Fundusze też nie uniknęły wpadek

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-06-17 00:00

Nawet wielcy nie rozgryźli Toory i ulegli magii nazwisk

Wielu inwestorów lokujących w ostatnich kilku latach oszczędności w krajowych funduszach akcyjnych, głęboko wierzyło w nieomylność zarządzających. Tymczasem autorytety, choć mają liczne certyfikaty (np. doradcy inwestycyjnego czy CFA), to też ludzie. Im także zdarza się popełniać błędy. Podobnie jak drobni inwestorzy, jedni zarządzający bardziej poddają się emocjom, podczas gdy inni ufają wyłącznie modelom matematycznym. Jedni kupowali akcje, bo wierzyli zarządom na słowo, podczas gdy inni chłodno kalkulowali.

Okazuje się, że czasem warto opuścić biuro, ruszyć w Polskę, aby przekonać się, jak rzeczywiście wygląda sytuacja w spółce i poczytać regionalną prasę. Dzięki temu „PB” pierwszy napisał o wniosku o upadłość i kłopotach Toory. Warto też z dystansem podchodzić do wielkich nazwisk, jak Leszek Czarnecki i Roman Karkosik (ich spółki to nr 4 i 5 w naszym zestawieniu).

Kiedy indeksy szły do góry,, a prawie wszystkie papiery dawały płynność, patrzenie na fundamenty firm, ich perspektywy oraz możliwe scenariusze rynkowe schodziło na dalszy plan. Trwające od listopada mocne spadki kursów większości spółek obnażyły wiele nietrafionych inwestycji, jakich dokonali zarządzający funduszami. Papiery kupione przez nich przed dwoma-trzema laty, nawet po ostatnich spadkach, wciąż mogą być sprzedane z dużym zyskiem. Jednak nieskuteczna selekcja spó-łek w pierwszej połowie 2007 r., kiedy wyceny często bujały już w obłokach, oznacza dziś duże straty, dochodzące nawet do 90 proc. Dodatkowo nie wszyscy zarządzający funduszami przewidzieli trendy na rynkach surowców czy walut, co diametralnie zmieniło wartość fundamentalną firm, których akcje kupili. Niektórzy, inwestując miliony złotych, nie wiedzieli także, co tak naprawdę w danej firmie się dzieje.

Aby stworzyć subiektywny ranking największych wpadek inwestycyjnych funduszy akcyjnych (TFI i OFE), przeanalizowaliśmy zeszłoroczne transakcje krajowych instytucji finansowych. Pod uwagę wzięliśmy subiektywne odczucie łatwości, z jaką można było uniknąć błędu, wartość zaangażowania oraz procentowe straty — zarówno zrealizowane, jak i te na razie papierowe, ale z nikłymi szansami na szybki wzrost kursów.

Warto zauważyć, że nietrafione inwestycje zarządzających przekładają się wprost na wyniki ich funduszy. Najwięcej, bo pięć na dziesięć wpadek w naszym zestawieniu, zaliczył Pioneer Pekao Investment Management. Fundusz PPIM Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego uzyskał przy tym w ciągu roku najgorszy wynik w swojej klasie, tracąc ponad 48 proc. Wpadek nie udało się uniknąć specjalistom z ING (TFI i OFE zaliczyło cztery z naszego zestawienia). Zarządzane przez nich fundusze straciły jednak mniej niż 40 proc. Również w czterech nietrafionych inwestycjach z naszego rankingu uczestniczyli zarządzający z Commercial Union. Nasz subiektywny ranking obok.

1. Toora

20 lipca przed sesją Toora zrewidowała o 30 proc. w dół prognozy sprzedaży na 2007 r. Inwestorzy przestali mieć złudzenia, że spółka wyjdzie w 2007 r. nad kreskę.

Biznes producenta aluminiowych felg i grzejników mógł wydawać się atrakcyjny. Tym bardziej że zarząd spółki zapowiadał duże inwestycje i jeszcze wyższe zyski. Problem w tym, że gdy drobni inwestorzy w głównej mierze zmuszeni są do opierania się jedynie na deklaracjach kierownictwa firmy i analizach ekspertów, zarządzający powinni osobiście przyjrzeć się spółce i jej sytuacji finansowej. Tym bardziej jeśli chcą kupić jej akcje za grube miliony. Tego jednak najwyraźniej tym razem nie zrobili.

Fundusze Pioneera skupiły 6,88 proc. kapitału do 10 lipca 2007 r. Można szacować, że wydały przynajmniej 30 mln zł. W niecałe półtora miesiąca kurs spadł jednak z prawie 25 zł do 4 zł. W styczniu zszedł poniżej 1 zł, a obecnie wynosi około 30 gr. Okazało się bowiem, że Toora to bankrut. Na interesującą fasadę dało nabrać się także Generali OFE, Amplico AIG Life (każda instytucja wydała około 25 mln zł) i ING TFI (wyłożyło ponad 35 mln zł). Pioneer zrealizował stratę i sprzedał część akcji dopiero pod koniec października 2007 r., schodząc poniżej progu 5 proc. w kapitale. Nie wiadomo, czy ma jeszcze papiery Toory. Podobnie było z pozostałymi funduszami, znaczącymi akcjonariuszami firmy. One jednak zaczęły wyprzedawać papiery już pod koniec lipca 2007 r., kiedy kurs był jeszcze dwucyfrowy. Łączna strata funduszy mogła zbliżyć się do 100 mln zł (80-90 proc.).

2. Euromark

Dwie ciepłe zimy z kolei przeszkodziły sieci sklepów sportowych (właściciel marek Campus i Alpinus) w realizacji planów, a obniżkom prognoz nie było końca (pierwsza w styczniu 2007 r., miesiąc po przekroczeniu przez Pioneera progu 5 proc. w kapitale). W ostatnim roku obrotowym kończącym się w lutym, pojawiła się nawet 1,2 mln zł strata, za którą nie można już jednak winić niesprzyjającej aury. Kurs doszedł w grudniu 2006 r. do 25 zł, w kwietniu 2007 r. spadł do 21 zł, w maju do 14 zł, a dziś 3,64 zł. Pierwszy dał wyraz zniecierpliwieniu Pioneer, który zaczął sprzedawać akcje w maju 2007 r. Miesiąc później poniżej 5 proc. w kapitale zszedł ING TFI. 6,4 proc. akcji jest natomiast wciąż w rękach Commercial Union OFE. Łączne straty funduszy mogły dojść do 25 mln zł (do 86 proc. strat).

3. Groclin

Niezbyt dobrze perspektywy producenta tapicerek samochodowych ocenił Commercial Union (CU). Sukcesy piłkarskiej Dyskobolii i renomowanych klientów z branży motoryzacyjnej przyćmił szybki wzrost kursu złotego i straty eksportera. CU dokupił w lutym 2007 r. niecałe 70 tys. akcji (przy kursie blisko 56 zł). Sprzedaż Dyskobolii Śląskowi Wrocław spełzła na niczym (25 mln zł na częściową spłatę kredytów), a to właśnie dla niej klub zrezygnował ze startu w Pucharze UEFA (okazja do wzrostu wartości). CU zaczął sprze-dawać akcje — mniej więcej po 12 zł. Dziś kurs zbliża się do 10 zł. Wartość akcji Groclinu w posiadaniu CU spadła od lutego 2007 r. o ponad 80 proc. (16,5 mln zł).

4. LC Corp

Niektórzy zarządzający uwierzyli w czerwcu 2007 r., jak rzesze drobnych inwestorów, w magię nazwiska Leszka Czarneckiego. Nie przeanalizowali trendów rynkowych, które wskazywały już w trakcie przeprowadzania IPO, że rynek deweloperów się przegrzewa. Poza tym firma była wyceniona dość wysoko, a duże zyski miały przyjść za kilka lat. Leszek Czarnecki sprzedawał walory po 6,5 zł za sztukę. Kurs nigdy nie osiągnął takiej wartości, a jeszcze przed listopadowymi spadkami zdążył zjechać poniżej 4 zł. W marcu zniżył się nawet do 2,2 zł. Utrzymuje się poniżej 3 zł i nie zanosi się, by szybko wzrósł. Commercial Union OFE kupił w ofercie papiery za 162,5 mln zł (5,6 proc. kapitału), a ING OFE — za 175,5 mln zł (6,05 proc.). Łączna strata tych funduszy, jeśli udałoby im się znaleźć kupca na swoje pakiety po obecnej wycenie rynkowej, zbliżyłaby się do 200 mln zł (prawie 60 proc.). Wszystkie instytucje, które kupiły papiery w IPO, mogły ponieść ponad 0,5 mld zł straty.

5. Boryszew

W lutym 2007 r. Pioneer ujawnił się z 6,25-procentowym pakietem akcji, który w kwietniu zeszłego roku zwiększył do ponad 10 proc. kapitału. Wtedy też jego akcje spółki ze stajni Romana Karkosika były warte blisko 200 mln zł, czyli tyle, ile dziś cała spółka. Wzrost wartości złotego czy rosnące ceny surowców sprawiły, że zyski spółki zamieniły się w straty. Pioneer nie popisał się również analizą zależnej pośrednio od Boryszewa grupy Hutmen. Kilka dni po przekroczeniu progu 10 proc. w kapitale Boryszewa zrobiło się głośno o nietrafionych transakcjach derywatami przez Hutę Szopienice (strata 50 mln zł). W rezultacie można szacować, że Pioneer ma na akcjach Boryszewa 150 mln zł straty, na razie papierowej (ponad 85 proc.).

6. Automotive Components Europe

Zarejestrowany w Luksemburgu producent elementów samochodowych układów hamulcowych wykorzystał kończącą się hossę i sprzedał w IPO papiery po 20,5 zł. Kupiły je m.in. PKO TFI, AIG TFI i ING OFE , które ujawniły się z pakietami prawie po 1,2 mln akcji (łącznie ponad 15,5 proc. w kapitale). AIG dokupiło we wrześniu 0,4 mln walorów po jakieś 20 zł za sztukę. Rynek zweryfikował wycenę spółki. Jej kurs wynosi około 8 zł. Branże kapitałochłonne charakteryzują się jednocyfrową nadwyżką kapitalizacji nad zyskiem (przed rokiem C/Z wynosił około 13). Trudno się spodziewać, by gracze traktowali ACE inaczej. W rok kurs spadł dwa razy więcej niż WIG. Jeśli wszystkie instytucje z IPO (kupiły 11,5 mln papierów) wciąż je trzymają, to mają prawie 150 mln zł papierowej straty (ponad 60 proc.).

7. TelForceOne

Od maja do czerwca 2007 r. kurs trzymał się powyżej 30 zł. W grudniu było to już 18-20 zł. Przecena związana ze spadkami na szerokim rynku skłoniła Commercial Union IM do zwiększenia liczby papierów sieci sklepów z akcesoriami GSM (do 5,3 proc. w kapitale). Prezes spółki przyznał, że o jej kłopotach wiedział już pod koniec zeszłego roku. Niemniej, o korekcie prognozy wyników za zeszły rok oraz spodziewanej stracie w tym roku poinformował dopiero w maju. Szkoda, że CU nie monitorował sytuacji w TelForceOne na bieżąco. Akcje spółki w posiadaniu CU byłyby przed rokiem warte 13,6 mln zł, teraz jest to jedynie 1,6 mln zł. Funduszowi pozostaje trzymanie kciuków za pozytywne efekty programu naprawczego.

8. Mostostal Export

Zarządzający funduszami Pioneera nie przewidzieli, że wyprzedaż spółek zależnych i majątku firmy nie pomoże wynikom ani kursowi. Pod koniec czerwca 2007 r., gdy Pioneer Pekao ujawnił się z 8-procentowym udziałem w kapitale, rynek wyceniał akcję Mostostalu mniej więcej na 10 zł. Teraz jest to około 3 zł. Papiery w posiadaniu funduszy Pioneera są warte obecnie około 25 mln zł mniej niż przed rokiem (70 proc.).

9. Gant

W listopadzie 2007 r., gdy spadki pogrążyły wszystkie indeksy, do liderów zniżek należał również legnicki deweloper. Wyceny analityków mówiły o blisko 140 zł za akcję, więc kurs niższy o połowę od tej kwoty mógł wydać się okazją. Do zakupów walorów Ganta przystąpił Pioneer Pekao, który ujawnił się z blisko 6-procentowym udziałem w kapitale. Zarządzający nie przewidzieli jednak, jak mocny będzie odwrót inwestorów z GPW od branży deweloperskiej. Kurs Ganta, mimo prognoz dużych zysków, stopniał przy tym najmocniej. W zależności od tego, kiedy Pioneer skupił największą część swojego pakietu, strata — na razie papierowa — może wynosić nawet 50 mln zł (prawie 70 proc.).

10. PolRest

SEB TFIi OFE PZU Złota Jesień mają znaczące pakiety akcji debiutanta z czerwca 2007 r. (odpowiednio 5,8 i 8 proc. w kapitale). Choć perspektywy spółki zarządzającej siecią restauracji Rooster oraz dziewięcioma regionalnymi lokalami w Zakopanem i Krakowie wydają się dobre, to z zakupami walorów można było się wstrzymać, by przyjrzeć się szybkości restrukturyzacji spółki i przeprowadzania planu inwestycyjnego. W ciągu roku kurs spadł bowiem w stosunku do ceny emisyjnej o 60 proc. Sytuację wykorzystało OFE PZU, które dokupiło ponad 3 proc. akcji PolRestu (kontroluje teraz ponad 11 proc.).