Fundusze mają własny pomysł na Elektrim
Kilka dużych funduszy inwestycyjnych — akcjonariuszy Elektrimu — przesłało do swoich reprezentantów w jego radzie nadzorczej pisma, w których domagają się pilnego rozpatrzenia ofert dla aktywów telekomunikacyjnych spółki. Apelują też o współdziałanie pięciu swoich reprezentantów w radzie, bo — ich zdaniem — ta współpraca nie była dotychczas dobra. Drugorzędną sprawą są natomiast dla nich kwestie personalne.
Liczący się mniejszościowi akcjonariusze Elektrimu — wśród nich m.in. fundusze inwestycyjne z grupy Flemings i Schroeders przedstawiły — na piśmie — swoje oczekiwania wobec zarządu, a przede wszystkim rady nadzorczej polskiej spółki. Pisma trafiły do Waldemara Siwaka, szefa RN oddelegowanego do pełnienia obowiązków prezesa Elektrimu, oraz pozostałych czterech reprezentantów inwestorów finansowych w RN: Andrzeja Horoszczaka, Jerzego Tobolewskiego, Jacka Krawca i Jana Rynkiewicza.
Fundusze bardzo precyzyjnie określiły swoje oczekiwania wobec tych osób. Uważają one, że zdecydowanie najważniejszym zadaniem jest wybór oferty dla aktywów telekomunikacyjnych spółki.
— Potem przyjdzie pora na redukcję kosztów, sprzedaż innych aktywów i zmiany personalne — mieli napisać autorzy listów.
Według naszych informacji, funduszom zależy na tym, aby w związku z szybko zbliżającym się grudniowym terminem wykupu obligacji spółki (łącznie 440 mln EUR), w trybie pilnym rada zajęła się negocjacjami z Deutsche Telekom i Vivendi Universal w sprawie ewentualnego poprawienia złożonych przez te firmy ofert. Dotyczą one przejęcia kontroli nad aktywami telekomunikacyjnymi polskiego holdingu.
Fundusze sugerują, że bez względu na to, która z nich zostanie wybrana, musi spełniać kilka podstawowych warunków. Przede wszystkim w zamian za oddanie kontroli Elektrim musi dostać zapłatę w gotówce (by móc spłacić swoich obligatariuszy). Akcjonariusze mniejszościowi powinni z kolei uzyskać bezpośrednio udziały w podmiocie skupiającym aktywa telekomunikacyjne. W przypadku oferty DT chodzi o udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej, która zostałaby wprowadzona na giełdę. W przypadku przyjęcia oferty Vivendi taka sama operacja miałaby zostać przeprowadzona pod szyldem Elektrimu Telekomunikacja. W obu sprawach chodzi o stworzenie korzystnej możliwość wyjścia (inwestorom finansowym) z inwestycji w Elektrim poprzez aktywa telekomunikacyjne. Wreszcie trzecią istotną kwestią dla funduszy inwestycyjnych jest zabezpieczenie Elektrimu przed konsekwencjami ewentualnych spraw sądowych po wyborze jednej z tych dwóch ofert.
Z naszych informacji wynika także, że przynajmniej Flemings i Schroeder wyraziły swoje pełne poparcie dla Waldemara Siwaka, prezesa Elektrimu.