Spółka potrzebuje kapitału, ale fundusze mają wątpliwości. Na walnym w środę rozstrzygną się losy nowej emisji.
Walne rozstrzygnie losy nowej emisji akcji Bomi, giełdowej grupy handlowej, ostatnio kojarzonej głównie z niezrealizowanymi obietnicami i odwołanymi prognozami. Spółce przydałyby się miliony na restrukturyzację, ale zmiany w statucie, zezwalające na dodruk akcji, mogą zostać zablokowane przez fundusze – tak wynika z informacji „Pulsu Biznesu”.
Czy delikatesowe Bomi czeka na walnym to samo, co obuwnicze Gino Rossi, którego plany emisyjne w ubiegłym tygodniu pogrzebali inwestorzy finansowi?
- Pracujemy nad tym, żeby uchwały przeszły – mówi Marek Romanowski, prezes Bomi.
Na walnym zarejestrowali się posiadacze 44 proc. akcji. To przede wszystkim fundusze: Pioneer Pekao (ma 17,23 proc. udziałów), Generali OFE (9,96 proc.), Aviva OFE (6,41), Supernova (6,1) i BPH TFI (4,89). Wczoraj zarządzający nie chcieli udzielić komentarza, zasłaniając się polityką korporacyjną.
Bomi ugina się pod garbem długu (ponad 250 mln zł netto na koniec trzeciego kwartału) i wycofuje się rakiem z chybionych inwestycji. Spółka zamyka nierentowne placówki (co wiąże się z karami umownymi), zmienia też format sklepów - z delikatesów na supermarkety. W listopadzie odwołała prognozy finansowe na ten i przyszły rok, nie podając nowych. Wszystko z powodu „niesprzyjającego otoczenia rynkowego”.
Kapitał Bomi dzieli się teraz na 39,5 mln akcji. Zarząd spółki chce dwóch emisji – maksymalnie 7,9 mln akcji z wyłączeniem prawa poboru i maksymalnie 11,25 mln akcji z jego zachowaniem. Wartość tej drugiej emisji, według projektu, nie mogłaby przekroczyć 2,5 mln EUR. Inną propozycję ma fundusz Supernova. Chce on emisji 15 mln warrantów subskrypcyjnych bez prawa poboru. Ma to ułatwić i przyspieszyć pozyskanie „pilnie potrzebnego” kapitału.
- Propozycja Supernovy jest najprostsza i najszybsza, ale – ze względu na to, że zakłada emisję warrantów subskrypcyjnych, których nie mogą obejmować niektórzy akcjonariusze – z jej przyjęciem może być spory problem – mówi Marek Romanowski.
Bomi pod swoim szyldem prowadzi 31 sklepów, zlokalizowanych głównie na Pomorzu. Drugim filarem spółki jest Rabat Service, grupa dystrybucyjna prowadząca franczyzową „Sieć 34”, zrzeszającą ok. 1200 małych sklepów. W trzecim kwartale dystrybucja – po wzroście r/r o 7,1 proc. - przerosła pod względem sprzedaży detal o 18 mln zł (174 mln zł wobec 156 mln zł).
- Jeśli uchwały nie przejdą, będziemy dalej zajmować się restrukturyzacją. Atmosfera na rynku jest jaka jest i z debiutem Rabatu Service na NewConnect musieliśmy się wstrzymać, ale po porządkach w Bomi przyjdzie czas i na to – mówi Marek Romanowski.