FTSE Russell powoli odsłania karty

Adam Torchała, Bankier.pl
opublikowano: 13-05-2018, 22:00

Znana jest wstępna lista polskich spółek, które dołączą do najważniejszych światowych indeksów

29 września 2017 r. globalna agencja indeksowa FTSE Russell ogłosiła wyniki dorocznej klasyfikacji krajów pod względem statusu rozwoju. Polska została przekwalifikowana z emerging markets (krajów rozwijających się) do developed markets (krajów rozwiniętych), dzięki czemu nalazła się w gronie 25 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata. Decyzja wejdzie w życie jednak dopiero we wrześniu 2018 r., wraz z prowadzoną co pół roku weryfikacją globalnych indeksów akcji FTSE.

Z okazji zbliżającej się reklasyfikacji polskiego rynku, w piątek 11 maja FTSE Russell opublikowała „białą księgę” poświęconą Polsce i zorganizowała konferencję „Talking Poland — Charting Success, From Emerging to Developed”. W „białej księdze”, oprócz szerszej rozpiski kryteriów, które polska musiała spełnić, by otrzymać miano rynku rozwiniętego, znalazły się także informacje na temat konsekwencji tej zmiany.

Ramię w ramię z największymi

Jedną z nich jest transfer polskich spółek do indeksów gromadzących spółki z krajów rozwiniętych. Wcześniej firmy z GPW grały w światowej drugiej lidze, teraz jednak znajdą się pośród światowych gigantów pokroju Apple, Amazona, JP Morgana, czy Exxona. FTSE dla krajów rozwiniętych przewidział aż pięć indeksów. Główny podział dotyczy wielkości: Small Cap (małe), Mid Cap (średnie) oraz Large Cap (duże). Dwa pozostałe indeksy łączą wcześniejsze. FTSE Developed pokazuje kondycję spółek średnich i dużych, FTSE Developed All Cap zaś spółek małych, średnich i dużych.

Na podział nie można jednak patrzeć z punktu widzenia polskich graczy, ale globalnych. Podczas gdy u nas spółki z WIG20 uznawane są za duże, na świecie ich wielkość nie robi wrażenia. Sam tylko Apple jest pięciokrotnie razy większy niż łączna kapitalizacja wszystkich krajowych spółek notowanych na GPW.

Liliput w świecie gigantów

W „białej księdze” pojawia się informacja, że ważony udział Polski w indeksie FTSE Developed All Cap, czyli najszerszym z całej piątki, ma wynieść 0,154 proc. To wartość znikoma, warto jednak dodać, że np. postrzegana jako Europa Zachodnia Austria ma w tym indeksie udział na poziomie 0,134 proc. Wszystko przez słabo rozwinięte rynki kapitałowe w tych krajach. W zestawieniu dominują oczywiście Stany Zjednoczone, których ważony udział wynosi 57,41 proc. Z Ameryki pochodzi także wszystkie 10 największych spółek zaliczanych do indeksu (na czele z ważącym 1,8 proc. — a więc przeszło dziesięciokrotnie więcej od szacowanego udziału Polski — Apple).

Do indeksów FTSE nie trafiają wszystkie spółki z krajów rozwiniętych. Dołączany podmiot musi przejść selekcję zarówno pod względem kapitalizacji, jak i płynności. Z „białej księgi”: wynika, że wstępnie do indeksów krajów rozwiniętych przymierzanych jest 38 spółek z GPW.

Wąska kadra

W „białej księdze” wprawdzie nie jest pokazane, które polskie spółki mają szanse na zaliczenie do indeksów. We wcześniej opracowanym załączniku, który bazuje na danych z końca grudnia 2017 r., podano jednak, że szansę na awans do indeksu spółek o dużej kapitalizacji mają tylko dwa podmioty: Orlen oraz PKO BP. Osiem kolejnych: PZU, Pekao, Alior, KGHM, LPP, BZ WBK, PGNiG oraz PGE, przymierzane są do Mid Capów. 29 pozostałych spółek sklasyfikowano zaś wówczas jako Small Capy. Reszta, a więc blisko 400 innych krajowych spółek z GPW, wstępnie została odrzucona, jako nie spełniająca warunków — kapitalizacyjnych, bądź płynnościowych — do zaliczenia ich do reprezentacyjnego grona spółek z krajów rozwiniętych.

To tylko lista wstępna. To, że nie jest ona sztywna, pokazuje, że znalazło się na niej 39 spółek, najnowsza „biała księga” mówi zaś o 38 podmiotach. Można tylko przypuszczać, że z grona spółek pozostających w orbicie zainteresowań FTSE usunięto GetBack, który wcześniej przymierzany był do indeksuFTSE Developed Small Cap. Ostateczną listę spółek, która dołączy we wrześniu do indeksów FTSE, poznamy 24 sierpnia. Będzie ona bazowała na danych z końca czerwca 2018 r. Jednocześnie polskie spółki zostaną usunięte z indeksów przeznaczonych dla krajów rozwijających się. Obecnie są w nich notowane 42 podmioty znad Wisły. Liczba spółek reprezentujących Polskę w indeksach FTSE, najprawdopodobniej więc spadnie.

Szanse i zagrożenia

Zaliczenie do grona spółek notowanych w ramach indeksów krajów rozwiniętych to jednak spore wyróżnienie. I nie chodzi tu tylko o możliwość pochwalenia się faktem bycia notowanym w gronie najważniejszych światowych spółek. Do indeksów FTSE Russell benchmarkują się wiodące światowe fundusze inwestycyjne. Dzięki temu polskie spółki, którym uda się zakwalifikować do indeksów, będą miały ułatwioną drogę do portfeli największych światowych graczy. Wygenerowany w ten sposób popyt może się zaś przełożyć na ich wycenę na GPW.

Warto także dodać, że awans Polski wywołał nie tylko euforię. Część ekspertów podkreślała po ogłoszeniu decyzji, że przesunięcie do koszyka państw rozwiniętych może spowodować odpływ kapitału z GPW. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała, Bankier.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / FTSE Russell powoli odsłania karty