
Do godzin południowych w piątek notowania funta umocniły się przez ostatni tydzień o około 1,5 proc. w relacji do dolara amerykańskiego. To najwyższa aprecjacja od początku grudnia zeszłego roku. Nieco mniej funt odrabia do euro. W przypadku wspólnej waluty europejskiej zysk sięga prawie 1,1 proc. i jest największy od niemal czterech miesięcy.
Funt rośnie na fali spekulacji o poszerzającym się rozdźwięku w polityce monetarnej w USA i Wielkiej Brytanii. Wielu uczestników rynku oczekuje, że amerykański Fed jest bliski osiągnięcia poziomu stopy docelowej i nie wyklucza się nawet możliwej pauzy w zaostrzaniu polityki pieniężnej.
Kontrakty zakładają obecnie 29 proc. szans, że Fed podniesie stopy procentowe w tym miesiącu, w porównaniu z 70 proc. przed tygodniem.
Tymczasem ostatnie dane sugerują, że Bank Anglii nie może mówić o takim „komforcie” i będzie musiał dłużej kontynuować podwyżki stóp procentowych co oznacza wzrostowa presję na walutę.
W przypadku BOE, rynek obstawia, że stawki osiągną szczyt na poziomie 5,32 proc. do końca roku, w porównaniu z obecnym poziomem 4,50 proc. Miesiąc temu oczekiwano, że do grudnia stopy w Wielkiej Brytanii wyniosą około 4,80 proc.
Warto też wspomnieć o rosnącym spreadzie pomiędzy obligacjami obu krajów. Premia między rentownościami benchmarkowych 10-letnich obligacji skarbu Wielkiej Brytanii, a ich amerykańskimi odpowiednikami wzrosła w tym tygodniu do najwyższego poziomu od początku 2009 r.
