W pięciu walnych dziennie muszą uczestniczyć przedstawiciele największego funduszu emerytalnego. Mają już tego dość.
Ponad 16 mld zł ze składek otrzymały w 2006 r. fundusze emerytalne. Spora ich część inwestowana jest w akcje — mają już w nich 51,75 mld zł. To, co dobre dla klientów, bo winduje zyski OFE, dla zarządzających oznacza więcej pracy.
Przedstawiciele największego OFE CU uczestniczyli w zeszłym roku w 85 walnych (WZA), na których głosowali nad 1174 uchwałami. Tylko trochę mniej pracy mieli w drugim co do wielkości funduszu ING Nationale-Nederlanden — byli na 66 WZA. To oznacza, że co 4-5 dni ich przedstawiciel musi być na walnym. W rzeczywistości jest dużo gorzej.
— Z niezrozumiałych powodów spółki czekają ze zwołaniem WZA do ostatniego możliwego terminu. W rezultacie w tym tygodniu musimy być na 14, z czego w czwartek i piątek na pięciu dziennie — mówi Michał Szymański, dyrektor inwestycyjny CU PTE.
To niejedyny problem.
— Często propozycje uchwał pojawiają się na walnym lub tuż przed. Nie możemy się z nimi zapoznać i ich przeanalizować, więc trudno nam nad nimi głosować — mówi Szymański.
Między innymi z tego powodu CU na co piątym głosowaniu wstrzymał się od głosu. Co ciekawe, fundusz wstrzymał się w 80 proc. głosowań nad wyborem członka zarządu lub rady nadzorczej.
— Najczęściej nie znaliśmy kandydata, więc nie mogliśmy go oceniać — tłumaczy Michał Szymański.
Są i inne problemy.
— Firmy potrzebują kapitału, więc coraz częściej głosujemy nad emisją. Zwykle jesteśmy za, ale nie chcemy emisji bez prawa poboru. W Optimusie widać, czym to grozi — mówi Michał Szymański.
OFE nie chcą też umarzania akcji, bo to obniża płynność spółki. Wolą dywidendę.
— Spółka z dobrymi zasadami ładu korporacyjnego jest dla inwestora mniej ryzykowna i mniej płaci za kapitał — dodaje Michał Szymański.