Już właściwie równy rok trwa w Polsce kryzys inwestycji. Cztery kwartały temu nakłady brutto na środki trwałe w gospodarce gwałtownie spowolniły, a od trzech kwartałów nakłady te są w recesji — w ujęciu rocznym spadają. Niestety, wiele wskazuje na to, że ten inwestycyjny kryzys jeszcze nam potowarzyszy. Według badania „PB” wśród małych i średnich firm, przedsiębiorcy w najbliższych kwartałach zamierzają jeszcze bardziej drastycznie niż dotychczas redukować nakłady na rozwój.

Głęboka defensywa
Już 40 proc. ankietowanych firm deklaruje, że obcina swoje budżety inwestycyjne. Tylko 2 proc. twierdzi, że te plany poszerza. To fatalne wyniki. Ostatnio tak duże ujemne saldo odpowiedzi pozytywnych i negatywnych odnotowaliśmy w trzecim kwartale 2009 r., czyli w pierwszej edycji naszego badania.
— Sytuacja na rynku jest ciężka, spowolnienie gospodarcze jest bardzo odczuwalne. Spadają zamówienia, a w dodatku na rynku istnieje silna presja na obniżki cen, co zmniejsza nam marże — wyjaśnia Eugeniusz Lipecki, współwłaściciel firmy Jasłomet, Gazeli z branży metalurgicznej.
Przedsiębiorcy tną budżety inwestycyjne, bo nie doczekali się zapowiadanego przez część ekonomistów ożywienia gospodarczego. Miało rozpocząć się z początkiem roku, ale nadal nie widać jego objawów. Gospodarka ciągle jest w stagnacji i firmy przestają wierzyć, że koniunktura w przewidywalnej przyszłości jeszcze się nasili.
— Nie spodziewam się ożywienia w Polsce nie tylko w ciągu kilku miesięcy, ale nawet kilku najbliższych lat. Działamy m.in. na rynkach Unii Europejskiej i nie widzę tam żadnych oznak poprawy koniunktury, co oznacza, że eksport prędko nie zdoła nakręcić naszej gospodarki. Na konsumpcję krajową też nie należy liczyć, biorąc pod uwagę wysoki poziom bezrobocia, zwłaszcza wśród ludzi młodych, którzy powinni właśnie zaczynać normalne życie zawodowe i rodzinne, a pozostają na zasiłku lub utrzymaniu bliskich — mówi Janusz Remlein, szef firmy transportowej Arka-Trans.
Z badania wynika, że przedsiębiorcy właściwie w każdym aspekcie działalności wykazują pesymizm. Spodziewają się, że popyt będzie dalej spadał, właściwie mrożą zatrudnienie i wynagrodzenia i obniżają ceny swoich produktów, akceptując coraz niższe zyski.
— Spowolnienie gospodarcze jest wyraźne, a co gorsza, nie widać żadnych perspektyw na ożywienie koniunktury — mówi Witold Jacaszek, zarządzający firmą Inter-Flora, wykonawcą placów zabaw.
Spirala braku rozwoju
Paweł Radwański, ekonomista Raiffeisen Polbanku, twierdzi, że nawet jeśli pesymizm części przedsiębiorców jest przesadny, z punktu widzenia makroekonomii mają oni uzasadnienie, by redukować swoje plany inwestycyjne.
— Jest kilka powodów, które powstrzymują małe i średnie firmy od inwestowania w rozwój. Po pierwsze, ceny na rynku spadają, a to oznacza, że przedsiębiorcy redukują w dół szacunki swoich zysków w przyszłości. Po drugie, popyt na rynku jest słaby, a wykorzystanie mocy produkcyjnych niskie. W takich warunkach inwestowanie w rozwój dla wielu firm nie ma ekonomicznego uzasadnienia — tłumaczy Paweł Radwański.
Polska gospodarka wpadła w inwestycyjną pułapkę. Bez ożywienia gospodarczego firmom nie opłaca się inwestować, a bez inwestycji trudno jest myśleć o ożywieniu. Kiedy wyjdziemy z tego błędnego koła?
— Sądzę, że cały 2013 r. będziemy widzieli spadki inwestycji w polskiej gospodarce w ujęciu rok do roku. Druga połowa roku będzie nieco lepsza, ale głównie ze względów statystycznych [w pierwszym półroczu inwestycje publiczne były nienaturalnie wysokie z powodu zbliżających się mistrzostw EURO 2012 — red.]. W 2014 r. recesja inwestycji powinna się skończyć, ale zwyżki nadal będą prawdopodobnie bardzo niskie — mówi Paweł Radwański.
SONDA
Wiele Gazel utrzymuje optymizm
AGNIESZKA DYNCH
Konsbud Audio
Spowolnienie gospodarcze najbardziej dało się odczuć w 2012 r. Teraz mam wrażenie, że rynek już się dźwiga i ruszają zamówienia. Dlatego jestem optymistką, myślę, że wkrótce wróci silna koniunktura. Zdaję sobie jednak sprawę, że już nie ma co liczyć na takie marże jak przed kryzysem.
RYSZARD PACHURA
prezes Pneumat System
Zapowiadany przez media i ekonomistów kryzys nie był odczuwalny w naszej firmie. Naszą kondycję oceniłbym jako bardzo dobrą, jedynym problemem jest ściąganie należności od naszych klientów. Mimo spowolnienia gospodarczego, już teraz rozpoczynamy ambitne inwestycje. Mają przygotować nas na okres ożywienia gospodarczego.
PAWEŁ KIEŁKOWSKI
dyrektor sprzedaży Nexans Power Accessories Poland
Kondycja naszej firmy jest stabilna. Nie odczuwamy jeszcze żadnego ożywienia gospodarczego, ale też nie widzimy jakichś oznak dalszego drastycznego pogorszenia się sytuacji w naszej branży (elektroenergetyce). Presja związana z kryzysem jednak jest odczuwalna. Nasi klienci, aby zdobyć kontrakty na realizację inwestycji, coraz częściej poszukują najtańszych rozwiązań, nie dostrzegając zagrożeń z tym związanych. Musimy przez to obniżać swoje marże, aby utrzymać sprzedaż i pozycję rynkową. Sytuacja wymusza na nas też wzmożoną aktywność marketingową i negocjacyjną.
KRZYSZTOF CZARNIGA
współwłaściciel firmy Czamet
Wygląda na to, że najgorszy punkt obecnego spowolnienia gospodarczego mamy za sobą. W pierwszym kwartale 2013 r. byliśmy już na granicy naszej wytrzymałości, ale w ostatnich miesiącach widać już wzrost obrotów. Niestety, nadal jednak niepewność jest duża i trudno przewidzieć, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja na rynku.
MIROSŁAW PAWLINA
właściciel M&P Alkohole i Wina Świata
Spowolnienie gospodarcze to w moim odczuciu skutek nie tylko zmniejszenia popytu, ale też powolnej pracy urzędów. Administracja niepotrzebnie zwleka z wydawaniem decyzji, a z drugiej strony – nakłada na przedsiębiorcę coraz większe obowiązki. Najwyższy czas sprywatyzować i ten segment rynku. W końcu urzędnik jest dla firm, a nie firmy dla urzędnika.