Fundusze tracą cierpliwość do Integera

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 24-11-2014, 00:00

Po latach żywienia się wizją podboju świata zarządzający powiedzieli „sprawdzam”. Ponieważ efektów ekspansji nie widać w wynikach, entuzjastów spółki ubywa

Nic nie trwa wiecznie. Wszystko ma swój kres, ale najszybciej kończy się cierpliwość, zwłaszcza gdy w grę wchodzą miliony złotych. Tej cierpliwości brakuje już zarządzającym funduszami, którzy jeszcze przed rokiem hołubili Integera, operatora sieci paczkomatów, a dziś szukają drogi do wyjścia ewakuacyjnego. Potwierdzają to notowania. Akcje spółki są w rocznym dołku i są o połowę tańsze niż w szczycie z przełomu 2013/2014 r. Największa, bo ponad 18-procentowa przecena, dotknęła firmę Rafała Brzoski w listopadzie, tuż po publikacji wyników za trzeci kwartał. Spółka zarobiła na czysto 3,9 mln zł zysku, wobec prawie 11 mln zł rok wcześniej.

Rafał Brzoska
Wyświetl galerię [1/2]

Rafał Brzoska Marek Wiśniewski

— Jest to efekt zbyt wygórowanych oczekiwań inwestorów, rozbuchanych przez właściciela i biura maklerskie, które robiły emisję i prześcigały się w podbijaniu wycen spółki. Rzeczywistość jest jednak zdecydowanie trudniejsza — ocenia Jarosław Lis, zarządzający z BPH TFI. Ostatnie, sierpniowe rekomendacje DM BOŚ i Wood & Co., brzmią „kupuj”. I choć analitycy w obu przypadkach ścięli cenę docelową, to i tak jest ona bardzo optymistyczna i wynosi odpowiednio 282,9 i 351 zł. Dziś jeden papier Integera kosztuje 173 zł.

Im dalej w las…

Zarządzający są zgodni — początki Integera, czyli Inpost, były bardzo obiecujące. Prosta, acz rzeczywista, innowacja (wykorzystanie blaszki) powodowała, że ta spółka przy zerowym długu już zarabiała. Ale im dalej w las…

— Bardzo sceptycznie patrzymy na projekt easyPack, który dziś definiuje obraz Integera. Spółka ma świetny PR i dzięki temu została okrzyknięta czołowym innowatorem. Innowacji w nowej działalności jednak coraz mniej. Paczkomaty i pralniomaty mają bliżej do znanych od lat 70. maszyn vendingowych (sprzedaż coli i chipsów) niż do zaawansowanych terminali, choćby na kształt urządzeń płatniczych — uważa Adam Dakowicz, prezes AgioFunds TFI.

Projekt easyPack to zdaniem zarządzających „smok na kasę”. Potrzeby kapitałowe to setki milionów, a nawet ponad miliard złotych. Część w postaci emisji akcji, a część w postaci emisji długu (ostatnia we wrześniu o wartości 60 mln zł) zostały już pozyskane. To jednak wciąż mało. Problem rozwiązać mógłby inwestor finansowy, ale tego jak nie było — tak nie ma, co również specjalistów z TFI niecierpliwi.

— Instalacje paczkomatów są kapitałochłonne i każdy złoty jest przeznaczany na nowe wdrożenia. Integer tym się jednak różni od np. LPP, której szybki wzrost nie przeszkadza pokazywać dodatnich wyników, a nowe lokalizacje dosyć szybko zaczynają zarabiać na siebie. Tymczasem w przypadku Integera koszty inwestycji wciąż przeważają nad zyskami. Końca rozwoju nie widać, więc akcjonariusze mogą jeszcze dłuższy czas czekać na dywidendy — uważa Seweryn Masalski z MM Prime TFI.

Źródłem gotówki miała być sprzedaż pocztowej nogi Integera, czyli InPostu. Zarządzający przypominają, że pierwotnie firmę przejąć miał inwestor branżowy. Żaden się jednak nie zgłosił i ostatecznie InPost szykowany jest do debiutu na GPW. Tu jednak również specjaliści nie wróżą sukcesu.

— Obecna sytuacja rynkowa nie sprzyja wprowadzaniu na giełdę małych spółek, i to chyba jest powód, dla którego InPost jeszcze nie zadebiutował na GPW. Niestety, brak wpływów ze sprzedaży części InPost wpływa na rozwój sieci paczkomatów — Integer musi znaleźć inne źródła sfinansowania swojego najważniejszego projektu — tłumaczy Adam Łukojć ze Skarbca TFI.

Przez ostatnie trzy kwartały spółka „spaliła” operacyjnie około 70 mln zł. EBITDA jest ujemna, więc Integer może liczyć tylko na wpłaty od akcjonariuszy i emisje obligacji.

— Na dziś problemu z obsługą długu nie widać, w bilansie jest około 140 mln zł, ale przy obecnym tempie wykorzystania gotówki łatwo sobie wyobrazić, jak bilans może wyglądać za kilka kwartałów. Najbliższe wykupy obligacji też nie straszą, bo to zaledwie 15-20 mln zł w 3-5 miesięcy. Obligacje są już jednak notowane poniżej nominału, czyli rynek wtórny może sygnalizować problemy z rolowaniem — ocenia Adam Dakowicz.

Na razie jednak problemy dostrzegają głównie inwestorzy na rynku akcji. — Walory Integera ma praktycznie cały rynek (TFI, OFE), więc zapewne potencjał do redukcji zaangażowania jest spory. Nasuwa się przypadek Cormaya. Tam spółka i sam prezes też byli innowacyjni — przypomina Adam Dakowicz.

Odzyskać wiarę

Sam Rafał Brzoska wierzy jednak w spółkę, systematycznie dokupując małe pakiety akcji. Od września wydał już na walory Integera ponad 3 mln zł.

— Jest to albo dobry marketing, albo rzeczywista wiara w sukces spółki. Niemniej inwestowanie członków zarządu w kierowaną przez siebie firmę jest mile widziane przez rynek — mówi Adam Łukojć.

Jego zdaniem, Integer ma innowacyjny produkt i jest liderem w sprzedaży tego produktu na świecie. Dlatego specjalista nie przekreśla spółki.

— Pierwszym etapem we wprowadzaniu nowego produktu jest zdobycie rynku — i to się Integerowi udaje. Dopiero drugim etapem powinno być realizowanie marż. Na obecne wyniki finansowe powinno się patrzeć przede wszystkim przez pryzmat przychodów, a te szybko rosną — tłumaczy Adam Łukojć. Seweryn Masalski uważa, że argumentem za Integerem jest też możliwość przekształcenia się za kilka lat w dojną krowę generującą duże ilości gotówki. Ale o inwestycji powinien decydować horyzont inwestycyjny i skłonność do ryzyka.

— Wydaje mi się, że warto pomyśleć o inwestycji dopiero wtedy, kiedy świetlana przyszłość przełoży się chociaż w niewielkim stopniu na wyniki kwartalne i w nich zobaczymy poprawę — dodaje Jarosław Lis.


OKIEM ANALITYKA
Inwestorzy liczą na konkrety

ADRIAN KYRCZ, analityk DM BZ WBK

Wyprzedaż akcji Integera to moim zdaniem wypadkowa trzech czynników. Po pierwsze, inwestorzy rozczarowani są wynikami finansowymi. Po drugie, opóźnia się pozyskanie inwestora finansowego, który pomógłby spółce w rozwoju projektu easyPack, a po trzecie — tempo rozwoju paczkomatów jest niższe, niż pierwotnie można było oczekiwać. Poprawa jednego z tych trzech elementów teoretycznie mogłaby zmienić kierunek notowań. Inwestorzy kupują oczekiwania, ale w pewnym momencie oczekują efektów realizacji strategii. A jeśli ich nie ma, lub są one poniżej oczekiwań, to spada premia, z jaką spółka jest notowana.

OKIEM PREZESA
Korekta musiała nastąpić

RAFAŁ BRZOSKA, prezes Integera.pl

Negatywny sentyment i rozczarowanie zarządzających mnie nie dziwi — to naturalne w warunkach spadku notowań, zwłaszcza jeśli fundusze wchodziły do spółki przy znacznie wyższym kursie. Chciałbym jednak przypomnieć, że notowania Integera rosły nieprzerwanie przez 7 lat i korekta musiała nastąpić. Na to, że zbiegła się w czasie z apogeum naszych inwestycji, nie mam wpływu — mogę tylko powtórzyć, że ja uważam obecną wycenę za atrakcyjną i dokupuję papiery spółki. Od początku jasno komunikowaliśmy rynkowi, że osiągnięcie break even w easyPacku potrwa — i że dojdzie do tego do końca 2015 r. Porównanie do Cormaya uważam za nadużycie. My realnie prowadzimy ekspansję międzynarodową i stawiamy w kolejnych krajach paczkomaty, z których już korzystają klienci. Jeśli chodzi o pozyskanie finansowania — rozmowy trwają i z oczywistych względów nie mogę mówić o ich szczegółach, ale podkreślam, że moim celem jest wynegocjowanie jak najlepszych warunków dla spółki i jej akcjonariuszy, a nie to, żeby zakończyć rozmowy już, teraz, jak najszybciej. Z debiutem InPostu też nie dzieje się nic złego: czekaliśmy na zakończenie sporów w związku z przetargiem na obsługę sądów, by móc przejąć PGP. Do IPO ma dojść w pierwszej połowie przyszłego roku, co komunikowaliśmy rynkowi.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu