Muszą mieć małe aktywa, bo taka jest płynność rynku — uważali i zawieszali sprzedaż. Teraz mała płynność już im nie przeszkadza.
Fundusze inwestujące w małe i średnie spółki były hitem ubiegłego roku. Roczne stopy zwrotu sięgające 80 proc. przyciągały inwestorów jak magnes. Do funduszu Pioneer Średnich Spółek Rynku Polskiego wpłacili 500 mln zł w trzy tygodnie, do AIG Małych i Średnich Spółek 150 mln zł w trzy dni. Kończyło się to zawieszaniem sprzedaży, co miało chronić klientów.
— Fundusze tego typu lokują w spółki, które mają ograniczoną płynność, więc poziom ich aktywów musi być limitowany — tłumaczył wówczas Marek Świętoń, zarządzający funduszem ING.
Zmienili zdanie…
Niektóre TFI zmieniły zdanie. AIG, Pioneer, Millennium podniosły limit aktywów, po którym zawieszą sprzedaż.
— Sytuacja na rynku się zmieniła: przybyło spółek, doszło do zmian indeksów — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI.
— Na giełdę weszło w ostatnich miesiącach wiele firm. Ich wycena jest konkurencyjna względem spółek, które wzrosły w ostatnim roku o 100 czy 200 proc. Poza tym znacząco wzrosły obroty. Chcemy to wykorzystać — dodaje Krzysztof Stupnicki, prezes AIG TFI.
Nieco inne zdanie mają eksperci.
— Wprawdzie na giełdzie przybyło spółek, ale nie w takim stopniu, jak funduszy w nieinwestujących — mówi Grzegorz Raupuk, analityk Analiz Online.
…bo chcą zarobić
Bardziej prawdziwy wydaje się argument, że TFI chciały wykorzystać popyt wśród żądnych zysków klientów.
— Takie fundusze świetnie się sprzedają. Tylko czy TFI postępują rozsądnie, sprzedając klientom to, czego oni chcą, bez refleksji, że fundusze te są najbardziej ryzykowne — mówi Grzegorz Raupuk.
— Mnóstwo klientów pyta nas, kiedy będą mogli kupić jednostki DWS Top25. Moglibyśmy to wykorzystać i łatwo uzyskać kilkaset milionów, ale czujemy się odpowiedzialni za inwestorów. Dziś inwestowanie w spółki z tego segmentu jest ryzykowne. Nad wznowieniem sprzedaży zastanowimy się, gdy po korekcie współczynnik C/Z wróci do rozsądnego poziomu — mówi Jan Mieczkowski, prezes DWS TFI.
Podobnie argumentów używa Krzysztof Samotij, prezes BZ WBK AIB, który deklaruje, że nie utworzy takiego funduszu. Ci, którzy ponownie je otworzyli, odpierają zarzuty.
— To zazdrość tych, którzy nie stworzyli funduszu w odpowiednim momencie. Rynek będzie się rozwijał i te spółki mają dobre perspektywy — mówi Zbigniew Jagiełło.
Pioneer po otwarciu funduszu uzyskał 1,6 mld zł i ma już 2,77 mld zł. Czy taki fundusz może jeszcze bezpiecznie inwestować w średniaki.
— Na pewno łatwiej zarządzać funduszem, który ma 100- -200 mln zł aktywów, ale na nich TFI trudno zarabiać —mówi Zbigniew Jagiełło.
Obawy, że funduszom trudno będzie znaleźć spółkę do kupienia, jest przesadzona. Często za średniaka uważają spółkę o kapitalizacji poniżej 1 mld zł. Jeśli tak, to mogą inwestować w dwie trzecie firm na GPW.