GDDKiA ostrzega nowicjuszy

Państwowy inwestor nie zastosuje taryfy ulgowej wobec firm, które z braku doświadczenia źle skalkulują cenę

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zaprosiła na spotkanie wykonawców, którzy dotychczas nie realizowali kontraktów na jej zlecenie.

GORZKA LEKCJA: Wiele firm, które nie miały doświadczenia w realizacji polskich kontraktów, zbankrutowało albo uciekło z placów
budów. GDDKiA nie chce powtórki tego scenariusza, więc radzi rzetelnie kalkulować oferty. [FOT. WM]
Zobacz więcej

GORZKA LEKCJA: Wiele firm, które nie miały doświadczenia w realizacji polskich kontraktów, zbankrutowało albo uciekło z placów budów. GDDKiA nie chce powtórki tego scenariusza, więc radzi rzetelnie kalkulować oferty. [FOT. WM]

— Chodzi o to, by uświadomić podmiotom wchodzącym na nasz rynek, by dobrze kalkulowali ryzyko — usłyszeliśmy w GDDKiA.

— Po podpisaniu umowy zmiany w kontrakcie nie będą już możliwe, więc podczas przygotowań do przetargu wykonawca musi mieć świadomość ryzyka, które podejmuje — powtarza od miesięcy Lech Witecki, szef GDDKiA.

Zawęzić krąg

Część nowicjuszy jednak nie skorzystała z zaproszenia.

— Nie pojechaliśmy, bo uznaliśmy, że prawnicy są w stanie opracować profesjonalnie ofertę — mówi Jacek Fabijańczuk, prezes kancelarii Bilans, reprezentującej chiński koncern Sinohydro. Zadowoleni są natomiast ci, którzy dotarli do dyrekcji.

— Bardzo owocne spotkanie, z którego wiele się dowiedzieliśmy — zapewnia Marlena Koniecka-Pomaska, kierownik działu prawnego Aldesa Polska.

O jego szczegółach uczestnicy nie chcą jednak opowiadać. W rozmowach z przedstawicielami GDDKiA wczoraj uczestniczyli m.in. prawnicyi inżynierowie, zatrudnieni w firmach startujących na naszym rynku, ale już z doświadczeniem wyniesionym ze spółek, które od lat funkcjonują na drogowym rynku. Przedstawiciele branży przekonują jednak, że nie wystarczy ściągnięcie z rynku kilku specjalistów — trzeba mieć zgrany zespół analityków, handlowców i projektantów.

— Trzeba też mieć potencjał finansowy i wykonawczy w Polsce, a nie legitymować się posiadaniem maszyn w innym kraju. Cenię inicjatywę dyrekcji i jej dążenie do uświadomienia nowym podmiotom ryzyka związanego w realizacją kontraktów na polskim rynku, ale mam również wrażenie, że przerzuca na wykonawców odpowiedzialność. Zadaniem zamawiającego jest rzetelna prekwalifikacja, która doprowadzi do wyłonienia profesjonalnych wykonawców — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

— Obawiam się, że dyrekcja wykorzysta spotkanie do działań PR-owskich. Za kilka miesięcy wybierze do realizacji kontraktu firmę oferującą najniższą cenę, ale niemającą potencjału wykonawczego na naszym rynku. Jeśli nie poradzi sobie, usłyszymy, że przecież odbyło się spotkanie, a GDDKiA przestrzegała nowe podmioty. Tylko że jedno czy dwa spotkania nie rozwiążą problemu, który polega na tym, że podczas prekwalifikacji dyrekcja nie zawęża kręgu wykonawców, których dopuszcza do składania ofert, choć prawo zamówień publicznych daje takie możliwości — wtóruje Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Przymknięte oko

W efekcie GDDKiA do składania ofert dopuszcza nawet 20 konsorcjów, których uczestnikami są dwie, trzy, a niekiedy nawet cztery firmy. W tak dużej grupie zawsze znajdzie się ktoś, kto przymknie oko i nie wyceni dobrze rynkowego ryzyka.

— Zakładam, że firmy od lat działające na rynku rzetelnie wycenią oferty, ale nowych graczy się trochę boję — przyznaje Dariusz Blocher. Lech Witecki już kilka tygodni temu apelował, by przedstawiciele firm działających w Polsce od lat patrzyli nowicjuszom na ręce i jeśli będą podejrzewać, że stosują oni dumping, składali skargę w Krajowej Izbie Odwoławczej.

Przyczyny klęsk
Drogowi wykonawcy oraz GDDKiA licytują się, kto ponosi winę za problemy przy realizacji inwestycji drogowych. Dyrekcja zarzuca wykonawcom, że źle skalkulowali oferty. Nie przewidzieli, że przy kumulacji inwestycji na EURO 2012 znacznie wzrosną ceny materiałów. W efekcie próbowali na zamawiającym wymusić dopłaty do nierentownych zleceń. Inny jest punkt widzenia wykonawców. Podkreślają, że podwyżki o ponad 100 proc. cen asfaltu w dwa lata nie można było przewidzieć. Twierdzą, że dyrekcja powinna waloryzować ceny kontraktów o wskaźnik wzrostu podstawowych materiałów. Zarzucają także GDDKiA przerzucenie na nich ryzyka źle wykonanych projektów czy badań geologicznych, które zawyżały faktyczne koszty realizacji inwestycji.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / GDDKiA ostrzega nowicjuszy