FUNDUSZE EMERYTALNE JUŻ POWINNY SIĘ ŁĄCZYĆ

Katarzyna Ostrowska
opublikowano: 2000-09-28 00:00

FUNDUSZE EMERYTALNE JUŻ POWINNY SIĘ ŁĄCZYĆ

Opóźnianie fuzji oraz przejęć może uderzyć w interesy przyszłych emerytów

ZMOWA MILCZENIA: Marek Góra, były szef zespołu tworzącego reformę emerytalną, obawia się, że jeśli UNFE nie zmieni swojego stanowiska wobec fuzji i przejęć, to część z nich zbankrutuje. fot. BS

Zdaniem Marka Góry, szefa zespołu twórców reformy emerytalnej, proces konsolidacji na rynku OFE powinien być zdecydowanie bardziej zaawansowany. A jego opóźnienie wynika głównie z postawy UNFE. Problem jednak w tym, że dalsze sabotowanie przez urząd fuzji i przejęć grozi bankructwem niektórych PTE.

Najważniejszym obecnie problemem na rynku funduszy emerytalnych jest jego konsolidacja. Wielu akcjonariuszy PTE od dawna prowadzi rozmowy związane z przejęciami i fuzjami. Żadne jednak konstruktywne decyzje jeszcze nie zapadły. Powodów jest kilka. Najważniejszymi są niemożność dogadania się co do kosztów transakcji oraz obawy przed reakcjami Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, który nie ukrywa swojego niechętnego stosunku do konsolidacji.

Zdaniem Marka Góry, konsolidacja powinna być bardziej zaawansowana.

— Konsolidacja rynku powinna zacząć się już dawno. W ubiegłym roku fundusze zdobywały pozycję na rynku. W pierwszym kwartale tego roku było już mniej więcej wiadomo, kto czym dysponuje. I to był już odpowiedni moment na rozpoczęcie procesu konsolidacji, która pozwoli stworzyć instytucje zdolne do trwałego funkcjonowania — uważa Marek Góra.

Poczucie stabilizacji

Fundusze emerytalne, zdaniem Marka Góry, to długookresowy biznes, który musi dać klientom poczucie stabilności. Jeżeli biznesplany towarzystw emerytalnych nie sprawdziły się, bo parametry zostały źle wyliczone, to klienci OFE mogą czuć się zagrożeni. Rozwiązaniem jest wówczas konsolidacja funduszy.

Przedstawiciele towarzystw emerytalnych nie składają jednak masowo wniosków do UNFE o pozwolenie na konsolidację. Marek Góra uważa, że jest to efekt negatywnego stosunku urzędu do kwestii konsolidacji. Jest na przykład przeciwny łączeniu się dużych i średnich funduszy, zaś czas wydania decyzji może przedłużać nawet do 9 miesięcy.

— Coś nie gra w systemie nadzoru. PTE nie powinny bać się składać wnioski, jeżeli wszystko przebiega zgodnie z prawem. Spokojna konsolidacja jest w interesie członków OFE, a jej opóźnianie — na pewno nie. UNFE przywiązuje stanowczo zbyt dużą wagę do koncentracji rynku. Zdaniem specjalistów, ten element nadzoru powinien mieć drugo-, a nawet trzeciorzędne znaczenie. Nie powinno się oczywiście dopuszczać do praktyk monopolistycznych. Ale to jest zadanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a nie UNFE — podkreśla Marek Góra.

Czarny scenariusz

Opóźnianie konsolidacji może się skończyć bankructwem niektórych PTE. Zdaniem szefa zespołu twórców reformy emerytalnej, najmniej pożądaną sytuacją jest konsolidacja rynku przez upadłość funduszy.

— Podtrzymanie działalności towarzystwa nawet przez pięć kolejnych nie ma sensu w sytuacji, gdy mają one przed sobą perspektywę 30-40 lat oszczędzania pieniędzy przyszłych emerytów. Dla członków OFE najważniejsza jest stabilna, długookresowa polityka inwestycyjna funduszy i muszą mieć one warunki do jej realizacji. Dlatego konsolidacja potrzebna jest już teraz — uważa Marek Góra.

W procesie konsolidacji rynku UNFE powinien odegrać aktywną i pozytywną rolę: sprzyjać funduszom, co nie musi oznaczać zgody na wszystko, co proponują.

— Tworząc system zależało nam na niezależnej instytucji nadzoru. Obecnie zaś nikt poza UNFE nie popiera takiego sposobu nadzorowania. Potrzebny jest mądry i spokojny nadzór państwowy — twierdzi Marek Góra.

Wszędzie, także w krajach Ameryki Łacińskiej, na które chętnie się powołujemy, liczba funduszy się zmniejszała i proces ten trwa nadal. Zdaniem Marka Góry, w Polsce jest miejsce dla 10-12, może nawet 15 funduszy.

— Funduszy będzie tyle, ile sam rynek i konkurencja ustalą. Konsolidacja musi nastąpić w tym roku, a UNFE powinien tylko pilnować, by odbywała się zgodnie z prawem — mówi szef zespołu twórców reformy emerytalnej.