„Puls Biznesu”: Czy z coraz popularniejszych na rynku usług w modelu SaaS (Software as a Service) mogą korzystać także mniejsze firmy? Joseph Reger: Na początku to była bardzo wyspecjalizowana usługa, na którą decydowały się duże firmy. Ale sektor małych i średnich firm, szczególnie silny w Środkowej i Wschodniej Europie, notuje już chyba największy wzrost korzystania z modelu SaaS. Dla takich firm tworzenie własnego działu IT i zarządzanie nim samemu jest często zbyt kosztowne i pracochłonne. Rozwiązania wykorzystujące cloud computing są więc dla nich bardzo atrakcyjne. Ale mniejsze firmy często obawiają się o bezpieczeństwo przy przetwarzaniu danych w chmurze. Perfekcyjnych zabezpieczeń nie ma, ale można dojść bardzo blisko tego poziomu. Pytanie tylko, ile ktoś jest w stanie na to wydać. Obecnie oddziela się poszczególne sfery IT i wykazuje, ile można przeznaczyć na zabezpieczenia każdej z nich. Zresztą wiele krajów wykorzystuje takie usługi w administracji publicznej, bo przecież nie wszystkie dane, jakie przetwarzają, to informacje krytyczne.
Jakie są dzisiaj jeszcze inne tendencje na rynku IT?
Jest ich wiele, ale wydaje mi się, że chmura jest obecnie najważniejsza z punktu widzenia biznesu. Stwarza możliwości, o których do niedawna nikt nie myślał. Duży wpływ na biznes może też mieć tzw. big data, czyli uzyskiwanie większej liczby informacji z ogromnych zbiorów danych, które ciągle rosną. Ujmując to w skrócie: za pomocą odpowiednich algorytmów można z dużej liczby danych odczytywać, np. zadowolenie klientów z towaru czy usługi na podstawie analizy mediów społecznościowych, wykonywać przegląd rynku, a nawet tworzyć plan nawadniania pól w regionie czy przeciwdziałać zbrodniom. Niedawno w Tokio udowodniliśmy, że można przewidzieć poziom przestępczości w konkretnych dzielnicach dużej metropolii na podstawie wpisów na Twitterze. Dla służb miejskich to nieocenione informacje, bo pozwalają odpowiednio wcześnie reagować i nie dopuszczać do nieprzyjemnych zdarzeń.
Sektor IT wciąż odczuwa skutki kryzysu?
Tak i wciąż najważniejsze jest dla firm tworzenie tańszej infrastruktury IT. Ale wiele z nich wie, że nie mogą zbytnio zredukować wydatków na IT, bo to istotny element ich działania. Dzisiaj 70-80 proc. budżetów firm z branży IT przeznacza się na utrzymanie obecnych rozwiązań i obniżanie ich kosztów dla klientów, a 20-25 proc. na tworzenie nowych rozwiązań. To niebezpieczne,bo wiele z tych firm powinno inwestować w innowacje, aby przetrwać na rynku. W Polsce sytuacja jest lepsza niż w wielu innych krajach, ale trudno przewidzieć, kiedy kryzys się skończy. Czekamy na jakiś sygnał, który by pokazał, że mamy go już za sobą.
Spodziewa się pan wtedy szybkiego wzrostu branży IT czy raczej powolnego, ale regularnego?
Kryzys nauczył wszystkich ostrożności. Uważam jednak, że w niektórych gałęziach gospodarki i w niektórych krajach może nastąpić szybki wzrost.
