Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) zaskoczyło rynek skonsolidowanymi wynikami I kwartału 2008 r. Kurs spółki wzrósł o 5,44 proc. (WIG 20 tylko o 0,90 proc., a WIG o 0,64 proc.) Wszyscy analitycy spodziewali się, że spółka, nie mogąc wprowadzić wyższych cen na gaz od 1 stycznia 2008 r., przedstawi słabsze wskaźniki, bo koszty zakupu paliwa z importu rosną.
Efekt zaskoczenia
Samo PGNiG umiejętnie
podgrzewało atmosferę, systematycznie alarmując o możliwej stracie na
działalności operacyjnej dotyczącej sprzedaży gazu czy też potencjalnym spadku
przychodów ze sprzedaży gazu o ponad 400 mln zł od początku roku do czasu
wprowadzenia nowej wyższej taryfy. Po co były te ostrzeżenia?
— Przyjęliśmy hipotetyczną taryfę i zestawiliśmy ją z obowiązującą. Uzyskaliśmy w ten sposób wynik, który moglibyśmy teoretycznie mieć, gdyby hipotetyczna taryfa obowiązywała, i obliczyliśmy hipotetyczne straty — tłumaczy Sławomir Hinc, wiceprezes do spraw ekonomiczno finansowych spółki.
Teraz okazuje się, że te wszystkie obliczenia nie znalazły odzwierciedlenia w liczbach. Rynek uległ jednak sugestiom spółki, a analitycy zachowawczo szacowali dane. Rzeczywiste wyniki mogły więc już tylko zachwycić, chociaż nie odbiegały istotnie od uzyskanych w pierwszym kwartale 2007 r. Przychody ze sprzedaży PGNiG wyniosły w I kwartale 2008 r. 5,3 mld zł i wzrosły w porównaniu z I kwartałem 2007 r. o 6 proc. Zysk z działalności operacyjny wyniósł 987 mln zł i wzrósł o 7 proc. przy konsensusie rynkowym określonym na 697 mln zł. Zysk netto spółki natomiast spadł o 1 proc., do 779 mln zł (konsensus rynkowy to 589 mln zł).
— Trudno, żeby spółka działająca na rynku regulowanym nagle zaskoczyła rynek skokiem wyników o 30 proc. Konieczność ustalania taryf z regulatorem uniemożliwia jej osiąganie spektakularnych zysków — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy.
Dobrze ale…
Wyniki są dużo lepsze od
przewidywań — przyznają inni.
— Spółka nie zaksięgowała jeszcze kosztów związanych z przejmowaniem części majątku segmentu dystrybucyjnego od Gaz Systemu. Niższe od szacunków były też koszty zakupu gazu — dodaje Marcin Palenik, analityk DM Millennium.
Przychody ze sprzedaży gazu wzrosły o 361 mln zł, czyli o 8 proc. Niewiele. Spółka podkreśla, że to m.in. skutek chłodniejszej zimy i jedynie „nieznacznego” zwiększenia wolumenu zakupu gazu przez odbiorców przemysłowych. Gazowy potentat — zdaniem analityków — będzie jednak dalej mile zaskakiwał inwestorów.
Czarna perła
Uwagę rynku przykuwa
działalność PGNiG dotycząca wydobycia ropy naftowej. Przychody z jej sprzedaży
wzrosły o 71 proc. i wyniosły 238 mln zł
— Jeśli ceny surowców będą rosły, to należy spodziewać się dalszej poprawy wyniku PGNiG. Tym bardziej że spółka będzie miała pretekst, by wystąpić o kolejną podwyżkę taryfy na gaz. Na ropie naftowej spółka będzie osiągać jednak najwyższe marże — podkreśla Rafał Salwa.
To wszystko powoduje, że może ruszyć z odkładanymi inwestycjami.
— W tym roku wydamy na nie 2 mld zł. W II połowie roku przedstawimy też strategię dotyczącą kierunków rozwoju spółki — mówi Michał Szubski, prezes PGNiG.
Będzie ona zawierać plany budowy gazociągów międzysystemowych na południu i na zachodzie Polski, które tłoczyłyby gaz w obu kierunkach.
— Mówimy o połączeniu umożliwiającym import gazu z tzw. pierścienia berlińskiego (sieć gazociągów okalających Berlin) oraz o połączeniu z Baumgarten, by w przyszłości przyłączyć się do gazociągu Nabucco, który będzie miał tam zakończenie — twierdzi Michał Szubski.
Nabucco ma transportować do Europy Zachodniej gaz ze środkowej Azji.