cel, nie składa żadnej obietnicy jego osiągnięcia. Ponadto trzeba pamiętać o opłatach, bo większość firm jako target pokazuje wynik brutto. Po uwzględnieniu kosztów może okazać się, że zysk netto jest niższy od obiecywanego — tłumaczy Anna Zalewska, analityk Analiz Online.

W przypadku amerykańskiego giganta obiecywane stopy zwrotu są już oczyszczone o opłatę za zarządzanie. Franklin Diversified Dynamic w rok ma zarabiać 5 proc. netto rocznie powyżej stawki EURIBOR (obecnie to 0,16 proc.) w trzech kolejnych latach. Fundusz będzie realizować ten cel przy utrzymaniu średniorocznej zmienności w przedziale od 8 do 11 proc., w normalnych warunkach rynkowych.

Franklin Diversified Conservative oraz Franklin Diversified Balanced mają nieco niżej zawieszoną poprzeczkę, bo celują w odpowiednio 2 i 3,5 proc. powyżej stopy procentowej kredytów na rynku europejskim, przy zmienności rzędu 3-5 proc. i 5-8 proc.

Minimalna wpłata do funduszy wynosi równowartość 2,5 tys. USD, czyli 9,5 tys. zł. W listopadzie target funds zaoferuje także Aviva Investors. Nowe produkty będą działały w formule master-feeder, czyli w całości będą oparte na trzech funduszach wprowadzonych przez grupę w Wielkiej Brytanii i na kilku innych rynkach — Aviva Investors Multi-Strategy (AIMS). Pierwszy z nich — AIMS Target Return Fund, ma zarabiać o 5 pkt. proc. więcej niż depozyt, i to bez względu na koniunkturę.

W jego portfelu mogą się znaleźć zarówno akcje, jak i obligacje z całego świata. Drugi z funduszy — Target Inflation — ma osiągać stopę zwrotu o 3 pkt. proc. wyższą od inflacji. W marcu tego roku target funds wprowadził do oferty Pioneer.

Jego fundusz o nazwie Alternatywny — Globalnego Dochodu, obiecuje zyski rzędu 5-7 proc. rocznie, a cel ten ma osiągać poprzez inwestowanie w takie instrumenty finansowe, które regularnie przynoszą zarobek w formie dywidend, odsetek, a także premii od wystawianych opcji. Na razie funduszowi idzie kiepsko — od początku działalności jest 2,4 proc. pod kreską. © Ⓟ