Japoński koncern motoryzacyjny Mitsubishi Motors może uratować się przed bankructwem. Pomóc w tym mają inwestorzy finansowi, głównie fundusze inwestycyjne. Ta pozytywna informacja nie znalazła jednak odzwierciedlenia w wycenie akcji. Wczoraj papiery straciły niemal 5,6 proc.
W czwartek spółka otrzymała 165 mld jenów (1,52 mld USD) od 12 akcjonariuszy z grupy kapitałowej, m.in. od Mitsubishi Corp., Mitsubishi Heavy Industries i Mitsubishi-Tokyo Financial Group. To tylko część funduszy, jakie mają zasilić konto producenta samochodów. Według wciąż niepotwierdzonych informacji, potrzebuje on łącznie około 450 mld jenów.
Nawet tak kolosalna kwota nie pozwoli jednak spółce wyjść w tym roku na plus. Strata netto ma sięgnąć co najmniej 100 mld jenów, co wynikać ma z wysokich kosztów restrukturyzacji, odpraw dla zwalnianych pracowników i kosztów zamykania nierentownych fabryk. Sytuacja spółki, dodatkowo komplikowana procesami sądowymi o ukrywanie wad w produkowanych samochodach, jest na tyle trudna, że z dalszego finansowania spółki zrezygnował koncern DaimlerChrysler. Zapowiedział on sprzedaż 37-proc. pakietu akcji japońskiej spółki.