Fundusze zerkają na rodzinne firmy

MAG
opublikowano: 18-07-2008, 00:00

Giełda siadła, kwitną fundusze private equity. Szczególnie w Polsce. Interesują je spółki średnie, rodzinne i z sektora zdrowia.

Giełda siadła, kwitną fundusze private equity. Szczególnie w Polsce. Interesują je spółki średnie, rodzinne i z sektora zdrowia.

Aż 62 ze 100 specjalistów ankietowanych przez firmę mergermarket twierdzi, że w najbliższych 12 miesiącach fundusze private equity będą inwestować w Polsce. To najlepszy wynik na rynkach wschodzących w Europie.

— W Polsce i Rumunii będzie najwięcej takich transakcji, bo to największe rynki — twierdzi jeden z respondentów cytowany w raporcie, który powstał na zlecenie firm KPMG, Baker & McKenzie oraz Unicredit.

— Bułgaria, Rumunia i Turcja z powodzeniem przyciągają fundusze private equity, ale ze względu na osłabienie na ich rynkach wewnętrznych uwaga może przenieść się na Polskę — dodaje inny ankietowany.

— Przedstawiciele funduszy są bardzo zainteresowani zapowiedzianą przez polski rząd prywatyzacją 700 spółek. Poza tym pokolenie Polaków, którzy stworzyli swoje firmy w latach 90., wkracza w wiek, gdy chce je sprzedać. Na giełdzie sytuacja jest nie najlepsza, a fundusze mają sporo pieniędzy do wydania — uważa Marcin Rudnicki, partner w KPMG w Polsce.

Szpital na peryferiach

Aż 74 proc. respondentów spodziewa się inwestycji w prywatne spółki o średniej wielkości i w rodzinne firmy. Największym zainteresowaniem cieszą się producenci żywności, ubrań i innych dóbr konsumenckich, branży przemysłowej, technologicznej i telekomunikacyjnej. W Polsce eksperci spodziewają się inwestycji z sektora zdrowia.

— Fundusze private equity są naturalnym partnerem rządu w prywatyzacji sektora zdrowotnego. Praktycznie czekają już w blokach startowych na decyzje. Chcą zainwestować, poukładać i skonsolidować spółki — mówi Tomasz Krzyżowski z kancelarii Baker & McKenzie.

— Braliśmy udział w kilku transakcjach z tego sektora, zainteresowanie nadal jest ogromne — potwierdza Marcin Rudnicki.

Wielkie pieniądze

Większość specjalistów —aż 60 proc. — spodziewa się, że wartość pojedynczych inwestycji nie przekroczy 100 mln EUR (322 mln zł).

— Według standardów zachodnich dla funduszy private equity minimalna wartość transakcji jest większa. Dlatego najnowszy pomysł to zakup kilku firm z tej samej branży i ich konsolidacja. Tak zrobił pewien fundusz, który zainwestował w wytwórnie mięsa na Węgrzech, Słowacji i w Bułgarii — mówi Marcin Rudnicki.

Co ciekawe, choć w związku z kryzysem walutowym w USA pojawiły się obawy, że fundusze private equity będą mieć kłopot z pieniędzmi na inwestycje, stało się zupełnie odwrotnie. Okazało się, że jest mnóstwo prywatnych inwestorów, którzy powierzyli im swoje oszczędności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu