Furtka dla uboju rytualnego

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-06-24 00:00

Nasi weterynarze negocjują powrót na rynki muzułmańskie.

Czy będzie przełom na rynku rytualnej wołowiny? Od 2013 r. ubój rytualny, a więc bez ogłuszania, jest w Polsce niedozwolony. Branża, która wcześniej eksportowała ubite według zasad religijnych mięso za około 1,7 mld zł, walczy o zniesienie zakazu w Sejmie i Komisji Europejskiej. Nad innym rozwiązaniem pracują nasi weterynarze.

— Niektóre grupy muzułmańskie są w stanie zaakceptować tzw. ogłuszanie odwracalne, czyli ogłuszanie prądem. To szansa dla polskich producentów nie tylko na powrót na te rynki, ale również zaistnienie na nowych. Prowadzimy w tej sprawie negocjacje m.in. z Turcją i Arabią Saudyjską. Ta ostatnia w związku z niedoborem wody wygasza działalność rolniczą i bardzo intensywnie poszukuje dostawców wszelakich produktów — mówi Jarosław Naze, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Producenci podchodzą na razie do sprawy dość sceptycznie.

— Cieszymy się, że administracja rządowa podjęła aktywne działania wspierające branżę. Oczywiście, że jest to szansa, ale nie wiemy, jak bardzo będziemy mogli z niej skorzystać. Na razie mówimy przecież o otwarciu administracyjnym, potem będziemy musieli przejść proces audytu i zatwierdzenia. Dopiero to da nam fizyczną możliwość wejścia na rynek. Na nim jednak nie ma próżni — ktoś już jest na nim obecny, więc kolejne miesiące (jeśli nie lata) zajmie nam wypracowanie kontaktów z dystrybutorami i zbudowanie pozycji — mówi Tomasz Kubik, prezes Zakładu Przemysłu Mięsnego Biernacki.

Podobnego zdania jest Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. — Od negocjacji do wyrażenia zgody daleka droga. Gdyby ubój na potrzeby religijne bez ogłuszania był dozwolony, działalibyśmy na ciekawych rynkach. Inne kraje europejskie, które mogą prowadzić ubój bez ogłuszania, mają przewagę — uważa Witold Choiński. Tomasz Kubik podkreśla, że branża poświęciła bardzo dużo czasu i pieniędzy na budowę pozycji, co nagle w sposób administracyjny zniweczono.

— Musieliśmy szybko znaleźć innych odbiorców w miejsce po zerwanych kontraktach. Dlatego też do ponownego uruchomienia rynków muzułmańskich podchodzimy bez większych emocji. Nie ma pewności, czy w przyszłości nie powtórzy się historia jak z ubojem rytualnym w 2013 r. — dodaje prezes ZPM Biernacki.

Tymczasem na najbliższym posiedzeniu Sejmu posłowie będą kontynuować pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o ochronie zwierząt, która ma przywrócić możliwość dokonywania uboju na potrzeby religijne. Za projektem stoi Krajowa Rada Izb Rolniczych (KRIR). Podobny przepadł już w Sejmie latem ubiegłego roku.

— Nie odpuścimy tej sprawy. Cała branża spożywcza się rozwija, a tylko my tkwimy w miejscu, choć jednocześnie mamy ogromny potencjał produkcji bydła mięsnego, a do tego wiedzę, doświadczenie i łąki — twierdzi Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR.

Przypomnijmy, że ubój rytualny bez ogłuszania wzbudza kontrowersje w środowisku obrońców praw zwierząt. Uznają go za niehumanitarny. Tomasz Kubik zaznacza, że jego firmie udało znaleźć się alternatywne rynki.

— Sprzedajemy obecnie więcej do państw europejskich. Niestety, konkurencja jest większa, a marże niższe, co w przyszłości może oznaczać mniejsze tempo rozwoju biznesu — dodaje szef ZPM Biernacki.

Witold Choiński mówi, że najmocniej ucierpiały małe i średnie zakłady. Niektóre z nich, zdaniem szefa Polskiego Mięsa, pozwalniały nawet 50 proc. załogi. Jego organizacja zdecydowała się na interwencję administracyjną w Komisji Europejskiej (KE). Tam w imieniu zakładów poskarżyła się, że polskie władze nie przestrzegają unijnego prawa (zezwalającego na ubój bez ogłuszania). Prawnicy wynajęci przez organizację tłumaczą, że prawo krajowe mogliśmy wprawdzie zaostrzyć i wprowadzić zakaz, ale nasi urzędnicy nie dopełnili formalności i nie uchwalili odpowiedniej ustawy przed 1 stycznia 2013 r., więc obowiązuje nas prawo unijne. Odpowiedź z KE powinna przyjść lada dzień.

— Z walki na poziomie unijnym nie zrezygnujemy. Inicjatywa ustawodawcza w kraju to kawał dobrej roboty, ale realnie nie ma niestety szans powodzenia — uważa Witold Choiński.

Do Trybunału Konstytucyjnego zwrócił się Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Prosi o zbadanie zgodności ustawy o ochronie zwierząt z konstytucją i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, m.in. do wykonywania elementów praktyki religijnej. Sprawa nie została jeszcze rozpatrzona.