Gant wymaga zrzutki wierzycieli

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-06-18 00:00

Wierzyciele chcą likwidacji. Ale by odzyskać pieniądze, muszą wyjąć kolejne z własnych kieszeni.

Do 7 lipca 2014 r. sąd odroczył decyzję w sprawie upadłości dewelopera Gant Development. Na razie jest to upadłość układowa, ale 17 czerwca rada wierzycieli rekomendowała sądowi zmianę układu na likwidację. Propozycje układowe Ganta zostały bowiem przyjęte chłodno przez głównych wierzycieli.

Fot. Bloomberg
Fot. Bloomberg
None
None

Przejąć nieruchomości

Z informacji „PB” wynika, że Gant zaproponował wierzycielom zabezpieczonym na hipotekach, by reprezentujący ich fundusz zamknięty przejął za długi spółki zależne dewelopera, które formalnie są właścicielami nieruchomości. W ten sposób obligacje z powrotem trafiłyby do Ganta i spółka pozbyłaby się długu. Wierzyciele niezabezpieczeni mieliby zamienić dług na akcje. Ci, którym Gant jest winien nie więcej niż 10 tys. zł, dostaliby gotówkę. Ten wariant nie pasuje wierzycielom zabezpieczonym hipotecznie. Po wymianie obligacji na udziały, hipoteki zostałyby wykreślone. Wierzyciele straciliby więc zabezpieczenie.

— Przejmując spółkę, wierzyciele muszą liczyć się z konsekwencjami wynikającymi z rodzajów ryzyka jej dotychczasowej działalności. Nawet dokładne due diligence nie jest w stanie wszystkich wyeliminować. Przykładowo, należy się liczyć z tym, że są jakieś pełnomocnictwa ustanowione przez spółkę i nagle ktoś stawi się u notariusza i sprzeda nieruchomość bez wiedzy nowych właścicieli spółki. Nie mówię, że tak będzie, ale to ryzyko, którego nie można wyeliminować. Pełnomocnictw nie ujawnia się w KRS jak prokury, a można je odwołać, tylko wskazując konkretną osobę. Nie można zbiorczo odwołać pełnomocnictw. Tymczasem każda osoba w dziale sprzedaży ma pełnomocnictwo do sprzedaży nieruchomości. Może ograniczone, ale ma. Nie ma w tym nic nagannego. To normalna praktyka biznesowa. Pytanie jednak, czy przejmując spółkę, wierzyciele Ganta dostaną informacje o wszystkich udzielonych pełnomocnictwach — tłumaczy nasz informator.

Wierzycieli interesuje przejęcie nieruchomości, ale nie jako majątku spółek.

— Wada tego rozwiązania jest taka, że niezależnie, czy nieruchomość kupuje się za gotówkę, czy przejmuje za niespłacane obligacje, trzeba zapłacić podatek VAT. Tę kwotę musieliby dołożyć wierzyciele — twierdzi nasze źródło.

Alternatywą jest zmiana upadłości układowej na likwidacyjną i sprzedaż nieruchomościprzez syndyka. Wierzyciele nie musieliby co prawda płacić wtedy VAT, ale bilans byłby dla nich podobny. — Syndyk otwiera licytację od 75 proc. wartości rynkowej. Kto w tej sytuacji ma interes w tym, by płacić więcej — mówi nasz informator.

Kto zapłaci za upadek

Na dodatek, by cokolwiek odzyskać, wierzyciele Ganta prawdopodobnie musieliby wyłożyć pieniądze na postępowanie upadłościowe. W kasie spółki pustka, a według naszych źródeł, postępowanie to wydatek rzędu 1-2 mln zł.

— Przy skali zobowiązań Ganta nie jest to duża kwota. Jeśli pieniądze na prowadzenie postępowania upadłościowego się nie znajdą, to sąd może zdecydować o oddaleniu wniosku o upadłość i zostanie spółka widmo — niebędąca ani w układzie, ani w likwidacji — mówi nasz informator.

Nie udało nam się wybadać skłonności głównych wierzycieli do finansowania postępowania upadłościowego, choć wczorajsza decyzja rady wierzycieli sugeruje, że doszło w tym zakresie do jakiegoś porozumienia.