Fala protestów w przetargu na zakup 5,2 tys. samochodów to — zdaniem policji — nieuzasadniona gra proceduralna.
Policja uważa, że firmy samochodowe startujące w przetargu na wymianę 5,2 tys. aut wykorzystują protesty do opóźnienia lub unieważnienia postępowań.
— Części firm nie zależy na uczciwej konkurencji i dialogu z nami w celu doprecyzowania warunków przetargu, tylko na wykorzystaniu środków ochrony prawnej w celu jego storpedowania — mówi Tomasz Kowalczyk, dyrektor biura logistyki Komendy Głównej Policji.
Chodzi o opisywany przez „PB” megaprzetarg wart ponad 300 mln zł, który oprotestowało kilka firm (Ford, Fiat, General Motors, Peugeot). To największe jednorazowe zamówienie w historii polskiego rynku motoryzacyjnego. Dla policji szczególnie istotne, bo oznacza wymianę połowy przestarzałego taboru.
— Dzięki ustawie o modernizacji policji jest szansa na zakup dobrego i bezpiecznego sprzętu. Wyjątkowo starannie przygotowaliśmy specyfikację, która uwzględnia potrzeby policji, jest otwarta i nie ogranicza konkurencji — zapewnia Tomasz Kowalczyk.
Powtórka z zarzutów
Zdaniem policjantów, konstrukcja przetargu nie wszystkim się podoba, bo firmy przez ostatnie lata były przyzwyczajone do SIWZ (specyfikacja istotnych warunków zamówienia), która umożliwiała dostawy standardowych pojazdów. Teraz przed złożeniem ofert będą musiały poddać auta badaniom weryfikacyjnym w uprawnionych do tego instytutach. Niektórym producentom nie odpowiadają też terminy dostaw. Inni, zdając sobie sprawę, że mogą mieć problemy z realizacją tak dużego zamówienia, robią wszystko, żeby uniemożliwić zwycięstwo konkurencji.
— Zamiast stanąć do rywalizacji, starają się doprowadzić do unieważnienia przetargu —podsumowuje szef logistyki.
Protestujący postawili kilkaset zarzutów. Część z nich powtarzana jest kilkakrotnie, a inne są w istocie pytaniami do specyfikacji lub prośbą o doprecyzowanie warunków.
— W 70 proc. te zarzuty to pytania do SIWZ. Firmy powinny prosić o wyjaśnienia. Jeśli zamiast pytań od razu wykorzystuje się protesty, to znaczy, że wykonawcom nie zależy na poprawieniu konstrukcji postępowania, tylko na utrudnianiu jego prowadzenia —twierdzi Tomasz Kowalczyk.
Policja już odpowiedziała na protesty. Wiele zarzutów zostało uwzględnionych, ale dotyczą głównie doprecyzowania SIWZ.
Zachowana konkurencja
Policja zaznacza, że w przygotowaniach nad specyfikacją uczestniczyły zewnętrzne instytucje zajmujące się rynkiem samochodowym i bezpieczeństwem.
— Dołożono wszelkich starań, żeby przetarg był uczciwy i konkurencyjny, a zakupione auta bezpieczne i niezawodne — mówi szef logistyki.
Nie zgadza się też z zarzutami dotyczącymi wartego ponad 30 mln zł przetargu na zakup 85 autobusów. Jeden z oferentów twierdzi, że warunki w części tego przetargu może spełnić tylko jeden model autobusu.
— Jest kilka modeli, które spełniają te warunki — zapewnia Tomasz Kowalczyk.