Sprzedając część akcji Wólczanki inwestorowi finansowemu, jej główny udziałowiec chce rozpocząć konsolidację giełdowych spółek.
Stanisław Gasinowicz, główny udziałowiec Wólczanki, notowanego na GPW producenta koszul, myśli o konsolidacji giełdowych firm z branży.
— Na pewno po drodze nam z Vistulą. Docelowo najlepszym pomysłem jest pełna fuzja. Cały proces będzie jednak przebiegał etapami. Najpierw dojdzie do współpracy biznesowej, później kapitałowej. W ciągu kilku tygodni powinienem być gotowy do przedstawienia pełnej strategii — wyjaśnia Stanisław Gasinowicz, główny rozgrywający w łódzkiej firmie.
Zmiany w akcjonariacie
Niebawem w Wólczance powinno dojść do zmian właścicielskich.
— Absolutnie nie zamierzam wychodzić ze spółki, ale myślę o sprzedaży części akcji inwestorowi finansowemu — wyjaśnia prywatny inwestor.
Nieoficjalnie mówi się, że współpracą z firmą zainteresowana jest grupa PZU, która wraz z innymi instytucjami finansowymi kontroluje Vistulę. PZU tego nie potwierdza, ale i nie zaprzecza.
— Z uwagi na siłę i skalę działania grupy PZU na rynku kapitałowym jakiekolwiek wypowiedzi na ten temat nie są możliwe — mówi Tomasz Fill, rzecznik PZU.
Kto jeszcze do przejęcia
W rynkowych układankach pojawiła się też firma LPP, giełdowy lider branży lekkiej, który jednak ostro dementował ewentualne plany przejęcia czy nawet współpracy z Wólczanką. To nie koniec listy.
— W tworzonej grupie byłoby miejsce dla Próchnika. Najpierw jednak musimy zakończyć analizy i odpowiedzieć na pytanie, czy marka Próchnik coś jeszcze znaczy na krajowym rynku — wyjaśnia Stanisław Gasinowicz.
W ostatnich tygodniach akcje Wólczanki ostro zwyżkują. Wczoraj na początku sesji wyceniane były po 21,5 zł, czyli ponad 16 proc. drożej niż dzień wcześniej.
— Poprawa koniunktury i uporządkowana sieć sprzedaży powoduje, że Wólczanka ma bardzo dobre wyniki sprzedaży. Marzec był chyba najlepszym miesiącem w historii spółki — ocenia Stanisław Gasinowicz.
W 2003 r. firma zarobiła na czysto 1,5 mln zł przy 92 mln zł sprzedaży.