Gazowy gigant nabrał rynek

Anna Bytniewska
opublikowano: 2008-05-15 00:00

PGNiG straszyło efektem opóźnienia podwyżki cen gazu. Wiedziało, co robi. Inwestorzy wyrywali sobie wczoraj jego akcje z rąk.

Wbrew zapowiedziom PGNiG, wyniki pierwszego kwartału okazały się bardzo dobre

PGNiG straszyło efektem opóźnienia podwyżki cen gazu. Wiedziało, co robi. Inwestorzy wyrywali sobie wczoraj jego akcje z rąk.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) zaskoczyło rynek skonsolidowanymi wynikami I kwartału 2008 r. Kurs spółki wzrósł o 5,44 proc. (WIG 20 tylko o 0,90 proc., a WIG o 0,64 proc.) Wszyscy analitycy spodziewali się, że spółka, nie mogąc wprowadzić wyższych cen na gaz od 1 stycznia 2008 r., przedstawi słabsze wskaźniki, bo koszty zakupu paliwa z importu rosną.

Efekt zaskoczenia

Samo PGNiG umiejętnie podgrzewało atmosferę, systematycznie alarmując o możliwej stracie na działalności operacyjnej dotyczącej sprzedaży gazu czy też potencjalnym spadku przychodów ze sprzedaży gazu o ponad 400 mln zł od początku roku do czasu wprowadzenia nowej wyższej taryfy. Po co były te ostrzeżenia?

— Przyjęliśmy hipotetyczną taryfę i zestawiliśmy ją z obowiązującą. Uzyskaliśmy w ten sposób wynik, który moglibyśmy teoretycznie mieć, gdyby hipotetyczna taryfa obowiązywała, i obliczyliśmy hipotetyczne straty — tłumaczy Sławomir Hinc, wiceprezes do spraw ekonomiczno finansowych spółki.

Teraz okazuje się, że te wszystkie obliczenia nie znalazły odzwierciedlenia w liczbach. Rynek uległ jednak sugestiom spółki, a analitycy zachowawczo szacowali dane. Rzeczywiste wyniki mogły więc już tylko zachwycić, chociaż nie odbiegały istotnie od uzyskanych w pierwszym kwartale 2007 r. Przychody ze sprzedaży PGNiG wyniosły w I kwartale 2008 r. 5,3 mld zł i wzrosły w porównaniu z I kwartałem 2007 r. o 6 proc. Zysk z działalności operacyjny wyniósł 987 mln zł i wzrósł o 7 proc. przy konsensusie rynkowym określonym na 697 mln zł. Zysk netto spółki natomiast spadł o 1 proc., do 779 mln zł (konsensus rynkowy to 589 mln zł).

— Trudno, żeby spółka działająca na rynku regulowanym nagle zaskoczyła rynek skokiem wyników o 30 proc. Konieczność ustalania taryf z regulatorem uniemożliwia jej osiąganie spektakularnych zysków — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy.

Dobrze ale…

Wyniki są dużo lepsze od przewidywań — przyznają inni.

— Spółka nie zaksięgowała jeszcze kosztów związanych z przejmowaniem części majątku segmentu dystrybucyjnego od Gaz Systemu. Niższe od szacunków były też koszty zakupu gazu — dodaje Marcin Palenik, analityk DM Millennium.

Przychody ze sprzedaży gazu wzrosły o 361 mln zł, czyli o 8 proc. Niewiele. Spółka podkreśla, że to m.in. skutek chłodniejszej zimy i jedynie „nieznacznego” zwiększenia wolumenu zakupu gazu przez odbiorców przemysłowych. Gazowy potentat — zdaniem analityków — będzie jednak dalej mile zaskakiwał inwestorów.

Czarna perła

Uwagę rynku przykuwa działalność PGNiG dotycząca wydobycia ropy naftowej. Przychody z jej sprzedaży wzrosły o 71 proc. i wyniosły 238 mln zł

— Jeśli ceny surowców będą rosły, to należy spodziewać się dalszej poprawy wyniku PGNiG. Tym bardziej że spółka będzie miała pretekst, by wystąpić o kolejną podwyżkę taryfy na gaz. Na ropie naftowej spółka będzie osiągać jednak najwyższe marże — podkreśla Rafał Salwa.

To wszystko powoduje, że może ruszyć z odkładanymi inwestycjami.

— W tym roku wydamy na nie 2 mld zł. W II połowie roku przedstawimy też strategię dotyczącą kierunków rozwoju spółki — mówi Michał Szubski, prezes PGNiG.

Będzie ona zawierać plany budowy gazociągów międzysystemowych na południu i na zachodzie Polski, które tłoczyłyby gaz w obu kierunkach.

— Mówimy o połączeniu umożliwiającym import gazu z tzw. pierścienia berlińskiego (sieć gazociągów okalających Berlin) oraz o połączeniu z Baumgarten, by w przyszłości przyłączyć się do gazociągu Nabucco, który będzie miał tam zakończenie — twierdzi Michał Szubski.

Nabucco ma transportować do Europy Zachodniej gaz ze środkowej Azji.

3 pytania do...

Kamil Kliszcz: Tego nikt się nie spodziewał

1Skąd tak duże rozbieżności między prognozami analityków a wynikami PGNiG?

Kluczowe były wyniki segmentu dystrybucji. Tu przed rokiem rezultaty były bardzo wysokie, a w czwartym kwartale 2007 r. — bardzo niskie. Nikt nie spodziewał się, że tak szybko uda się je poprawić i nawet pobić osiągnięcia z początku 2007 r. Spółka pochwaliła się też wzrostem wolumenów w sprzedaży w segmencie obrotu, pojawiły się również pierwsze efekty optymalizacji kosztów w przesyle. Wreszcie — w pierwszym kwartale nie było widać negatywnych skutków wzrostu ceny importowanego gazu. Ten efekt przesunie się na drugi kwartał, ale tu już spółka będzie korzystać z podwyższonych taryf.

2Czy sygnały, wysyłane przez spółkę w pierwszym kwartale (m.in. o negatywnych skutkach wzrostu cen importu i braku podwyżki taryf), mogły wprowadzić w błąd uczestników rynku?

Rzeczywiście, niektóre komunikaty miały dość pesymistyczną wymowę. Zarząd znajdował się jednak w dość trudnej sytuacji, bo walczył z URE o podwyżki cen gazu, a z Gaz Systemem spiera się o rekompensatę za przejęty majątek przesyłowy. Być może więc chodziło o wzmocnienie pozycji negocjacyjnej.

3Może spółce zależało też na osiągnięciu efektu pozytywnego zaskoczenia po wynikach, które okazałyby się lepsze od prognoz biur maklerskich?

Nie sądzę. Dziś kurs spółki mocno wzrósł, ale nie odrobił jeszcze strat, które poniósł wtedy, kiedy spółka wysyłała mało optymistyczne informacje.

autor jest analitykiem DI BRE Banku

Anna

Bytniewska