Fundusze złota nie chodzą jak złoto

Złoto złotu nierówne. Zwłaszcza w funduszach inwestycyjnych. Ich wyniki zależą od tego, w co realnie inwestują

Tuż przed Bożym Narodzeniem 2016 r. zakończyła się kilkumiesięczna korekta spadkowa cen złota. Kurs osunął się do 1130 USD za uncję. Obecnie przekracza 1300 USD, jest więc 15 proc. wyżej. Znamienne jednak, że fundusze otwarte odwołujące się w nazwie do szlachetnego metalu, nie przysporzyły w tym czasie takich samych zysków swoim uczestnikom. Najsłabszy jest zaledwie 3,3 proc. na plusie, licząc od 22 grudnia 2016 r., choć w kwietniu zarabiał już 9,7 proc., podczas gdy złoto było tańsze niż obecnie. Jeszcze tańsze było w lutym 2017 r., kiedy inny fundusz od grudniowego dołka odbił ponad 30 proc. Dobra passa była tak spektakularna jak krótka. Jego jednostki oddały dwie trzecie tego wzrostu. — Jedne fundusze odzwierciedlają cenę złota w złotych, inne w dolarze amerykańskim, a jeszcze inne inwestują w spółki wydobywające złoto. Spółki mają większą tzw. betę. Oznacza to, że gdy złoto idzie do góry, spółki drożeją jeszcze szybciej, gdy tanieje — spółki tanieją bardziej — kwituje Arkadiusz Bebel, zarządzający Quercus Gold.

Wyświetl galerię [1/2]

Niuanse strategii inwestycyjnej doskonale widać w porównaniu wyników takich „złotych” funduszy, jak Investor Gold Otwarty, PKO Akcji Rynku Złota i Quercus Gold. Ostatni najlepiej odzwierciedla zmiany kursu złota, ze wszystkimi wzlotami i spadkami. Fot. Bloomberg

Futures i kopalnie

Niuanse strategii inwestycyjnej doskonale widać w porównaniu wyników takich „złotych” funduszy, jak Investor Gold Otwarty, PKO Akcji Rynku Złota i Quercus Gold. Ten ostatni najlepiej odzwierciedla zmiany kursu złota, ze wszystkimi wzlotami i spadkami. Od grudniowego dołka na złocie zarobił 12,1 proc., choć w kwietniu był już niemal 14 proc. na plusie. Fundusz Quercusa ekspozycję na złoto uzyskuje poprzez kontrakty terminowe. Około 90 proc. aktywów utrzymuje w obligacjach. Te ostatnie to papiery emitowane w złotych, kontrakty rozliczane są w amerykańskich dolarach.

— Codziennie dostosowujemy pozycję tak, by niwelować ryzyko walutowe. Załóżmy przykładowo, że mamy otwarte pozycje na 100 kontraktach. Jeśli cena złota się nie zmieni, a dolar przesunie o 10 proc., to liczbę pozycji na kontraktach redukujemy do 90 lub zwiększmy do 110 — tłumaczy Arkadiusz Bebel.

Dlaczego 90 proc. pieniędzy inwestowana jest w obligacje? Kontrakty to instrumenty z tzw. dźwignią. Ruch ich kursu jest więc znacznie większy niż instrumentu bazowego. By uzyskiwać zauważalne zmiany wartości jednostki, fundusz potrzebuje więc znikomej części kapitału. Resztę może trzymać na rachunkubankowym lub w coś zainwestować. Wybrał stosunkowo bezpieczne instrumenty stabilizujące wartość jednostek. PKO Akcji Rynku Złota też ma w portfelu instrumenty odpowiadające za 90 proc. aktywów. Zgodnie z nazwą funduszu są to akcje. Fundusz inwestuje w papiery udziałowe spółek wydobywających metale szlachetne, ale nie tylko.

— 15-20 proc. stanowią spółki streamingowe, finansujące wydobycie innym podmiotom, w zamian za przyszłe dostawy złota lub srebra — informuje Radosław Pela, zarządzający PKO Akcji Rynku Złota. Na koniec grudnia 2016 r. największymi pozycjami w portfelu były Silver Wheaton, Detour Gold, Barrick Gold, Kirkland Lake Gold. Łącznie odpowiadały za 28,9 proc. aktywów. Licząc do grudniowego dołka cen złota strategia kupowania związanych z metalem spółek przyniosła 9,9 proc. zysku. Fundusz PKO TFI był ponad 30 proc. na plusie już w lutym 2017 r. Potem obniżył loty mimo wzrostu cen złota.

— Dość rzadko wyceny spółek spadają mimo wzrostu cen metalu. A takie rozejście się kursów na dwa kwartały — co obserwujemy obecnie — to już bardzo dziwne zachowanie — komentuje Radosław Pela. PKO Akcji Rynku Złota co do zasady zabezpiecza ryzyko walutowe i zmiany kursów walut nie powinny istotnie wpływać na jego wyniki.

Kiepska para walutowa

Kwestiami walutowymi tłumaczy mizerny wynik swojego „złotego” funduszu Investors TFI. Rezultat to 3,3 proc. od grudnia 2016 r. — W ostatnich latach większość ekspozycji na złoto mieliśmy przez instrumenty wyceniane w euro. Gdy euro osłabiało się do amerykańskiego dolara, pomagało to funduszowi. Grudniowy dołek na złocie zbiegł się z odwróceniem trendu na rynku walutowym. To główny powód słabych wyników funduszu — twierdzi Maciej Kołodziejczyk, zarządzający Investor Gold Otwartym.

Specjalista zaznacza, że w kwietniu i maju nastąpił transfer znacznej części portfela w kierunku instrumentów dolarowych. Te w europejskiej walucie stanowią obecnie ponad 30 proc. aktywów.

— W zależności od warunków rynkowych fundusz może stać się w pełni „dolarowy”. Tym samym w pełni odpowiadałby benchmarkowi, jakim w 90 proc. jest cena złota wyrażana w dolarach — zastrzega Maciej Kołodziejczyk. Investor Gold Otwarty jest funduszem funduszy, ale złotu jest najbliższy ze wszystkich krajowych rozwiązań. Na koniec lipca 2017 r. ponad 37 proc. aktywów ulokował w dwóch funduszach, które kupują złoto w sztabach przechowywanych u londyńskiego depozytariusza. Niewiele mniejsza była ekspozycja na DWS Gold Plus, który lokuje w obligacje i w mniejszej części w pochodne rynku złota. Aktywa uzupełniał Deutsche Invest I Gold and Precious Metals Equities. To fundusz akcji obstawiający spółki żyjące z wydobycia lub przetwarzania złota, srebra, platyny oraz innych metali szlachetnych.

 

DWUGŁOS O ZŁOCIE

Drożej nie będzie"
RAFAŁ SADOCH, analityk mBanku

Nie jestem zwolennikiem tezy o tym, że będziemy mieli silniejsze tąpniecie na giełdach, a w tym kontekście powinniśmy patrzeć na złoto. W kwestii deficytu budżetowego Donald Trump powinien się porozumieć z republikańską większością w Kongresie, a konflikt z Koreą Północną będzie rozwiązany dyplomatycznie. Spadek wartości dolara wspierany przez oczekiwanie tylko jednej podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych do końca 2018 r. wydaje się zaś nieuzasadniony. Będą dwie lub trzy podwyżki. Dolar nie ma więc gdzie spadać, a to powinno hamować wzrost cen złota. Bardziej prawdopodobne jest 1250 USD za uncję niż 1300.

Złoto będzie droższe
MARCIN KIEPAS, analityk niezależny

Uważam, że złoto wybije się górą z długiej konsolidacji w przedziale 1200-1300 USD za uncję. Ceny złota wywindowało ostatnio napięcie między Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi. Temat nie jest zamknięty, ale napięcie geopolityczne wygasa, bo inwestorzy się do niego przyzwyczaili. A mimo to ceny złota nie spadają. To sugeruje, że prawdopodobnie pójdzie śladem miedzi i jeszcze podrożeje. Tym bardziej że słaby dolar szybciej wywinduje ceny złota do 1400 USD za uncję, niż sprawi, że wróci do 1200 USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze złota nie chodzą jak złoto