Franklin K2 Alternative Strategies ma zdobywać szczyty, ale nie te górskie, lecz inwestycyjne. Posiadacze tytułów uczestnictwa mają się czuć bezpiecznie, bo dzięki wykorzystaniu strategii alternatywnych, które dotychczas były domeną funduszy hedgingowych, Franklin K2 Alternative Strategies ma uniezależnić się od kaprysów rynków finansowych, maksymalizować ekspozycję na zwyżki rynkowe i zabezpieczać kapitał przed nadmiernymi spadkami w okresach bessy. A wszystko to przy utrzymaniu wysokiej płynności. Aby cel osiągnąć, zarządzający będą dynamicznie zmieniać alokację pomiędzy różne klasy aktywów na rynkach na całym świecie. Fundusz będzie też wykorzystywał instrumenty pochodne, a także zajmował długie lub krótkie pozycje na walutach, stopach procentowych czy surowcach. Decyzje inwestycyjne będą podejmowane na podstawie globalnych trendów makroekonomicznych,ale również konkretnych wydarzeń dotyczących spółek. Struktura portfela będzie na bieżąco korygowana, w zależności od oceny sytuacji rynkowej.
— Fundusz stanowi alternatywę do popularnych dotychczas „funduszy hedgingowych”. W obecnych warunkach podwyższonej zmienności i niskich stóp procentowych wielu inwestorów szuka rozwiązań aktywnie zarządzanych przez uznanych specjalistów i opartych na strategiach, które są w stanie obniżyć zmienność, a jednocześnie wypracować atrakcyjne stopy zwrotu w odniesieniu do poziomu ryzyka — wyjaśnia David Saunders, współzałożyciel i dyrektor zarządzający w K2 Advisors, spółki przejętej przez Franklin Templeton w 2012 r.
Franklin K2 Alternative Strategies został utworzony we wrześniu 2014 r. i wypracował 4,3-procentową stopę zwrotu. Na polskim rynku fundusz nie ma dużej konkurencji. Główny rywal, BNP Paribas Multi- Strategy Medium, który stosuje zbliżoną strategię i celuje w 13 proc. zysku rocznie, na razie nie ma powodów do dumy.
W rok stracił 1,6 proc., a w trzy lata ponad 7,7 proc. © Ⓟ