Gazowa liberalizacja, której… nie widać

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-03-17 00:00

Rywalom PGNiG trudno przebić się na rynku. Giełda jest zbyt niemrawa, cenom daleko do uwolnienia, a import się nie opłaca

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) chętnie powołuje się na planowaną liberalizację rynku gazu, by wyjaśnić słabszą prognozę sprzedaży na 2014 r. Jego konkurenci jednak liberalizacji raczej nie widzą.

NIEZALEŻNI MAJĄ PRETENSJE: Firmy, które chciałyby konkurować z PGNiG na rynku sprzedaży gazu, wiele sobie po tym roku nie obiecują. Mirosław Bieliński, szef Energi, z aktywnością na tym rynku poczeka, aż zmienią się ceny. Janusz Moroz, członek zarządu RWE Polska, uzbroi się w cierpliwość i będzie próbował, a Krzysztof Noga, wiceprezes grupy Duon, liczy, że URE srogo ukarze PGNiG za niewykonanie obligo giełdowego za 2013 r. [FOT. WM, ARC]
NIEZALEŻNI MAJĄ PRETENSJE: Firmy, które chciałyby konkurować z PGNiG na rynku sprzedaży gazu, wiele sobie po tym roku nie obiecują. Mirosław Bieliński, szef Energi, z aktywnością na tym rynku poczeka, aż zmienią się ceny. Janusz Moroz, członek zarządu RWE Polska, uzbroi się w cierpliwość i będzie próbował, a Krzysztof Noga, wiceprezes grupy Duon, liczy, że URE srogo ukarze PGNiG za niewykonanie obligo giełdowego za 2013 r. [FOT. WM, ARC]
None
None

— PGNiG może niestety spać spokojnie. Struktura cen w hurcie i bariery rynkowe z 2013 r. mocno utrudniły nowym graczom przygotowanie oferty gazowej dla klientów w 2014 r. — ocenia Krzysztof Noga, członek zarządu Grupy DUON, niezależnego dostawcy gazu i prądu.

Trudno przebić monopolistę

PGNiG, które kontroluje około 95 proc. polskiego rynku gazu, prognozuje, że sprzeda w tym roku 14,4 mld m sześc. gazu, czyli mniej niż zeszłoroczne 16 mld m sześc. Przyczyną jest, jak twierdzi, i ciepła zima, zmniejszająca popyt na gaz, i utrata części klientów na rzecz konkurencji. PGNiG przewiduje, że w pierwszej kolejności odpływać zaczną od niego duzi klienci. I faktycznie — nawozowa grupa Azoty, na którą przypada 20 proc. całego zużycia gazu w Polsce, już dziś chwali się umowami z Vattenfallem, RWE i Statoilem.

Duże firmy jednak zachowują się inaczej niż reszta rynku — same rozglądają się za dywersyfikacją dostaw. W pozostałych segmentach, czyli średnich i małych firm oraz detalicznym, świadomość, że można zmienić dostawcę gazu, jest mniejsza. A warunki rynkowe nie zachęcają konkurentów PGNiG do walki o te segmenty. Krzysztof Noga przypomina, że już ponad dwa lata temu wielkie grupy energetyczne zapowiadały, że zamierzają działać na rynku gazu. I nic. To świadczy o asymetrii rynku.

— PGNiG, oferując prąd, z sukcesem odbiera klientów energetyce, konstruując ofertę na podstawie własnej produkcji i płynną giełdę energii. Natomiast firmy energetyczne nie mają szans na rewanż i przygotowanie konkurencyjnej oferty gazowej, bo giełda gazu nie jest płynna. Wydaje się, że PGNiG traktuje swoje obligo giełdowe zupełnie inaczej niż koncerny energetyczne swoje — zauważa Krzysztof Noga. Obligo giełdowe na energię elektryczną zaowocowało tym, że dziś ponad 80 proc. handlu odbywa się właśnie poprzez giełdę.

Obligo gazowego natomiast PGNiG nie wypełnia, co tłumaczy brakiem strony kupującej. — Nasza aktywność na rynku gazu jest symboliczna i to się nie zmieni, dopóki nie zmienią się ceny — przyznaje Mirosław Bieliński, prezes Energi. Krzysztof Noga podkreśla, że niepłynna giełda gazu oznacza dla PGNiG duże korzyści.

— Polityka cenowa PGNiG nie jest wyszukana, jest natomiast bardzo skuteczna. W horyzoncie krótkoterminowym ceny gazu podążały w 2013 r. za niemiecką giełdą EEX i były takie, by nie opłacało się gazu ani importować, ani eksportować. To blokowało wejście nowych graczy na rynek. Natomiast produkty kluczowe dla rynku, czyli z terminem dostawy za kilka kwartałów lub za rok, były droższe od taryfy PGNiG. Dlatego nowym podmiotom tak trudno było przebić oferty detaliczne PGNiG — tłumaczy Krzysztof Noga.

Niezależni rozczarowani

Wśród innych konkurentów PGNiG słychać jeszcze większe pomruki niezadowolenia. 2014 r. miał już być dla nich rokiem walki rynkowej — dzięki sprawnie funkcjonującej giełdzie gazu i obligo, dobrze działającemu prawodawstwu (np. dużemu trójpakowi) oraz uwolnionym cenom. — Tymczasem giełda nie spełnia swojej roli, obligo giełdowe nie jest wypełniane przez PGNiG, trójpaku nie ma, a cenom daleko do uwolnienia we wszystkich segmentach. To mocno rozczarowujące — mówi jeden z naszych rozmówców, chcący zachować anonimowość.

— Nie jestem wielkim optymistą, jeśli chodzi o perspektywy rozwoju konkurencji na rynku gazu w tym roku, ale na pewno dziś sytuacja wygląda lepiej niż przed rokiem. Struktura cen się zmienia, bo ceny gazu na giełdzie spadają, a to stwarza większe możliwości wychodzenia z ofertą do klientów — mówi Janusz Moroz, członek zarządu RWE Polska. Przyznaje jednak, że część rynkowych graczy może uważać, że zmiany następują zbyt wolno.

— Patrzmy jednak w perspektywie długoterminowej. Mamy nadzieję, że w ciągu kilku, kilkunastu tygodni zapadną kolejne decyzje prowadzące do liberalizacji rynku gazu. Mam tu na myśli np. szeroko dyskutowaną zmianę rozporządzenia dywersyfikacyjnego, które reguluje kwestie importu gazu z zagranicy, zwolnienie z taryfowania wszystkich graczy poza samym PGNiG, czy też wydzielenie ze struktur PGNiG spółki do handlu detalicznego, która sprawi, że płynność giełdy gazu wzrośnie. Jakieś decyzje muszą zapaść, choćby ze względu na postępowanie prowadzone przeciwko Polsce przez Komisję Europejską, dotyczące właśnie uwolnienia rynku gazu — uważa Janusz Moroz.

— Wiele zależy także od tego, na ile srogi będzie prezes URE przy określaniu kary za niewykonanie przez PGNiG obligo w 2013 r. Nie możemy sobie pozwolić na zmarnowanie kolejnego roku — dodaje Krzysztof Noga.