Funt znów dostał po głowie

opublikowano: 24-01-2017, 22:00

Aktualizacja warunków brexitu sprawiła, że kurs brytyjskiej waluty ponownie zanurkował. Ale zdaniem ekspertów, nie należy przeceniać rangi tej korekty.

Do uruchomienia procedury opuszczania Unii Europejskiej rząd będzie potrzebował wcześniejszej zgody parlamentu — zdecydował we wtorek rano brytyjski Sąd Najwyższy. To decyzja dająca większe szanse na tzw. łagodny brexit (kompromis wynegocjowany przez Komisję Europejską i Wielką Brytanię), gdyż większość parlamentarzystów utożsamiana jest z podejściem proeuropejskim. Orzeczenie staje w sprzeczności ze stanowiskiem brytyjskiego rządu, ale jest zgodne z oczekiwaniami rynku. Do tego, wyjaśniła się także kwestia partycypacji rządów Szkocji, Walii i Irlandii Północnej w procedurze. Sąd orzekł, że rząd Theresy May nie będzie musiał uzyskiwać zgody tamtejszych lokalnych władz, co zwiększa prawdopodobieństwo szybszego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Marcin Kiepas, główny analityk easyMarkets, podkreśla, że rynek już wcześniej przetrawił informację o możliwym złagodzeniu warunków wyjścia Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych.

— Po zeszłotygodniowym wystąpieniu Theresy May, na którym brytyjska premier przedstawiła strategię rządu w sprawie brexitu, dzisiejsza decyzja w pewnym sensie straciła na znaczeniu. Rynek od tamtego czasu cicho liczy na to, że widmo twardego brexitu zostało zażegnane — twierdzi Marcin Kiepas.

Tydzień po przemówieniu Theresy May przyniósł wyraźną ulgę mocno pokiereszowanej brytyjskiej walucie. W relacji do polskiego złotego funt umocnił się od tamtego czasu o ponad 2 proc. Na parze GBP/USD zaobserwowaliśmy wzrost rzędu 3,5 proc. Bezpośrednio po wtorkowym orzeczeniu sądu funt zaliczył korektę względem dolara amerykańskiego, euro i polskiego złotego (do godz. 14 spadki wynosiły od 0-6 do 0,4 proc.). Zdaniem Marka Rogalskiego, głównego analityka walutowego DM BOŚ, brytyjska waluta straciła paliwo do dalszych zwyżek. Nie przesądza jednak, że rozpoczęty w zeszłym tygodniu trend wzrostowy na parze GBP-USD uległ zakończeniu, przynajmniej dopóki kurs nie zejdzie poniżej szczytu z 17 stycznia (1,2415). Mimo niepewności co do ostatecznego kształtu brexitu Marcin Kiepas uważa, że w najbliższym czasie pozytywne nastroje wokół brytyjskiej waluty powinny przeważyć. Analityk prognozuje, że do końca pierwszego kwartału tego roku na parze GBP-PLN mamy szansę zobaczyć 5,20-5,25. Przy obecnym poziomie 5,07 oznacza to wzrost rzędu 2,6-3,6 proc. O nadchodzącym umocnieniu brytyjskiej waluty jest też przekonany Tomasz Bursa, wiceprezesOpti TFI. Jego zdaniem, w perspektywie kilkuletniej funt może zachowywać się lepiej niż główne waluty europejskie.

— Brytyjska waluta została mocno przeceniona. Gospodarka Wielkiej Brytanii jest na tyle silna, że dalszy spadek kursu byłby nieuzasadniony. Oczywiście, kwestia brexitu wywołuje niepokój, ale niewykluczone, że w niektórych przypadkach jest on przesadzony — twierdzi Tomasz Bursa.

Zdaniem eksperta, jednym z rodzajów ryzyka jest ograniczenie przepływów kapitałowych. Jednak, jego zdaniem, tak naprawdę nikomu na tym nie zależy. Ważne, aby uwierzyli w to inwestorzy, bo Wielka Brytania ma dużo argumentów za tym, aby stać się bezpieczną przystanią dla kapitału.

— Militarnie po Francji to najbezpieczniejszy kraj w Europie. Do tego, Brytyjczycy mają mocny rynek wewnętrzny, odrębną walutę, a brexit daje im możliwość wynegocjowania bardzo dobrych warunków handlowych. Wielka Brytania jest zbyt silna, żeby z nią poważnie nie rozmawiać — przekonuje wiceprezes Opti TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu