Gazowy gigant nabrał rynek

Anna Bytniewska
opublikowano: 2008-05-15 07:14

PGNiG straszyło efektem opóźnienia podwyżki cen gazu. Wiedziało, co robi. Inwestorzy wyrywali sobie wczoraj jego akcje z rąk. Wbrew zapowiedziom PGNiG, wyniki pierwszego kwartału okazały się bardzo dobre

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) zaskoczyło rynek skonsolidowanymi wynikami I kwartału 2008 r. Kurs spółki wzrósł o 5,44 proc. (WIG 20 tylko o 0,90 proc., a WIG o 0,64 proc.) Wszyscy analitycy spodziewali się, że spółka, nie mogąc wprowadzić wyższych cen na gaz od 1 stycznia 2008 r., przedstawi słabsze wskaźniki, bo koszty zakupu paliwa z importu rosną.


Efekt zaskoczenia
Samo PGNiG umiejętnie podgrzewało atmosferę, systematycznie alarmując o możliwej stracie na działalności operacyjnej dotyczącej sprzedaży gazu czy też potencjalnym spadku przychodów ze sprzedaży gazu o ponad 400 mln zł od początku roku do czasu wprowadzenia nowej wyższej taryfy. Po co były te ostrzeżenia?

— Przyjęliśmy hipotetyczną taryfę i zestawiliśmy ją z obowiązującą. Uzyskaliśmy w ten sposób wynik, który moglibyśmy teoretycznie mieć, gdyby hipotetyczna taryfa obowiązywała, i obliczyliśmy hipotetyczne straty — tłumaczy Sławomir Hinc, wiceprezes do spraw ekonomiczno finansowych spółki.

Teraz okazuje się, że te wszystkie obliczenia nie znalazły odzwierciedlenia w liczbach. Rynek uległ jednak sugestiom spółki, a analitycy zachowawczo szacowali dane. Rzeczywiste wyniki mogły więc już tylko zachwycić, chociaż nie odbiegały istotnie od uzyskanych w pierwszym kwartale 2007 r. Przychody ze sprzedaży PGNiG wyniosły w I kwartale 2008 r. 5,3 mld zł i wzrosły w porównaniu z I kwartałem 2007 r. o 6 proc. Zysk z działalności operacyjny wyniósł 987 mln zł i wzrósł o 7 proc. przy konsensusie rynkowym określonym na 697 mln zł. Zysk netto spółki natomiast spadł o 1 proc., do 779 mln zł (konsensus rynkowy to 589 mln zł).

— Trudno, żeby spółka działająca na rynku regulowanym nagle zaskoczyła rynek skokiem wyników o 30 proc. Konieczność ustalania taryf z regulatorem uniemożliwia jej osiąganie spektakularnych zysków — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy.


Dobrze ale…
Wyniki są dużo lepsze od przewidywań — przyznają inni.

— Spółka nie zaksięgowała jeszcze kosztów związanych z przejmowaniem części majątku segmentu dystrybucyjnego od Gaz Systemu. Niższe od szacunków były też koszty zakupu gazu — dodaje Marcin Palenik, analityk DM Millennium.

Przychody ze sprzedaży gazu wzrosły o 361 mln zł, czyli o 8 proc. Niewiele. Spółka podkreśla, że to m.in. skutek chłodniejszej zimy i jedynie „nieznacznego” zwiększenia wolumenu zakupu gazu przez odbiorców przemysłowych. Gazowy potentat — zdaniem analityków — będzie jednak dalej mile zaskakiwał inwestorów.


Czarna perła
Uwagę rynku przykuwa działalność PGNiG dotycząca wydobycia ropy naftowej. Przychody z jej sprzedaży wzrosły o 71 proc. i wyniosły 238 mln zł

— Jeśli ceny surowców będą rosły, to należy spodziewać się dalszej poprawy wyniku PGNiG. Tym bardziej że spółka będzie miała pretekst, by wystąpić o kolejną podwyżkę taryfy na gaz. Na ropie naftowej spółka będzie osiągać jednak najwyższe marże — podkreśla Rafał Salwa.

To wszystko powoduje, że może ruszyć z odkładanymi inwestycjami.

— W tym roku wydamy na nie 2 mld zł. W II połowie roku przedstawimy też strategię dotyczącą kierunków rozwoju spółki — mówi Michał Szubski, prezes PGNiG.

Będzie ona zawierać plany budowy gazociągów międzysystemowych na południu i na zachodzie Polski, które tłoczyłyby gaz w obu kierunkach.

— Mówimy o połączeniu umożliwiającym import gazu z tzw. pierścienia berlińskiego (sieć gazociągów okalających Berlin) oraz o połączeniu z Baumgarten, by w przyszłości przyłączyć się do gazociągu Nabucco, który będzie miał tam zakończenie — twierdzi Michał Szubski.

Nabucco ma transportować do Europy Zachodniej gaz ze środkowej Azji.