Gaz-System: Dodatkowe dostawy gazu przez Białoruś

PAP
opublikowano: 02-01-2009, 21:31

Odnotowaliśmy w punkcie odbiorczym w  Drozdowiczach zmniejszenie ilości dostaw gazu, jednak brakujące ilości gazu odbieramy przez punkt Wysokoje na granicy polsko- białoruskiej - powiedziała w  piątek PAP rzecznika operatora gazociągów przesyłowych Gaz-System Małgorzata Polkowska.

Zaznaczyła, że zwiększenie poboru gazu na granicy z Białorusią wymagało uzgodnienia z tamtejszym operatorem systemu przesyłowego.

Rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow powiedział w piątek, że koncern zwiększa dostawy gazu dla Europy z pominięciem Ukrainy, która "odmówiła zapewnienia tranzytu niezbędnych ilości tego paliwa". Gaz ten, jak powiedział przedstawiciel koncernu, ma być dostarczany m.in. przez Białoruś.

"Nasze służby dyspozytorskie są w kontakcie ze służbami dyspozytorskimi na Ukrainie i Białorusi i na bieżąco monitorują sytuację dostaw ze wschodu" - zapewniła Polkowska.

Wcześniej spółki Gaz-System oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) wydały komunikat, w którym poinformowano, że o godzinie 17.00 "zanotowano zmniejszenie dobowej zamówionej ilości gazu w punkcie zdawczo - odbiorczym w Drozdowiczach o ok. 6 proc."

Jak podkreślono, te ilości gazu są dodatkowo odbierane przez punkt Wysokoje na granicy polsko-białoruskiej. "W ten sposób utrzymywany jest poziom zaplanowanych dostaw gazu z kierunku wschodniego" - czytamy w komunikacie.

W czwartek Rosja całkowicie wstrzymała dostawy gazu na Ukrainę, wskazując na długi Kijowa i otwartą kwestię cen tego surowca na 2009 r. Gazprom zapewniał, że do UE gaz jest dostarczany tranzytem przez Ukrainę w zakontraktowanej ilości, a nawet że dostawy gazu dla europejskich odbiorców przez terytorium Ukrainy zwiększono o 20 mln m sześc., czyli do 326 mln m sześc.

Prezes ukraińskiego Naftohazu Ołeh Dubyna przyznał jednak, że Ukraina ograniczyła dostawy rosyjskiego gazu do państw Europy Zachodniej o 21 mln m sześc. na dobę. Wyjaśnił, że chodzi o tzw. gaz techniczny, który powinien być dostarczany przez Rosję. "W ten sposób strona ukraińska otwarcie przyznaje, że kradnie gaz i wcale się tego nie wstydzi" - skomentował Kuprijanow.

Uważa on, że strona ukraińska powinna kupić i ten gaz, skoro jest jej potrzebny do zapewnienia tranzytu.

Czechy, przewodniczące od 1 stycznia Unii Europejskiej, uznały, że spór między Rosją a Ukrainą o dostawy gazu jest problemem dwustronnym i UE nie będzie weń ingerować, dopóki nie ucierpią na nim dostawy do państw Unii. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane