Funduszowe misie w końcu się obudziły

Wyniki funduszy akcji małych i średnich spółek poprawiły się na tyle, by przyciągnąć sporą porcję świeżego kapitału

61 mln zł w grudniu 2017 r. i 129 mln zł w styczniu 2018 r. — takie saldo napływów netto odnotowały rodzime fundusze, inwestujące w walory spółek o średniej i małej kapitalizacji. Łącznie to więcej, niż wycofano z nich netto przez wcześniejsze miesiące ubiegłego roku. Jak magnes zadziałały wyniki — w grudniu średnia stopa zwrotu funduszy MiŚS wyniosła 1,9 proc., a w styczniu 3 proc. — W grudniu saldo napływów było niewielkie, natomiast w styczniu Skarbiec MIŚ był naszym najlepiej sprzedającym się funduszem akcyjnym — mówi Michał Stalmach, zarządzający funduszem Skarbiec Małych i Średnich Spółek, który jest liderem rankingu „Pulsu Biznesu”.

— W ostatnim czasie odnotowaliśmy istotne napływy do naszego funduszu MiŚS. Jeżeli chodzi o całą kategorię, to wydaje się, że dodatnie saldo jest spowodowane niezłym wynikiem tej grupy w grudniu i pierwszej połowy stycznia po bardzo słabym całym 2017 r., który sprowadził wyceny wielu małych spółek do atrakcyjnych poziomów. W przypadku naszego funduszu dodatnie saldo napływów może być związane z korzystnymi wynikami na tle konkurencji, zarówno za ostatni miesiąc, jak i rok — potwierdza Sebastian Liński, zarządzający funduszem AXA Akcji Małych i Średnich Spółek, który zajmuje drugie miejsce w rankingu „Pulsu Biznesu”.

Zdaniem Michała Stalmacha, przełomu jednak nie można ogłaszać, a klienci nie zdecydują się nagle na kierowanie kapitału do funduszy akcyjnych — wybierać będą, jego zdaniem, nadal przede wszystkim fundusze bezpieczne.

To już było

Na początku 2017 r. sytuacja była podobna. Po kilku miesiącach odpływów w styczniu i lutym ubiegłego roku sprzedaż netto była dodatnia, ale już w marcu saldo było ujemne, choć sWIG80 jeszcze wówczas rósł. Później indeks zaczął spadać, a klienci dość szybko zniechęcili się do inwestycji w tym sektorze i przenieśli sympatie albo na bezpieczniejsze rozwiązania, albo na takie, które skupiają się na inwestowaniu za granicą. Od lipca do listopada z funduszy MiŚS odpłynęło w sumie prawie 220 mln zł. To był zresztą słaby rok dla funduszy akcji w ogóle — i to mimo że stopy zwrotu były relatywnie wysokie.

— W 2017 r. krajowe TFI pozyskały netto do funduszy akcyjnych (uniwersalne, MiŚS, absolute return) zaledwie 14 mln zł, przy czym dodatni bilans w ujęciu kwartalnym wystąpił tylko w pierwszym kwartale (+1,3 mld zł). 13,5 mld zł, jakie napłynęły w tym czasie netto do wszystkich funduszy (głównie pieniężne, które pozyskały 6,8 mld zł, i dłużne, które powiększyły się o 3,6 mld zł), najlepiej oddają preferencje inwestycyjne gospodarstw domowych — uważa Michał Marczak, analityk Domu Maklerskiego mBanku.

Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, giełdowego towarzystwa, którego aktywa netto to 4,7 mld zł, a w portfelach akcyjnych nie brak walorów małych i średnich firm, zwraca uwagę na podwyższoną ostatnio zmienność, która może powstrzymywać klientów przed bardziej odważnymi inwestycjami. — U nas napływów do części akcyjnej nie widać, a duże zmiany na rynkach nie będą temu sprzyjać — uważa Sebastian Buczek, który uważa jednak, że w 2018 r. sWIG80, odzwierciedlający notowania mniejszych spółek będzie relatywnie silniejszy od WIG20. Innego zdania jest Łukasz Kwiecień, prezes KBC TFI i wiceprezes PKO TFI, który kilka dni temu mówił, że wielu zarządzających funduszami stało się zakładnikami tego, co mają w portfelach.

— Twierdzenie, że notowania małych spółek odbiją w 2018 r., jest próbą zaklinania rzeczywistości, na pograniczu naganiania — twierdzi Łukasz Kwiecień, który uważa, że firmom trudno będzie poprawić marże, bo presja na wzrost płac utrzymuje się, a rosnące ceny surowców w powiązaniu z niską inflacją nie pozwalają na podnoszenie cen produktów i usług. A na dodatek małe firmy są klasycznymi podwykonawcami, więc nie mają wielkiej siły przetargowej w rozmowach z kontrahentami.

Problem jest, ale…

W rankingu „PB” rozwiązanie PKO TFI (PKO Akcji Małych i Średnich Spółek) zajmuje piąte miejsce, fundusz akcji średniaków KBC jest w środku stawki, ten o szerszym spektrum (średnie i małe spółki) — w drugiej połowie. Wiceliderem zestawienia jest AXA Akcji Małych i Średnich Spółek, fundusz, który w grudniu 2017 r. zarobił 2 proc., a w styczniu tego roku 3,2 proc. W obu przypadkach to wyniki dające miejsce w drugim kwartylu stóp zwrotu w grupie. Sebastian Liński, zarządzający funduszem, zgadza się, że problem sygnalizowany przez Łukasza Kwietnia na pewno dotyczyć będzie wielu spółek, przede wszystkich tych, które dużą część przychodów osiągają za granicą.

— Mocny złoty staje się poważną barierą uniemożliwiającą dokonanie podwyżek cen dla klientów. Lepiej poradzą sobie na pewno te spółki, których produkty charakteryzują się wyższą wartością dodaną i ich zastąpienie nie jest tak proste jak w przypadku tych firm, w przypadku produktów których kluczowym kryterium dla kupującego jest cena — mówi zarządzający funduszem, którego aktywa to 111 mln zł. Michał Stalmach przypomina, że w 2017 r. na słabsze wyniki spółek wpłynęły jednocześnie trzy negatywne efekty: wzrost płac, rosnące ceny surowców oraz umocnienie złotego.

— Zakładamy, że w 2018 r. istotny wpływ będzie miał jedynie pierwszy, a w efekcie rosnących obrotów wzrosną rentowności spółek. Uważamy, że sektorami, które będą w szczególności beneficjentami powyższego wzrostu, będą szeroko rozumiane dobra konsumpcyjne (to konsumpcja, a nie inwestycje jest głównym katalizatorem wzrostu PKB), w tym usługi i banki, bo przyspieszenie wzrostu płac wspiera zarówno wzrost zamożności, jak również jest lokalnym czynnikiem napędzającym inflację — dodaje zarządzający funduszem Skarbca. Jak podkreśla, kluczem do sukcesu funduszu, którym kieruje, jest koncentracja pozycji.

— Nie idziemy w kierunku szerokiej dywersyfikacji portfela, lecz selektywnego wyboru ograniczonej liczby spółek, które w największym stopniu korzystają z ożywienia gospodarczego oraz działają w sektorach, gdzie potencjał wzrostu jest największy. To właśnie podejście polegające na wyszukiwaniu „perełek” pozwoliło funduszowi osiągać bardzo dobre wyniki w ostatnich kilku latach. Dodatkowo portfel funduszu uzupełniany jest o akcje firm zagranicznych oferujących często wyższy potencjał wzrostu niż spółki polskie — mówi Michał Stalmach.

Specjalista nie ujawnia, czy po przejęciu kilka miesięcy temu pieczy nad portfelem dokonał większych zmian, choć przyznaje, że zwykle nowy zarządzający ma trochę inne podejście i trochę zmienia skład funduszu. Sebastian Liński informuje natomiast, że ostatnio dokonał dość istotnych przetasowań. — Polegały one głównie na odkupieniu tych spółek, których w 2017 r. nie mieliśmy, a ich wyceny spadły do poziomu, który wydaje się dużo bardziej atrakcyjny pod względem relacji zysku do ryzyka niż na początku zeszłego roku — dodaje zarządzający AXA TFI. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Funduszowe misie w końcu się obudziły