Fundusz zwęszył zyski z OZE

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 24-03-2015, 00:00

Odnawialne źródła energii to w Polsce wciąż nisza, którą chce zapełnić Eques TFI. Po przetartej ścieżce łatwiej będzie przejść kolejnym podmiotom

Inwestorzy, zwłaszcza zamożni, zniechęceni skromnymi zyskami z obligacji i lokat, coraz śmielej spoglądają na inwestycje alternatywne, które charakteryzowałyby się względnie niskim ryzykiem i przewidywalną stopą zwrotu. Na tym trendzie chce skorzystać Eques TFI, które zaoferuje klientom z grubym portfelem fundusz inwestujący w odnawialne źródła energii (OZE).

Eques TFI, którego szefem jest Tomasz Korab, jest jednym z tych powierników, którzy sukces próbują budować na niszowych strategiach. Dotychczas towarzystwo specjalizowało się w funduszach wierzytelności. Na koniec lutego firma zarządzała aktywami sięgającymi ponad 1 mld zł.
Wyświetl galerię [1/2]

CELUJĄC W NISZĘ:

Eques TFI, którego szefem jest Tomasz Korab, jest jednym z tych powierników, którzy sukces próbują budować na niszowych strategiach. Dotychczas towarzystwo specjalizowało się w funduszach wierzytelności. Na koniec lutego firma zarządzała aktywami sięgającymi ponad 1 mld zł. Marek Wiśniewski

— OZE to biznes strategiczny pod szczególną ochroną państwa, które gwarantuje cenę i odbiór energii. Dzięki temu przepływy gotówki będą stabilne i przewidywalne. Na naszym rynku inwestycyjnym OZE to wciąż niezagospodarowana nisza. Dlatego pracujemy nad funduszem, który ją wypełni — tłumaczy Tomasz Korab, prezes Eques TFI.

Certyfikat jak obligacja

Po latach oczekiwania Sejm przyjął w końcu ustawę o odnawialnych źródłach energii. Pomoże ona nie tylko sprostać oczekiwaniu Unii Europejskiej, która wymaga, by ze źródeł odnawialnych, takich jak wiatr czy energia słoneczna, do 2020 r. pochodziło 20 proc. energii, ale przede wszystkim stworzy inwestorom nową szansę na zyski.

Parlament zdecydował, że państwo przez 15 lat będzie gwarantowało producentom odbiór energii, a także indeksowaną o inflację cenę, po jakiej będzie kupowana. Podmioty mają rywalizować o dotacje na specjalnych aukcjach. Wygrają ci, którzy zaoferują najniższą cenę sprzedaży energii z OZE aż do wyczerpania ilości i wartości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł w ramach danej licytacji. Pierwsza aukcja odbędzie się w połowie 2016 r.

System wsparcia jest przewidywalny, co oznacza, że z góry można ustalić, ile na wytwarzaniu prądu z wiatru czy słońca uda się zarobić. W tym kontekście zakup certyfikatu takiego funduszu można potraktować jak obligację skarbową kraju, który takich gwarancji udziela. Jeśli rząd jest wiarygodny, to również fundusz może być wiarygodny — uważa Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Ekspert tłumaczy, że tego rodzaju fundusze z powodzeniem działają już np. w USA oraz Wielkiej Brytanii i coraz więcej będzie ich powstawać również w Polsce. Sam zresztą myśli o utworzeniu takiego produktu.

Taką strategię początkowo zapowiadał np. suGO Energia, który miał skupiać się na mniejszych projektach, uzyskując większe rozproszenie mocy i przede wszystkim generując stałą stopę dochodu oraz coroczną dywidendę. Strategia nie wypaliła, bo jak tłumaczą przedstawiciele GO TFI, proces legislacyjny w sprawie OZE trwał za długo, a projekty ponosiły fiasko. Efekt? Od 2009 r. fundusz stracił 24 proc.

Niewiele lepiej wypada zagraniczny rywal — Black Rock New Energy — który również poszukuje okazji wśród spółek z sektora energii odnawialnej. W analogicznym czasie stracił ponad 30 proc.

— Ciężko dziś dokładnie oszacować rentowność takich projektów, bo nie odbyła się jeszcze żadna aukcja. Biorąc jednak pod uwagę rekordowo niskie rentowności obligacji na rynkach, to zysk rzędu 5-6 proc. rocznie, wypłacany w formie dochodu, jest ciekawą alternatywą. Tyle przynajmniej oczekiwałbym od takiego funduszu — dodaje Wojciech Cetnarski.

Porażka poprzedników

Eques TFI nie chce na razie ujawniać szczegółów strategii, bo „konkurencja nie śpi”, ale przyznaje, że jego fundusz ma być quasi-dywidendowy, co oznacza, że będzie regularnie wypłacał klientom osiągnięty dochód. Nie wiadomo też, na jakie technologie pozyskiwania energii odnawialnej postawi oraz w jaki sposób chce partycypować w zyskach. Wojciech Cetnarski uważa, że oprócz farm wiatrowych najbardziej opłacalną formą produkowania prądu są panele fotowoltaiczne.

Pozostałe technologie są albo mało przewidywalne, albo zbyt kosztowne. Fundusze, które dotychczas próbowały zarabiać na OZE, deklarowały, że w portfelu znajdą się akcje lub obligacje specjalnych spółek celowych.

Zyskowne łupki

Dotychczas powiernikom wychodziło zarabianie na gazie z łupków. W ofercie TFI Allianz są fundusze energetyczne. Oba okazji do zarobku poszukują wśród amerykańskich spółek, zajmujących się wydobyciem i transportem gazu ziemnego oraz ropy pochodzących z łupków, ale także wśród firm, które korzystają z niskich cen nośników energii, np. spółki z branży chemicznej.

Allianz Energetyczny zyskał od początku działalności (styczeń 2014 r.) 2,6 proc., a Allianz Nowa Energia FIZ od maja 2013 r. powiększył portfele o nieco ponad 12 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu