Fundusze szastać kasą nie będą

Katarzyna Latek
opublikowano: 2008-10-16 00:00

Fundusze private equity chcą kupować i mówią, że kryzys to dobra okazja. Pod warunkiem że firmy wreszcie potanieją.

Inwestycje Przejęcia – tak, mimo kryzysu. Ale lepiej nie na kredyt

Fundusze private equity chcą kupować i mówią, że kryzys to dobra okazja. Pod warunkiem że firmy wreszcie potanieją.

Już od roku fundusze typu private equity (PE) zapowiadają, że bessa to idealny czas na przejęcia. Mimo to do transakcji wciąż nie dochodzi tak często, jak można by się spodziewać. Czy to się zmieni? Znane na naszym rynku fundusze uważają, że tak. Poszukujące kapitału firmy powinny w końcu obniżyć wymagania. Najłatwiej będzie powiększać portfel inwestycyjny tym funduszom, które korzystają z własnych kapitałów, a nie posiłkują się kredytami. Bo banki z pewnością zaostrzą warunki lewarowania transakcji.

Będziemy kupować

Przedstawiciele Penta Investments, czeskiego funduszu private equity uważają, że kryzys to spora szansa dla funduszy.

— Problemy ze stabilnością i płynnością tradycyjnego sektora finansowego otwierają drzwi przed alternatywnymi sposobami zdobywania kapitału, jakimi są fundusze PE.

Liczymy więc na nowe możliwości akwizycji, zwłaszcza w spółki dające stopy zwrotu powyżej 30 proc. — mówi Martin Danko z Penty.

Dodaje, że może dojść do obniżenia cen spółek w sektorach, których wycena kształtowała się na poziomie 8- do 10-krotności EBITDA.

O tym, że spółki potanieją i będą szukać finansowania, przekonany jest też Paweł Borys, szef AKJ Investments.

— To idealny moment na budowanie portfela przez fundusze PE. Szczególnie na transakcje typu expansion capital (podwyższanie kapitałów spółek finansujące rozwój), choć niewątpliwie trudno teraz przekonać inwestorów do podjęcia ryzyka i przeznaczenia kapitału na fundusz — mówi Paweł Borys z AKJ Investments.

Elżbieta Kujawa z Investment Manager w Secus AM zauważa, że obecny okres niepewności nie spowodował jeszcze wyraźnego obniżenia oczekiwań sprzedających spółki.

— Jednak wraz z postępującymi problemami na rynkach finansowych spodziewamy się zmiany oczekiwań co do wycen przedsiębiorstw — mówi Elżbieta Kujawa.

Dodaje, że spółki będą musiały zaakceptować wyceny oraz warunki przedstawiane przez fundusze.

— Jesteśmy bardzo blisko urealnienia wycen. Rozmawiając z firmami, którymi jesteśmy potencjalnie zainteresowani, widzimy już tego wyraźne sygnały. Potwierdzają to także dokonane przez nas ostatnio transakcje — mówi Rafał Bator, partner w Enterprise Investors (EI).

Dodaje, że EI cały czas poszukuje ciekawych firm i z pewnością będzie informował o kolejnych przejęciach.

Nie taniej, ale lepiej

Nie wszyscy jednak są przekonani, że będzie taniej. Tomasz Czechowicz, prezes i udziałowiec MCI Management, nie sądzi, aby spadły ceny spółek innowacyjnych, w jakie inwestuje ten fundusz.

— Niestety, koniunktura na rynkach kapitałowych nie przekłada się wprost na wyceny spółek innowacyjnych. Raczej zmniejsza się liczba projektów oferowanych na rynek i transakcji — uważa prezes Tomasz Czechowicz.

Jest jednak także plus — znacznie rośnie jakość oferowanych projektów.

— Rok 2009 stworzy bardzo dużo szans na inwestycje w tradycyjnych branżach. I to zarówno w spółki na etapie wzrostu, jak i w formie wykupu udziałów w bardziej dojrzałych spółkach — mówi prezes MCI.

Trudniej w bankach

Z powodu kryzysu na rynkach finansowych nie tylko przedsiębiorstwa będą miały utrudniony dostęp do kredytów bankowych, ale także same fundusze. Nasi rozmówcy zdają sobie z tego sprawę, chociaż zapewniają, że sami wyjdą z tego obronną ręką.

— Wpływ obecnego kryzysu zaczęliśmy już odczuwać w związku ze spadkiem zaufania w sektorze bankowym, co przekłada się na trudności w zdobywaniu kapitału potrzebnego do finansowania inwestycji. Dlatego korzystniejsze jest finansowanie z kapitałów własnych — mówi Martin Danko z funduszu Penta Investments.

Sama Penta tak właśnie finansuje swoje transakcje.

— Stracą zapewne fundusze PE typu leverage buy out (wykup ze wspomaganiem finansowym), które inwestowały w sektorze finansowym i nieruchomości — przekonuje Tomasz Czechowicz.

EI też nie obawia się, że ostrożność banków stanie się przeszkodą do zakupów.

— Zgadzam się, że dostęp do takiego finansowania będzie dla funduszy trudniejszy. Jednak my korzystamy z lewarowania umiarkowanie. To nie będzie dla nas problemem — wyjaśnia Rafał Bator.

okiem eksperta

Barbara Nowakowska

Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych

Rzeczywiście, zanim zaczęło być głośno o kryzysie finansowym, banki były bardziej skłonne do finansowania transakcji niż obecnie. Teraz umowy są bardziej restrykcyjne, ale nie sądzę, żeby to mocno uderzyło w polski rynek private equity. Powód – w Polsce nigdy nie było agresywnego finansowania długiem. Nasz biznes działał znacznie ostrożniej niż w pozostałych krajach europejskich. Dlatego powrót do tradycyjnych metod finansowania transakcji nie będzie przełomem.

Nie dziwi mnie również, że fundusze nie są zgodne w ocenie, czy wyceny przedsiębiorstw już stały się bardziej realne. W zeszłym roku wszyscy podkreślali, że spółki są absurdalnie drogie. To jasne, że ceny muszą spadać, ale nie stanie się to w jednej chwili. Urealnienie wycen to proces, podobnie jak w przypadku cen nieruchomości.

Katarzyna Latek