Na rynku hipotecznym złoty cofa się na całej linii. Już ponad dwie trzecie nowych kredytów mieszkaniowych banki udzieliły we frankach szwajcarskich. Bo choć niektórzy bankowcy przestrzegają przed ryzykiem kursowym, to Polacy patrzą na wysokość najbliższej raty kredytowej. A ta we franku jest znacznie mniejsza niż liczona w złotych. Jeszcze mniejsza może być w jenach.
Oprocentowanie podstawowej stopy w Japonii wynosi 0,5 proc., a nie zanosi się na jakieś podwyżki w najbliższym czasie. Chce to wykorzystać BZ WBK, który dla zamożnych klientów — idąc wzorem BRE Wealth Management (jako jedyny pożycza w japońskiej walucie) —przymierza się do uruchomienia kredytów w jenach. Ale uwaga! Dotyczy to tylko klientów private bankingu, czyli o wysokim statusie majątkowym. Bank jenowi przyjrzał się bardzo uważnie i wszystko ma już przemyślane.
— Uważamy, że jen jest atrakcyjną walutą do finansowania inwestycji rzeczowych, np. na rynku nieruchomości — mówi Łukasz Kudiura, dyrektor ds. relacji kredytowych bankowości prywatnej BZ WBK.
Analitycy banku dokładnie sprawdzili zachowanie kursu jena, który powszechnie uważany jest za mało stabilną walutę. Wyszło im na to, że ryzyko kursowe jest wyolbrzymiane, bo jen wcale nie jest bardziej chwiejny niż dolar. Tymczasem w amerykańskiej walucie kredyty są niemal powszechnie dostępne. Tyle że stopy procentowe w USA skutecznie odstraszają od zadłużania się w dolarach.
Więcej we wtorkowym "Pulsie Biznesu". Zapraszamy do lektury!