Gazowe plany PGNiG Termiki

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-03-19 00:00

Energetyczne ramię PGNiG chce inwestować w elektrociepłownie gazowe. Najlepiej tam, gdzie jest lokalny gaz.

W przededniu wejścia w życie nowelizacji prawa energetycznego, przedłużającego system wsparcia dla elektrociepłowni w postaci żółtych i czerwonych certyfikatów, branża ma i powody do radości, i do niezadowolenia.

— Dla inwestora najważniejsze jest, aby otoczenie biznesowe było stabilne. Tymczasem przedłużenie wsparcia tylko do 2018 r. takiej pewności nie daje — zauważa Andrzej Gajewski, prezes PGNiG Termiki, która w ramach grupy gazowego PGNiG zawiaduje segmentem energetyki i jest jednocześnie największym zespołem elektrociepłowni w UE.

Wsparcie w postaci czerwonych certyfikatów, przysługujących elektrociepłowniom opartym na węglu, oraz żółtych, dla podmiotów opartych na gazie, powinno po ponad roku przerwy znów zacząć obowiązywać od 1 maja. Większe znaczenie, ze względu na wartość, mają walory żółte — bez nich wiele elektrociepłowni wolało zaprzestać produkcji, a teraz, po przywróceniu certyfikatów, będą skłonne ją wznawiać.

Żółte certyfikaty, mimo że można ich być pewnym tylko do 2018 r., mają też znaczenie dla tych bloków gazowych, które są obecnie w budowie, czyli m.in. w Stalowej Woli (należy do Tauronu i PGNiG Termiki) i we Włocławku (PKN Orlen).

— Bloki w budowie oraz projekty w fazie zaawansowanej zdążą się po prostu załapać na kilka lat funkcjonowania wsparcia. To pozytywne — tłumaczy Andrzej Gajewski. Dłuższe wsparcie zachęciłoby natomiast do analizowania zupełnie nowych projektów wytwórczych opartych na gazie. PGNiG Termika ma ich kilkanaście.

— W tej chwili, bez długoterminowego wsparcia, najbardziej atrakcyjne pod względem rentowności są te projekty, które opierają się na gazie z lokalnych źródeł — uważa Andrzej Gajewski.

I lokalnych źródeł się trzyma. W zeszłym tygodniu PGNiG Termika podpisała list intencyjny na budowę elektrociepłowni w Poznaniu. Kluczową zachętą był dostęp do gazu, który w tej okolicy wydobywa spółka matka, PGNiG. Bez takiej zachęty Termice trudniej by było podjąć decyzję o wydaniu ok. 600 mln zł na blok o mocy 100 MW.

— Z tych samych powodów atrakcyjnie wygląda analizowany przez nas projekt w Przemyślu. PGNiG ma tam kopalnię gazu — przypomina Andrzej Gajewski.

Poza tym PGNiG Termika będzie inwestować głównie w Warszawie, w której odpowiada za 70 proc. produkcji ciepła i 50 proc. produkcji energii elektrycznej. Na Żeraniu planuje budowę bloku gazowego i kotłowni, na Siekierkach — bloku biomasowego i, w odleglejszej przyszłości, bloku gazowego, a w Pruszkowie — silników gazowych.

Łącznie wartość tych inwestycji może przekroczyć 4 mld zł. — Naszym celem jest zwiększenie udziału w produkcji prądu w Warszawie nawet do 90 proc. — zapowiada Andrzej Gajewski.

OKIEM EKSPERTA

Potrzebny system

ARKADIUSZ KOSIEL

dyrektor ds. regulacji Fortum

Przedłużenie systemu czerwonych i żółtych certyfikatów do 2018 r. nie będzie miało żadnego wpływu na decyzje o budowie nowych źródeł. W energetyce inwestycje zwracają się przecież w długim okresie, nawet w ciągu kilkudziesięciu lat od uruchomienia elektrociepłowni. Realny wpływ na decyzje inwestycyjne miałby stabilny system wsparcia obowiązujący przez co najmniej kilkanaście lat od uruchomienia produkcji w nowym źródle.