Gdyby nie audytor, spółka utonęłaby w morzu liczb

Artur Szymański
opublikowano: 2003-12-02 00:00

Biegły biegły rewident to skarb. To na nim spoczywa obowiązek stworzenia najważniejszej części prospektu emisyjnego.

Najbliższe spotkanie w ramach cyklu „Z Pulsem na giełdę” ze spółkami wybierającymi się na giełdowy parkiet poświęcone będzie roli biegłego rewidenta przy sporządzaniu prospektu. Do dyskusji w trzeciej już debacie zaprosiliśmy audytorów oraz spółki, którym „Puls Biznesu” towarzyszy w drodze na giełdę.

W gronie przyszłych emitentów są firmy, które etap pisania prospektu mają już za sobą. Spodziewamy się, że zaproszeni przedstawiciele ATM Grupy, Betacomu, Doradztwa Gospodarczego DGA, Śnieżki i Torfarmu nie będą szczędzili cennych rad tym, przed którymi stoi zadanie stworzenia prospektu, czyli Atlancie Poland, KIM Group czy Zelmerowi.

Fachowych porad udzielać też będą przedstawiciele renomowanych firm audytorskich — BDO Polska, Ernst & Young, KPMG oraz PriceWaterhouseCoopers.

Słupki cyfr

Przepisy prawa wymagają, by w prospekcie zostały zawarte dane finansowe emitenta za ostatnie trzy lata obrotowe wraz z opinią biegłego rewidenta.

Z formalnego punktu widzenia rolą audytora w procesie pisania prospektu emisyjnego jest zbadanie prawdziwości danych finansowych zawartych w 9. rozdziale prospektu pt. „Sprawozdania finansowe”. To jeden z ważniejszych rozdziałów prospektu. Od niego właśnie często inwestorzy zaczynają lekturę prospektu, by przekonać się, czy warto w ogóle interesować się ofertą publiczną danej spółki. Dlatego bardzo istotne jest uniknięcie pomyłek w rzędach cyfr.

Współpraca stron przy pisaniu prospektu musi tak się ułożyć, by przedstawione w prospekcie dane spełniały wymogi stawiane przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd.

Dla rewidenta oznacza to konieczność zbadania, czy przedstawione mu do oceny dane są zgodne z oficjalnymi sprawozdaniami spółki, czy zostały one zebrane i przedstawione w sposób rzetelny. Bardzo ważne jest też doprowadzenie danych finansowych z lat wcześniejszych do porównywalności z aktualnie obowiązującymi przepisami. Bez tego nie da się bowiem ustalić dynamiki rozwoju przedsiębiorstwa.

Duży może więcej

Zadania rewidenta w spółce wybierającej się na giełdę nie różnią się specjalnie — przynajmniej pod względem zakresu prac — od tradycyjnych obowiązków firm audytorskich. Ważny jest natomiast czas. Spółki giełdowe przesyłają bowiem sprawozdania finansowe częściej niż inne jednostki gospodarcze. Jeśli prospekt emisyjny spółka składa w drugiej połowie roku obrotowego, musi on zawierać informacje finansowe za pierwsze półrocze. Konieczności częstego badania raportów mogą nie podołać małe firmy audytorskie. Wszelkie opóźnienia nie wchodzą zaś w grę, bo wiążą się z karami ze strony KPWiG. Oszczędność wynikająca z wynajęcia małego, tańszego rewidenta może okazać się więc tylko pozorna.

Nie jest natomiast ważne, czy rewidentem sprawozdań w prospekcie będzie firma audytorska, która wcześniej obsługiwała spółkę, czy zostanie wynajęty w tym celu drugi podmiot. Ważne jest by miał doświadczenie w obsłudze spółek publicznych, dysponował odpowiednim fachowym zapleczem i był w stanie szybko dostosować się do zmienianych przepisów.

Im wcześniej, tym lepiej

Kiedy należy rozpocząć współpracę w firmą audytorską — to pytanie często stawiane przez menedżerów myślących na poważnie o giełdzie jako źródle kapitału dla swoich firm.

— Przygotowania przed wejściem na giełdę spółka powinna rozpocząć mniej więcej dwa lata wcześniej — uważa Andre Helin, prezes BDO Polska.

W zestawie czynności musi się mieścić wybór biegłego rewidenta. Współpraca z nim to nie tylko zlecenie zbadania raportów finansowych. Bardzo ważne już na wstępnym etapie współpracy jest uświadomienie zarządowi przez audytora, jak gruntownej zmianie ulegną zasady działalności, raportowania i wypełniania obowiązków informacyjnych, by nie narazić się na represje ze strony KPWiG.