Fundusz topi euro

14-01-2007, 23:50

Powiązania rodzinne, konflikt interesów, podejrzenia o ustawianie przetargów, korupcję — mnożą się kontrowersje wokół Fundacji Fundusz Współpracy (FFW). Stworzył ją skarb państwa. Od 2002 r. do dziś zarządzała około 700 mln EUR pomocy z programów unijnych (głównie Phare).

Powiązania rodzinne, konflikt interesów, podejrzenia o ustawianie przetargów, korupcję — mnożą się kontrowersje wokół Fundacji Fundusz Współpracy (FFW). Stworzył ją skarb państwa. Od 2002 r. do dziś zarządzała około 700 mln EUR pomocy z programów unijnych (głównie Phare).

Rok temu „Puls Biznesu” ujawnił, że działania zarządu FFW pod lupę wzięła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i prokuratura, podejrzewając niegospodarność w związku z utratą unijnych funduszy. W zeszły piątek „Gazeta Wyborcza” dodała, że podejrzenia dotyczą także korupcji i ustawiania przetargów. Dochodzenie trwa. Nikomu na razie nie postawiono zarzutów.

„PB” od kilku miesięcy prowadzi własne śledztwo. Dotarliśmy m.in. do dziwnych więzów rodzinno-biznesowych wokół FFW, wyników audytu wykrywającego nieprawidłowości i wielu kontrowersji przetargowych.

Profesor i spółka

Sprawdziliśmy dziesiątki kontrahentów funduszu. Jednym z nich jest Twigger Conferences (obecna nazwa: Centrum Szkoleń i Ekspertyz Europejskich), której prezesem i udziałowcem jest Maria Miłkowska (wcześniej nazywała się Maria Miłkowska-Budzikowska). Ustaliliśmy, że jest związana ze znanym autorytetem i doradcą rządowym (ekip Leszka Millera i Włodzimierza Cimoszewicza) profesorem Pawłem Czechowskim. Według kilku niezależnych źródeł, uchodzą za partnerów życiowych. Paweł Czechowski to długoletni członek rady FFW. Dodajmy, że w FFW pracuje Mikołaj Budzikowski (syn Marii Miłkowskiej), który m.in. odpowiadał za przetargi. W Monitorze Sądowym i Gospodarczym natrafiliśmy na wpis o wspólnej spółce Czechowskiego, Miłkowskiej i Budzikowskiego: to Biuro Ekspertyz i Studiów Europejskich. Z akt wynika, że ma numer KRS, ale wnioski rejestracyjne są niepełne. Adres w aktach: Mazowiecka 13 w Warszawie. Tam, gdzie siedzibę ma też Twigger Conferences i Twigger SA, znany wydawca publikacji prawnych i ekonomicznych.

Czy wobec takich faktów profesor powinien piastować funkcję w radzie? Twierdzi, że zrezygnował (w listopadzie 2006 r.), ale z innych powodów. Na pytanie, czy jest związany z Marią Miłkowską, odparł, że to nie nasza sprawa. Uważa też, że nie doszło do konfliktu interesów, bo spółka z Miłkowską i Budzikowskim nigdy nie podjęła działalności, a on nie miał żadnego kontaktu z przetargami w FFW. Poprosił o pytania e-mailem. Odpowiedź obiecał w tym tygodniu.

Zdaniem prezesa

— Powiązania między panem Czechowskim a panią Miłkowską nigdy nie miały wpływu na naszą pracę. Budzikowski pracował przy przetargach wewnętrznych, a nie unijnych — zapewnia również Mateusz Kujawa, prezes FFW.

Prezes twierdzi, że w FFW nie było uchybień, a unijne środki fundacja wykorzystywała lepiej niż inne instytucje.

W dziale przetargów FFW pracuje też Ewa Miłkowska. Prezes zapewnia, że to zbieżność nazwisk i osoby te nie mają ze sobą nic wspólnego.

Ciekawostka: Twigger SA (udziałowiec Twigger Conferences) jest następcą Towarzystwa Wspierania Inicjatyw Gospodarczych (TWIG), stworzonego przez Mieczysława Rakowskiego w 1989 r. W radzie nadzorczej spółki Twigger (od 1997 do 2003 r.) zasiadał m.in. Edward Mazur, a od początku działalności— Franciszek Gaik.

Tropem przetargów

Powiązania, konflikt interesów i ich ewentualny wpływ na decyzje zarządu to jedno; kontrowersje przetargowe sprawdzane przez prokuraturę — drugie.

— Dochodzenie prowadzone jest w sprawie nieprawidłowości, ale one wiążą się z podejrzeniami korupcji i tzw. ustawiania przetargów, czyli faworyzowania jednych oferentów kosztem drugich. Naszym zainteresowaniem objęliśmy kilka postępowań — mówi Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Głównym faworytem przetargów miała być firma CHS Computers z Bydgoszczy (o dwóch przetargach z jej udziałem piszemy niżej). Sprawy objęte prokuratorską kontrolą dotyczą m.in. dostaw szczepionek, sprzętu komputerowego, łodzi patrolowych i testów na BSE.

Wątpliwości w działalności funduszu jest znacznie więcej. Szczegóły — wkrótce na łamach „Pulsu Biznesu”.

Mariusz Zielke

Śledztwo PB: Audyt fundacji zamieciony pod dywan

Poważne uchybienia i bałagan wykryli w fundacji kontrolerzy UKIE. Sprawdzano, jak wykorzystano dotację z Phare.

„Przesyłam „nieoficjalne wyniki”, bowiem Komisja Przetargowa nie dokończyła jeszcze raportu, a Zarząd go nie zatwierdził. Dwie oferty odpadły ze względów formalnych, w Zadaniu 3 nie było dwóch ważnych ofert i przetarg będzie wkrótce powtórzony. W pozostałych zadaniach wystarczy policzyć kryterium ceny K1 i od razu widać wygranych, bez względu na to jak „złośliwie” by głosowali członkowie komisji”.

To e-mail zacytowany w sprawozdaniu z audytu przeprowadzonego w Fundacji Fundusz Współpracy (FFW) przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE). Obrazuje, w jaki sposób komunikowano się z oferentami w przetargach prowadzonych przez FFW.

Audytorzy sprawdzali, jak fundacja wykorzystała 8 mln zł dotacji przyznanej przez UKIE z pieniędzy Phare. Stwierdzili wiele rażących naruszeń przepisów ustawy zamówień publicznych oraz wydanie pieniędzy niezgodnie z przeznaczeniem. Odkryto braki w dokumentacjach przetargowych, niewłaściwą kontrolę, bałagan, łamanie procedur, zawieranie umów niezgodnie z procedurami.

Zdaniem audytorów, FFW podpisała kilka umów, które w wyniku błędów są nieważne (na ochronę, usługi medyczne, dostawy sprzętu komputerowego).

„Rekomenduje się kierownictwu Fundacji Fundusz Współpracy podjęcie właściwych działań w celu zapobieżenia w przyszłości powstaniu podobnych, jak ustalone w trakcie audytu, nieprawidłowości, ze szczególnym uwzględnieniem stwierdzonych negatywnych skutków finansowych” — zalecali audytorzy.

Zdaniem pytanych przez nas fachowców, UKIE powinien zażądać zwrotu dotacji. Mateusz Kujawa, prezes FFW, przyznaje, że taki audyt się odbył i doszło do wykrycia nieprawidłowości, ale zostały one wyolbrzymione przez audytorów.

— Również Urząd Zamówień Publicznych zbadał te przetargi, ale nie wystąpił do sądu o stwierdzenie nieważności umów. Przewinienia były formalne, nie było zarzutów o preferowanie firm. Nic poważnego. Dlatego UKIE nie zażądał zwrotu dotacji — tłumaczy Mateusz Kujawa.

Tadeusz Kozek, nadzorca fundacji z UKIE, nie oddzwonił do nas mimo obietnic asystentki.

[MZL]

Kłopoty wokół testów choroby szalonych krów

Trzy przetargi i trzy afery. Sprawa zakupu testów na BSE jest w centrum uwagi prokuratury i ABW. W 2005 r. w morzu kontrowersji (m.in. podejrzeń o ustawienie przetargów) unieważniono dwa postępowania.

I Polska straciła 12 mln EUR. Nasi urzędnicy i przedstawiciele Komisji Europejskiej (KE) oskarżali się o niedozwolone praktyki. O kontrakty walczyły CHS (przedstawiciel Bioradu) i Donserv (przedstawiciel Roche Diagnostics). CHS z ceną zawsze dwa razy wyższą niż Donserv (twierdził, że ma lepsze parametry sprzętu). Gra o kontrakt była nieczysta i wbrew procedurom. KE uznała, że specyfikacja preferowała jednego wykonawcę. I zabrała kasę.

W trzecim przetargu Roche zaproponował 11 mln zł za realizację (CHS — 25 mln zł). Przegrał, bo komisja przetargowa odrzuciła tańszą ofertę z powodu złej… drukarki komputerowej. Po tekście w „PB” i interwencjach nadzorców podpisano kontrakt z Roche’em, ale czy zgodnie z procedurami? CHS żąda 10 mln zł odszkodowania. Dostawy Roche’a przebiegały z problemami.

[MZL]

Jak celnicy łodzie losowali

To historia jak z czeskiego filmu: łodzie dostarczone przez CHS były tak złe, że celnicy musieli losować, kto weźmie gorszą.

Śledczy zajęli się kontraktem na dostawę łodzi patrolowych dla izb celnych. Celnicy mieli dostać trzy identyczne jednostki pływające do końca października 2004 r. Otrzymali je z miesięcznym opóźnieniem, mimo że reprezentacja Komisji Europejskiej nie zgodziła się na przedłużenie terminu dostaw. Ponadto łodzie miały sporo usterek i braków, które potem eliminowano przez następny miesiąc. Ostatnia łódź dla izby w Olsztynie została oddana do użytku 1 marca 2005 r.

Jak tłumaczono, łódź zatrzymał producent, bo CHS zwlekał z zapłaceniem za nią. Andrzej Janicki, były dyrektor Jednostki Finansująco-Kontraktującej (JFK), organu Funduszu Współpracy od przetargów, chciał nałożyć kary na CHS za nieterminowość. Nie zgodził się na to zarząd FFW, twierdząc, że opóźnienia nie są winą CHS. Poirytowane Ministerstwo Finansów skwitowało to wypomnieniem wielu usterek łodzi.

„Ze względu na fakt, że wszystkie dostarczone przez firmę CHS Computers łodzie zawierały szereg wad i usterek, izby celne postanowiły przeprowadzić między sobą losowanie.” — konkluduje Ministerstwo Finansów w piśmie do UKIE.

Jak losowano? Tego nie wiemy.

Andrzej Janicki odmówił nam komentarza na ten i inne tematy. Wyjaśnił tylko: Wszystko, co wiem, powiedziałem prokuraturze.

[MZL]

Czy związki rodzinne pomagają w zdobywaniu kontraktów? Skomentuj pod tekstem!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Fundusz topi euro