Fundusze będą decydować o nastrojach na rynku

Tomasz Furman
opublikowano: 2002-01-28 00:00

Wzrosty na warszawskiej giełdzie od początku roku są przede wszystkim zasługą otwartych funduszy emerytalnych. Również następne miesiące będą zależały od decyzji podejmowanych przez tę grupę inwestorów. Ze względu na długoterminowy charakter czynionych przez OFE zakupów można jednak przypuszczać, że w najbliższym czasie rynek czeka co najwyżej wyhamowanie trendu wzrostowego.

— Po efekcie stycznia oczekuję na GPW korekty. W długim terminie powinien natomiast utrzymać się trend wzrostowy lub co najmniej horyzontalny — uważa Jarosław Pietraszko, makler papierów wartościowych DM Polonia Net.

Taki scenariusz jest możliwy mimo występowania niekorzystnych tendencji zarówno w gospodarce Polskiej jak i światowej. Na krajowym rynku jednym z ważniejszych czynników o charakterze negatywnym będzie dalszy spadek PKB. Dziś jest niezmiernie trudno znaleźć jakiekolwiek oznaki poprawy w takich dziedzinach jak popyt wewnętrzny, eksport czy inwestycje, co decyduje o poziomie wzrostu gospodarczego.

Powodów do zadowolenia nie mogą dawać również nadal wysokie koszty związane z pozyskaniem kapitału. Zdecydowanie wyższy poziom podstawowych stóp procentowych niż inflacji nie zachęca do konsumpcji czy nawet zakupów o charakterze inwestycyjnym.

— Źle przez rynek odbierany jest również brak reformy finansów publicznych. Działania obecnej ekipy rządzącej to w zasadzie tylko czynności polegające na doraźnym łataniu dziury budżetowej — twierdzi Jarosław Pietraszko.

Nowe regulacje, które powinny ułatwiać funkcjonowanie gospodarki i państwa, budzą wiele kontrowersji. Nie może być jednak inaczej, skoro przy ich wprowadzaniu nadal występuje brak przepisów szczegółowych i koordynacji działań.

Wymienione bariery wzrostu gospodarczego na razie nie przeszkadzają jednak graczom. Napływ gotówki do OFE spowodował, że jej część ulokowano na GPW. Wzrost zapotrzebowania na akcje zgłoszony przez tę grupę przyczynił się z kolei do większej aktywności inwestorów indywidualnych. W efekcie doszło do podbicia cen większości notowanych walorów i wartości podstawowych indeksów. W pokonywaniu kolejnych poziomów nie przeszkadzały nawet spadki odnotowywane na największych parkietach Europy i Ameryki. Teraz rynek wiąże nadzieje z posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej.

— Popyt zgłaszany na ostatnich sesjach to rezultat oczekiwań na obniżkę podstawowych stóp procentowych. Inwestorzy liczą, że w środę RPP zdecyduje się na redukcje o co najmniej 150-200 punktów. W mojej ocenie może to być jednak co najwyżej 150 punktów — mówi makler papierów wartościowych DM Polonia Net.

Jeżeli obniżka stóp procentowych będzie zgodna z oczekiwaniami, to należy spodziewać się korekty. Wielkość spadków można jednak uzależnić od ruchów, jakie wykonają największe fundusze emerytalne, czyli Commercial Union OFE, OFE Nationale-Nederlanden i OFE PZU Złota Jesień. Na decyzje inwestycyjne wpływ będą miały również wyniki finansowe publikowane przez spółki publiczne za ostatni kwartał 2001 r. Tymczasem w raportach trudno będzie znaleźć pozytywne sygnały dla rynku.

— Wyniki finansowe zdecydowanej większości przedsiębiorstw będą złe. Niewiadomą pozostaje natomiast, kiedy ta sytuacja może się zmienić — uważa Jarosław Pietraszko.

W tym roku spółkom będzie bardzo trudno wykazać się lepszymi przychodami i zyskami niż rok wcześniej. Pewne ożywienie może pojawić się dopiero na przełomie III i IV kwartału. O tym zdecyduje jednak sytuacja makroekonomiczna. W długim terminie rynek liczy na osłabienie złotego, co powinno zwiększyć eksport oraz na znaczące zmniejszenie kosztów kredytów, co z kolei może zwiększyć wartość inwestycji i popytu wewnętrznego.

Na tle całego rynku dobrze powinny wypaść banki. Do nich należała przede wszystkim końcówka 2001 r. Zapowiedź wprowadzenia podatku od zysków z lokat pozwoliła bankom pod koniec roku zebrać z rynku więcej depozytów.

— Poza zdarzeniami jednorazowymi banki zawsze wolniej reagują na zmiany zachodzące na rynku. Dlatego należy przypuszczać, że dziś, czyli w czasie spowolnienia gospodarczego, ich wyniki na tle innych sektorów będą wyglądały dość dobrze — twierdzi specjalista DM Polonia Net.

Wśród walorów spółek zaliczanych do tzw. blue chipów zdecydowanie najgorsze nastroje będą mieli akcjonariusze Elektrimu i KGHM. Bankructwo pierwszego z wymienionych przedsiębiorstw jest coraz bardziej realne ze względu na działania graczy finansowych i Vivendi. Francuskiemu inwestorowi przede wszystkim zależy na przejęciu Elektrimu Telekomunikacja, nawet kosztem poniesienia strat na pakiecie akcji Elektrimu. Z kolei inwestorzy finansowi myślą jedynie o odzyskaniu zainwestowanych pieniędzy, niezależnie od tego czy spółka będzie nadal istniała, czy też nie.

Zdecydowanie gorzej niż rynek będzie zachowywał się KGHM. Konglomerat, ze względu na niskie ceny miedzi, generuje coraz gorsze wyniki i dziś niewiele wskazuje, aby coś w tej materii miało szybko się zmienić. Jedyny ratunek to osłabienie złotego.