Gdy prezes śpi, budzą się demony cyfrowego świata

opublikowano: 16-08-2016, 22:00

Szef, który nie chce słyszeć o cyberprzestępcach, działa na szkodę firmy.

58 proc. polskich decydentów IT uważa ochronę danych za jeden z najważniejszych priorytetów biznesowych. Tymczasem 90 proc. przedstawicieli tej grupy zawodowej oświadcza, że w razie incydentów związanych z cyberbezpieczeństwem trudno się im dogadać z zarządem. Zaś prawie co trzeci (28 proc.) twierdzi, że za wycieki danych odpowiedzialność powinno ponosić kierownictwo wyższego szczebla — wynika z badań przeprowadzonych przez TNS Polska na zlecenie VMware. — Firmy muszą wypracować mechanizmy, które ułatwią komunikację między zarządem a działami informatycznymi — komentuje Paweł Korzec z VMware. Według 55 proc. ankietowanych, najsłabszym ogniwem w łańcuchu bezpieczeństwa IT jest człowiek — chodzi o lekkomyślność pracowników. Tylko 4 proc. jest zdania, że zatrudnieni przeszli odpowiednie szkolenia i mają wystarczające kompetencje cyfrowe, by nie narazić firmy na cyberataki czy wyciek danych. 75 proc. pracowników przyznało, że byliby gotowi naruszyć procedury związane z IT security, gdyby pozwoliło to im osiągnąć większą efektywność w pracy. Problemem jest tzw. konsumeryzacja IT — 56 proc. pracowników uzyskuje dostęp do służbowych informacji za pośrednictwem prywatnych urządzeń, bo uważają, że własny sprzęt jest lepszy od tego, który zapewnili im firmowi informatycy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu