Fundusze zrobiły przewrót w Cormayu

  • Alina Treptow
28-08-2014, 00:00

Kiepskie zarządzanie, nieudane akwizycje i nieuzasadnione przenoszenie aktywów między spółkami — to przyczyny odwołania Tomasza Tuory

Rewolucję przeprowadzili inwestorzy finansowi w PZ Cormay, producencie odczynników i sprzętu diagnostycznego. Na walnym przegłosowali wymianę całej rady nadzorczej. Nowa, nie siedmio-, ale sześcioosobowa, szybko wzięła się do pracy. Pierwszą decyzją były zmiany w zarządzie. Odwołano Tomasza Tuorę, wieloletniego prezesa i współtwórcę Cormaya. Jego miejsce zajął Janusz Płocica, do niedawna prezes Zelmera, producenta AGD (dwa lata temu za ponad 500 mln zł przejął go niemiecki koncern BSH). Miejsce Barbary Tuory-Suchockiej zajął Wojciech Suchowski.

SŁOWA I CZYNY: Tomasz Tuora, były już prezes PZ Cormay, jeszcze dwa lata temu zbierał nagrody za dynamiczny rozwój spółki i perspektywiczne plany. Fundusze postanowiły rozliczyć zarząd z zapowiedzi. Inwestorzy finansowi zastrzegają jednak, że nadal liczą na współpracę z byłym prezesem, szczególnie że jest on drugim co do wielkości akcjonariuszem. [FOT. WM]
Zobacz więcej

SŁOWA I CZYNY: Tomasz Tuora, były już prezes PZ Cormay, jeszcze dwa lata temu zbierał nagrody za dynamiczny rozwój spółki i perspektywiczne plany. Fundusze postanowiły rozliczyć zarząd z zapowiedzi. Inwestorzy finansowi zastrzegają jednak, że nadal liczą na współpracę z byłym prezesem, szczególnie że jest on drugim co do wielkości akcjonariuszem. [FOT. WM]

Wychodzenie prezesa

Tomasz Tuora nie odbierał wczoraj telefonu. Jednak można sądzić, że przeczuwał, co się święci — od końca czerwca regularnie sprzedawał spore pakiety akcji Cormaya. W efekcie zmniejszył zaangażowanie w spółce z 23,8 proc. do niespełna 12 proc. Głównym akcjonariuszem z pakietem 23,8 proc. akcji stał się Total FIZ, fundusz zarządzany przez Konrada Łapińskiego. Na rynku kapitałowym od dłuższego czasu mówiło się o napięciach na linii inwestorzy finansowi — zarząd PZ Cormay. Konrad Łapiński potwierdza, że fundusz od pewnego czasu sceptycznie podchodził do niektórych posunięć spółki. Szalę przeważyły trzy rzeczy.

— Po pierwsze, w ostatnim czasie zarządzanie kulało. Gdy w 2009 r. wchodziliśmy do spółki, miała ona ok. 20 mln zł przychodów i przy takiej skali zarząd sobie dobrze radził. Jednak od tego czasu spółka kilkakrotnie zwiększyła skalę, kupowała za granicą i niestety popełniła wiele błędów. Po drugie, przejęcie irlandzkiej i włoskiej spółki nie było odpowiednio przygotowane. Pierwsza, miała zbyt duże problemy finansowe, aby dało się ją wyprowadzić szybko na prostą, w przypadku drugiej, zarząd podpisując umowę, nie zabezpieczył wystarczająco interesów PZ Cormay [sprawa jest sporna toczy się w sądzie arbitrażowym — red.]. Total FIZ nie jest przeciwnikiem rozwijania grupy poprzez przejęcia, jednak muszą być one dobrze przemyślane i przeprowadzone, jak np. Orphee. Po trzecie, wątpliwości i niepokój funduszu budziło również przenoszenie aktywów z PZ Cormay do szwajcarskiej spółki zależnej Orphee. Tym zmianom towarzyszyły zmiany w portfelu akcji prezesa — zmniejszał udział w Cormayu, zwiększał w Orphee — tłumaczy Konrad Łapiński.

Opóźniony debiut

Podobne zarzuty wobec spółki i już byłego zarządu wysuwają analitycy.

— Poprzedni zarząd popełnił wiele błędów. Zamiast skupiać się na czołowym projekcie — analizatorze krwi BlueBox, spółka rzuciła się w wir przejęć, nie zawsze udanych. Zakup szwajcarskiego Orphee był udany, co do pozostałych mam wątpliwości — spółka irlandzka od ponad dwóch lat wychodzi na prostą. Jeszcze większą wpadką był zakup włoskiego Diesse — była ona źle przeprowadzona, choć nie wiem, ile w tym winy polskiej, a ile włoskiej strony — mówi Łukasz Kosiarski, analityk DM BZ WBK.

Zdaniem analityka, jeszcze większe błędy zarządzający popełnili na rynku kapitałowym.

— W ciągu ostatnich kilku lat spółka zebrała z rynku ponad 200 mln zł, w większości na to samo, czyli projekt BlueBox. Nadal czekamy na jego debiut. Inwestorzy finansowi zaczęli więc tracić cierpliwość. Wątpliwości części inwestorów i ekspertów budziła też inwestycja w fabrykę dla BlueBoksa. Produktu jeszcze nie ma, trudno w takim razie ocenić, jaką będzie generować sprzedaż, tymczasem spółka już planuje budowę zakładu za ponad 50 mln zł — mówi Łukasz Kosiarski.

Zgodnie z zapowiedziami Cormaya, BlueBox ma się pojawić na rynku pod koniec przyszłego roku. Niektórzy eksperci powątpiewają w potencjał wynalazku, ale spółki i naukowców-wynalazców to nie zraża. Potwierdzają, że intensywne prace nad rewolucyjnym urządzeniem nadal się toczą.

— Obecnie trwają prace nad industrializacją analizatora w austriackiej firmie Wild. Scope Fluidics [akcjonariuszami są naukowcy — red.] wspiera ten proces — odpowiadają na nasze pytania wynalazcy BlueBoksa. Rynek pozytywnie odebrał informację o zmianach w zarządzie Cormaya — kurs spółki wzrósł na środowej sesji o 12,5 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fundusze zrobiły przewrót w Cormayu