G-6 SZUKA JUŻ NAZWY DLA NOWEGO BANKU

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2000-10-27 00:00

G-6 SZUKA JUŻ NAZWY DLA NOWEGO BANKU

Instytucje skupione wokół GBPZ podzielą się działalnością

Do końca listopada audytor dokona w grupie G-6 wyceny spółek i ustali parytet wymiany akcji. Umożliwi to na początku przyszłego roku połączenie 6 banków regionalnych w jeden zrzeszający około 400 banków spółdzielczych.

Grupę G-6 tworzą Bank Unii Gospodarczej, Lubelski Bank Regionalny, Małopolski Bank Regionalny, Rzeszowski Bank Regionalny i Warmińsko-Mazurski Bank Regionalny. Na czele grupy stoi Gospodarczy Bank Południowo-Zachodni. Jednak mimo że to on będzie liderem tej konsolidacji, po fuzji zjednoczona instytucja zyska zupełnie nową nazwę.

— Właśnie rozpisaliśmy konkurs wśród zrzeszonych banków spółdzielczych — mówi Paweł Siano, prezes GBPZ.

Jest koncepcja

Niedawno wypracowano koncepcję działania nowego banku. Zdecydowanie odbiega ona od założeń przyjętych na początku planowania wspólnej grupy. Zgodnie z nią, oprócz tego, że połączona instytucja nie będziie działała pod szyldem GBPZ, centrala zrzeszenia będzie mieściła się w Warszawie. Poszczególne departamenty prowadzące działalność bankową zostaną podzielone między regiony.

W pierwotnej wersji zarząd miał pracować w Warszawie, a działalność bankowa miała być prowadzona we Wrocławiu, w dawnej centrali GBPZ.

— W Warszawie pracować będą tylko władze banku — około 30 osób. Nie zamierzamy w tym celu budować gmachu, na razie wynajmiemy biuro. Działalność banku będzie prowadzona w byłych bankach regionalnych. Zarządzanie kapitałami dla całego zrzeszenia prowadzone będzie we Wrocławiu, ale już informatyką zajmie się inny region — wyjaśnia Paweł Siano.

Tymczasem coraz częściej pojawiają się głosy, że G-6 odejdzie od bankowości spółdzielczej na rzecz komercyjnej.

— Powstanie ogólnopolski bank komercyjny z jedną z największych siecią oddziałów. Nie będzie on już działał tak jak dotychczasowe banki regionalne, na rzecz banków spółdzielczych, które tak naprawdę staną się jego placówkami. Oferta także będzie skierowana do nieco innej grupy klientów — mówi przedstawiciel banku, który odszedł z grupy z powodu krytyki nowej koncepcji.

To samo, tylko więcej

— Będziemy robili to, co dotychczas, tylko na znacznie większą skalę. Banki spółdzielcze muszą gdzieś ulokować posiadane nadwyżki środków. Zamierzamy udzielać większych kredytów, wprowadzać nowoczesne produkty — np. obsługę przez Internet — mówi Paweł Siano.

Dodaje, że dzięki połączeniu uda się znacznie ograniczyć koszty.

— Nie trzeba będzie np. budować sześciu centrów autoryzacji kart czy instalować sześciu osobnych systemów informatycznych i sześciu programów do obsługi klientów przez Internet. To zdecydowanie obniża koszty — wyjaśnia Paweł Siano.

Obsługa przez Internet i inne nowoczesne kanały dystrybucji produktów, to jedna z najważniejszych dróg rozwoju grupy. Nowy, połączony bank będzie zrzeszał około 400 banków spółdzielczych i dysponował siecią blisko 1700 placówek. Będzie to więc druga co do wielkości — po PKO BP — sieć w kraju. Swoim zasięgiem obejmie dwie trzecie Polski. Najmniej placówek będzie miała na północy Polski, najwięcej na południu i zachodzie.

Natomiast nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty połączenia. Bardziej dokładnie da się to oszacować dopiero po prowadzonym przez spółkę KPMG audycie.

SILNY KONKURENT: Nowy bank G-6 może stać się poważnym konkurentem dla BGŻ, którym kieruje Michał Machlejd. Zwłaszcza dla oferty detalicznej instytucji. fot. Borys Skrzyński

NOWA JAKOŚĆ: Powstanie bank z jedną z największych sieci oddziałów. Nie będzie on już działał, tak jak dotychczasowe banki regionalne, na rzecz banków spółdzielczych, które tak naprawdę staną się jego placówkami — mówi Paweł Siano. fot. ARC